Po drugie: Autostrada wodna na Wiśle. Bez kaskady Wisła nie...

    Po drugie: Autostrada wodna na Wiśle. Bez kaskady Wisła nie będzie żeglowna

    Jacek Sieński

    Dziennik Bałtycki

    Dziennik Bałtycki

    Projekt inwestycyjny kaskady wstępnie opracowano i przedstawiono już w latach 60. ubiegłego wieku

    Projekt inwestycyjny kaskady wstępnie opracowano i przedstawiono już w latach 60. ubiegłego wieku ©Jacek Sieński

    Po drugiej wojnie światowej zrodziła się idea budowy kaskady Dolnej Wisły, złożonej z ośmiu stopni wodnych, ze zbiornikami przepływowymi i hydroelektrowniami. Kaskada miała dostarczać energię elektryczną i przyczynić się do powstania śródlądowej drogi wodnej, łączącej centralne obszary kraju z portami morskimi w Gdańsku i Gdyni. Pogarszająca się od połowy lat 70. ubiegłego stulecia sytuacja ekonomiczna kraju spowodowała, że poprzestano na zbudowaniu tylko stopnia wodnego we Włocławku.
    Projekt inwestycyjny kaskady wstępnie opracowano i przedstawiono już w latach 60. ubiegłego wieku

    Projekt inwestycyjny kaskady wstępnie opracowano i przedstawiono już w latach 60. ubiegłego wieku ©Jacek Sieński

    - Stopień wodny we Włocławku z hydroelektrownią oddano do eksploatacji w 1970 roku, jako pierwszy obiekt kaskady Dolnej Wisły - przypomina prof. dr hab. inż. Wojciech Majewski, członek Rady Naukowej Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej w Warszawie. - Jeśli chodzi o jego efektywność, to spłacił się on całkowicie w ciągu 7 lat, licząc jedynie sprzedaż energii elektrycznej, a nie mówiąc o innych korzyściach.
    Minęło więc równo 40 lat od jego zbudowania. Od momentu zbudowania stopnia odbyły się setki konferencji i spotkań oraz opracowano wiele ekspertyz dotyczących wykorzystania Dolnej Wisły. Wynika z nich, że problem zagospodarowania dolnego odcinka naszej największej rzeki wymaga kompleksowego podejścia. Nie może to być jedynie żegluga, ochrona przeciwpowodziowa czy energetyka. Biorąc to wszystko pod uwagę, trzeba znaleźć środki na realizację inwestycji wodnych na Wiśle.

    Prof. Majewski zaznacza, że umożliwienie żeglugi na Dolnej Wiśle, przez którą przebiegają dwie projektowane wodne trasy międzynarodowe - E 70 i E 40, wymaga uzyskania przez nią IV klasy, czyli głębokości około 2,5 m. Jeżeli osiągnie się taką klasę, to będzie można starać się o dofinansowanie rewitalizacji wiślanej drogi wodnej z funduszy Unii Europejskiej. W przeciwnym wypadku Unia nie da pieniędzy, choć wydaje ona na żeglugę śródlądową w Europie ogromne kwoty. We Francji ze wsparciem unijnym buduje się kanał żeglowny o długości przeszło 100 km, łączący francuskie drogi wodne z niemieckimi. Osiągniecie żeglowności Dolnej Wisły poprzez uzyskanie przez nią międzynarodowej IV klasy, nie zależy od jej uregulowania, które nic nie da. Jedynym rozwiązaniem jest zbudowanie kaskady, czego zaniechano.

    Tegoroczna wielka susza uzmysłowiła, że polskie zasoby wodne są nikłe. Zatem możemy doczekać się okresu, gdy objętość przepływu wody w Wiśle spadnie z około 7000 m sześc. na sekundę do 150 m na sekundę i wówczas nie będzie możliwa żadna żegluga.

    Energa Invest SA, z Grupy Energa SA, zleciła firmie Ove Arup and Partners International Limited Poland w Warszawie opracowanie wstępnej koncepcji projektowej stopnia wodnego w Siarzewie, położonego poniżej Włocławka i jego oddziaływania na środowisko. W sprawę budowy drugiej zapory na Wiśle zaangażował się Marek Wojtkowski, prezydent Włocławka, który chce patronować tej inwestycji. Projekt został przekazany do oceny w Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Bydgoszczy. Złożono do niego 140 pytań i zastrzeżeń. Zapewne odpowiadanie na te pytania zajmie co najmniej dwa lata.

    - Jeżeli nie będzie woli współpracy w sprawie zrównoważonego rozwoju, obejmującego rozwój gospodarczy i społeczny oraz ochronę środowiska, a priorytetem będzie stanowisko ekologów przeciwnych wszelkim inwestycjom wiślanym, to nowy stopień wodny nie powstanie. Zresztą sprawa budowy zapór i zbiorników była u nas od lat tematem tabu i uważnym za mało istotny. Choć na wielu konferencjach zagranicznych energetyka wodna, wytwarzająca w skali globalnej 16 procent energii elektrycznej, czyli więcej niż wszystkie elektrownie jądrowe, uważana jest za bardzo ważną dla zrównoważonego rozwoju. W Polsce często powoływana jest unijna Ramowa Dyrektywa Wodna, ale dotyczy ona jedynie jakości wody i ekologii, a nie - gospodarki wodnej, wymagającej innego spojrzenia na inwestycję planowaną w Siarzewie - dodaje prof. Majewski.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo