Gdynia: Znajomy byłego wiceprezydenta wygrał przetarg na dzierżawę za grosz miejskich nieruchomości. Samorządowiec zaprzecza, że mu pomógł

Szymon Szadurski
Szymon Szadurski
Marek Stępa w sprawie przetargu kwestionowanego przez restauratorów nie ma sobie nic do zarzucenia.
Marek Stępa w sprawie przetargu kwestionowanego przez restauratorów nie ma sobie nic do zarzucenia. archiwum Polska Press
Udostępnij:
Znajomy, a dawniej współlokator byłego wiceprezydenta Gdyni Marka Stępy, zarejestrował działalność pod prywatnym adresem samorządowca i wygrał przetarg na urządzenie za bezcen w sezonie letnim ogródków gastronomicznych na atrakcyjnie zlokalizowanych miejskich nieruchomościach. Kiedy tematem zaczęli interesować się dziennikarze, przedsiębiorca wycofał się z realizacji zaplanowanego przedsięwzięcia, przesyłając do gdyńskiego Ratusza oświadczenie z wnioskiem o rozwiązanie umowy. Postępowanie zostanie prawdopodobnie powtórzone.

Przetarg na korzyść znajomego byłego wiceprezydenta Gdyni

Oburzenia całą sytuacją nie kryją przedstawiciele gdyńskiej opozycji, lokalni restauratorzy i miejscy aktywiści.

– Jest to skandal, do którego nigdy nie powinno dojść – mówi Marek Dudziński (Prawo i Sprawiedliwość). – Projekt użyczania za symboliczny grosz przestrzeni pod ogródki gastronomiczne w mieście reklamowany był jako forma pomocy lokalnym restauratorom. Okazuje się tymczasem, że urządzono sobie przy jego okazji jakąś podejrzaną prywatę, która ze wspieraniem gdyńskiego biznesu nie ma wiele wspólnego. Będziemy w tej sprawie domagać się wyjaśnień od przedstawicieli władz miasta.

Ogródki gastronomiczne w Gdyni. Gdzie będą?

Dwadzieścia różnych lokalizacji pod urządzenie ogródków gastronomicznych w niemal wszystkich dzielnicach Gdyni urzędnicy wskazali w drugiej połowie maja. Restauratorzy mieli składać oferty wydzierżawienia takich powierzchni za symboliczny grosz na cały sezon letni, od czerwca do września. Dwa dni temu, 3 czerwca ogłoszono wyniki postępowania. Urzędnicy zdecydowali się na podpisanie umów tylko z dwoma podmiotami w trzech różnych lokalizacjach:

  • przy al. Jana Pawła II na przedłużeniu skweru Kościuszki w Śródmieściu,
  • w parku Kilońskim w Chyloni,
  • koło skrzyżowania ul. Świętopełka i al. Zwycięstwa w Orłowie.
Kolejne ogródki gastronomiczne powstać mają już niedługo m.in. przy al. Jana Pawła II.

Władze Gdyni wyciągają pomocną dłoń do restauratorów. Udostę...

Kto wygrał przetarg na ogródki gastronomiczne w Gdyni?

Wszystkie najatrakcyjniejsze powierzchnie koło skweru Kościuszki w miejscu obleganym co roku przez tłumy turystów, m.in. ze względu na bliskie sąsiedztwo statków muzeum ORP „Błyskawica” i „Dar Pomorza”, a także Akwarium Gdyńskiego, mariny, czy plaży, przyznano podmiotowi zarejestrowanemu pod adresem Marka Stępy. Jak przeczytać można w uzasadnieniu, jego oferta uzyskała najwyższą liczbę punktów w danej lokalizacji, wynikającą z przyjętych kryteriów, i uznana została za najkorzystniejszą.

Przetarg na ogródki gastronomiczne w Gdyni rozstrzygnięty. Co na to restauratorzy?

W sprawie tej szybko pojawiły się jednak wątpliwości. Marek Stępa, choć w obecnej kadencji nie piastuje już funkcji wiceprezydenta Gdyni, to nadal zasiada w kolegium prezydenta miasta. Jest też naczelnikiem jednego z wydziałów Ratusza. Uchodzi ponadto za zaufanego współpracownika Wojciecha Szczurka. Dlatego też gdyńscy restauratorzy, którzy także mieli ochotę na urządzenie ogródków nieopodal skweru Kościuszki, nie za bardzo chcą taką sytuację zaakceptować.

– Czasu na przygotowanie oferty przetargowej było mało, niecałe pół miesiąca – mówi nam jeden z nich. – Jeśli tego typu postępowanie wygrywa znajomy prominentnego urzędnika, to można wyobrazić sobie sytuację, że ktoś dobrze poinformowany wcześniej szepnął mu na ucho, iż będzie taka możliwość. Mógł w związku z tym mieć więcej czasu na przygotowanie oferty. Skoro punktowane były m.in. estetyka zaproponowanego ogródka, sposób jego zagospodarowania i aranżacja, to uzyskał nad nami nieuczciwą przewagę.

Sytuację zdążyli już skomentować także działacze Miasta Wspólnego, organizacji od kilku lat bacznie patrzącej na ręce gdyńskim urzędnikom i recenzującej ich poczynania.

„Trudno nam uwierzyć w wyniki miejskiego przetargu na miejsca pod gastronomię za 1 grosz, który miał być sztandarowym projektem wsparcia gdyńskich restauratorów. Na 22 miejsca (w dużej części mało atrakcyjnie zlokalizowane dla działalności gastro) chętnych znalazło 6, z czego 5 trafi do podmiotu z gdyńskim adresem (...) na Chwarznie, ale będącym franczyzobiorcą z firmy z Warszawy” – przeczytać można w ich stanowisku (pisownia oryginalna).

Przetarg na ogródki gastronomiczne w Gdyni rozstrzygnięty. Komentarz Marka Stępy

Marek Stępa zapewnia jednak, że swojemu znajomemu i byłemu współlokatorowi w żaden sposób nie ułatwił wygrania przetargu, jak to sugerują niektórzy restauratorzy. Twierdzi, że byłoby to niezgodne z zasadami etycznymi reprezentowanego przez niego ugrupowania.

– Właściciel podmiotu BoboQ uzyskał przed laty moją zgodę na zarejestrowanie swojej działalności gospodarczej pod moim adresem, gdyż był to podówczas również jego adres zamieszkania – wyjaśnia Marek Stępa. – Obecnie nie mieszka już tutaj i nasze kontakty są znacznie rzadsze. Nie to jest jednak głównym powodem, iż nie uzyskał ode mnie żadnych informacji o planowanym przetargu/konkursie na ogródki gastronomiczne wcześniej, niż mogli je uzyskać inni przedsiębiorcy.

– Głównym i najważniejszym powodem takiego stanu rzeczy jest przestrzeganie etyki działania w gdyńskim samorządzie, promowanej przez prezydenta miasta Gdyni Wojciecha Szczurka, a której przez ponad 20 lat byłem także w jakimś stopniu współtwórcą, a na pewno konsekwentnym realizatorem. Postępowanie, które insynuują pańscy niektórzy rozmówcy, byłoby tej etyki jaskrawym naruszeniem.

Przetarg na ogródki gastronomiczne w Gdyni rozstrzygnięty. Jak wygląda sytuacja prawna?

O komentarz postanowiliśmy poprosić renomowanego, trójmiejskiego prawnika.

– Znajomi urzędników nie mają oczywiście zakazu uczestniczenia w miejskich przetargach, więc w opisywanej sytuacji raczej nie można mówić o naruszeniu prawa – usłyszeliśmy od mecenasa z ponad 20-letnim doświadczeniem. – Można mieć jedynie wątpliwości natury etycznej.

Gdyńscy politycy a kontrowersje

Lechosław Dzierżak

Warto dodać, że jest to kolejny wizerunkowy zgrzyt w obecnej kadencji z udziałem wysoko postawionych przedstawicieli Samorządności prezydenta Gdyni Wojciecha Szczurka. W marcu ubiegłego roku Lechosław Dzierżak, przewodniczący komisji polityki rodzinnej, pomocy społecznej i zdrowia gdyńskiej rady miasta, bez żadnego uzasadnienia zawnioskował o usunięcie z funkcji wiceprzewodniczącej tego gremium Marioli Śrubarczyk-Cichowskiej, radnej Koalicji Obywatelskiej. Stało się to w momencie, kiedy komisja ledwo zaczęła pracować. Nie było więc merytorycznych przesłanek do podjęcia takiego kroku. Zgodnie z powszechnie pojawiającymi się komentarzami, Dzierżak postanowił po prostu zwolnić miejsce w prezydium komisji dla klubowej koleżanki ze „swojego” okręgu wyborczego, Anny Szpajer. Tymczasem Mariola Śrubarczyk-Cichowska, będąca wówczas w zaawansowanej ciąży, po tym jak z nią postąpiono, popłakała się w obecności innych radnych.

– Potraktowano mnie jak jakiś przedmiot, który można w każdej chwili przesunąć lub wyrzucić – mówiła.

Co ciekawe, czynu Dzierżaka nie pochwalali nawet jego niektórzy koledzy i koleżanki z ugrupowania. Maja Wagner sugerowała we wpisach pojawiających się w sieci, że nie jest dumna z takiego postępowania. Jakub Ubych, przewodniczący klubu Samorządności, nazwał sytuację „niefortunnym zbiegiem okoliczności, do którego dopuścił przewodniczący komisji”. Wyraził też przekonanie, że na kolejnym posiedzeniu radny Dzierżak wyjaśni zaistniałe zajście. Tak się jednak nie stało. Kiedy wszyscy spodziewali się przeprosin, przewodniczący Dzierżak w ogóle nie komentował swojego postępowania, a jednemu z dziennikarzy oświadczył, że z niczego tłumaczyć się nie zamierza.

Jarosław Kłodziński

Z kolei niemal równo dwanaście miesięcy temu Jarosław Kłodziński, przewodniczący komisji sportu gdyńskiej rady miasta, postanowił zbierać w placówkach oświatowych numery PESEL mieszkańców. Czynił to jako przedstawiciel ”Społecznego Komitetu ds. Wygrania BO 2019”. Mieszkańcy mieli zbiorowo przekazywać mu dane w ankietach, w tym także imiona rodziców i opatrzyć je „nieczytelnym podpisem”. W ten oto sposób radny planował przeforsować siedem przygotowanych przez siebie projektów do ubiegłorocznego Budżetu Obywatelskiego. Na forach internetowych szybko posypały się mało przyjemne dla samorządowca komentarze. Pikanterii sprawie nadał fakt, że regulamin gdyńskiego Budżetu Obywatelskiego zabrania agitowania za projektami w szkołach. Kiedy sprawę próbowali wyjaśnić dziennikarze, Kłodziński miał jednemu z nich życzyć „miłego dnia” i przerwał połączenie. Tłumaczyć musiał się za to w gabinecie prezydenta Gdyni Wojciecha Szczurka. Po tym jak atmosfera wokół nietypowych działań radnego gęstniała, został poproszony na rozmowę dyscyplinującą do ratusza. Ostatecznie Wojciech Szczurek zadecydował o wycofaniu siedmiu projektów Jarosława Kłodzińskiego z głosowania.

Michał Guć

Minął zaledwie miesiąc, a mocno ciemne chmury zebrały się nad głową wiceprezydenta miasta Michała Gucia. Po powrocie z podróży w Afryce, na podstawie poczynionych tam obserwacji i zdjęć, pokusił się on na swoim profilu na Facebooku o sugestię, iż dzieci na Czarnym Lądzie rodzą się białe, a ich późniejszy kolor skóry wynika z kąpieli w brudnej wodzie. Posypały się głosy oburzenia. Nie tylko przedstawiciele afrykańskiej społeczności w Polsce, ale także ci z zagranicy oskarżali Michała Gucia o rasizm. „Nie urodziłam się biała i nie jestem brudna” – skomentowała kontrowersyjny wpis jedna z ciemnoskórych mieszkanek naszego kraju. Michał Guć ostatecznie post usunął.

TOP 100 POMORSKICH FIRM - RAPORT:

Masz informacje? Redakcja Dziennika Bałtyckiego czeka na #SYGNAŁ

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wojna na Ukrainie to wyzwanie dla całej branży IT, opinia eksperta

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

a
aua

no to dostaną po łapkach od siwego capo di tutti. niepotrzebne zwracaja uwagę na jego miasto i jego wielkie wały z deweloperami

Przejdź na stronę główną Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie