Gdynia: Od dwóch miesięcy niemalże w centrum koczuje młoda kobieta. I choć setki osób oferują jej pomoc, spotyka je odmowa

Dorota Abramowicz
Dorota Abramowicz
Od dwóch miesięcy niemalże w centrum Gdyni koczuje młoda kobieta Elżbieta Wiktorowicz
Przed dwoma miesiącami na placyku między ulicami Reja i Legionów w Gdyni zamieszkała młoda kobieta. Śpi na rozłożonych przy sklepiku odzieżowym workach, kiedy deszcz pada, chowa się pod folią. Suszy ubrania na sznurkach rozwieszonych przy schodkach, załatwia się w krzakach. Odmawia przeniesienia do pokoju socjalnego. – Mamy związane ręce – słyszę w gdyńskim MOPS.

Młoda kobieta koczuje prawie w samym centrum Gdyni. Policja odsyła do sanepidu, sanepid do policji

Niemalże w środku miasta koczuje młoda kobieta. Około trzydziestki, ubrana w porządne ubrania, ponoć była pielęgniarka, odmawia od dwóch miesięcy opuszczenia prowizorycznej siedziby pod gołym niebem. I choć setki osób oferują jej pomoc, spotyka je odmowa.

– Może jeszcze będzie można uratować kobietę – mówi mieszkająca w pobliżu pani Elżbieta. – Życie jeszcze przed nią. Obawiamy się, że to choroba mogła sprawić, że tak potoczyły się jej losy. Obawiamy się także, że może dojść do tragedii. Nie tylko ze względu na nocny chłód, ale także innych, nie zawsze dobrych ludzi. Zawsze może znaleźć się ktoś, kto zechce ja skrzywdzić. Okoliczni sklepikarze mówią, że bezdomna ma kartę bankomatową i robi zakupy. Nie wygląda na osobę zaniedbaną, ma porządne ubrania. Chodzą pogłoski, że mieszkała w pobliżu z partnerem i została z domu wyrzucona. Osoby pytające o możliwość udzielenia wsparcia, słyszą najwyżej prośbę o wrzątek lub kupno papierosów i bułek.

Małgorzata Sokołowska, radna dzielnicy Wzgórze Maksymiliana, zaangażowała się w pomoc kobiecie, przedstawiającej się jako Iwona.

Ona by musiała umrzeć, by ktokolwiek się nią zainteresował – mówi z goryczą radna.

Czytaj także

Bezdomna zajęła grunt wspólnoty mieszkaniowej. Na początku, gdy były zgłoszenia na policję czy do straży miejskiej, funkcjonariusze umywali ręce. Telefonujący słyszeli, że to nie jest to grunt miejski.

– Wspólnota pisała pisma do straży i na policję, że przebywa tu ta pani – mówi Małgorzata Sokołowska. – Usłyszeli, że nie ma przepisu, który by to zakazywał. Rozmawiałam z organizacjami pozarządowymi pomagającymi kobietom w ciężkiej sytuacji. Jednak na wszelką ofertę pomocy ta pani reaguje agresywnie. Zna prawo i jest bardzo inteligentna. Z drugiej strony, dziwny jest brak reakcji. Można by było przyczepić się za śmiecenie i fekalia w krzakach.

Zadziwiające, że w czasach epidemii, gdy dziś za brak maseczek na twarzach, a wcześniej za jazdę rowerem do lasu wymierzane były wysokie kary, nikt nie ma zamiaru się do niczego przyczepiać. Policja, zawiadomiona o osobie nieprzestrzegającej reguł sanitarnych, odesłała radną do sanepidu. Powiatowa Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w niepodpisanym mailu nakazała zwrócenie się... do policji.

Czytaj także

W związku z tym, w połowie kwietnia Małgorzata Sokołowska wysłała m.in. do wiceprezydenta Michała Gucia, Wydziału Spraw Społecznych Urzędu Miasta, Straży Miejskiej i Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej pismo:

„Przesyłam do Państwa informację mailową o osobie bezdomnej przebywającej na Wzgórzu Świętego Maksymiliana w Gdyni, którą otrzymał ode mnie dziś sanepid. Po rozmowie telefonicznej, wiem, iż nie uzyskam tam wsparcia ani żadnego rozwiązania. Podpowiedziano mi aby skierować sprawę do MOPS-u, co zatem czynię. Wysyłam również maila do wszystkich placówek, które są mi jako radnej znane, z prośbą o pomoc w poniższej sprawie oraz o informację zwrotną co zostało uczynione, bądź też, co można by uczynić, aby nasi mieszkańcy spali spokojniej w tych niespokojnych czasach.
Może można jakoś tej Pani pomóc, przy okazji chroniąc również tych, którzy przemieszczają się obok (..)”.

„Mamy związane ręce”

W Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej słyszę, że sprawa lokatorki skweru na Wzgórzu Świętego Maksymiliana jest im doskonale znana. Służby miejskie wielokrotnie próbowały rozwiązać problem. Na razie bezskutecznie.

Mamy związane ręce – mówi Cezary Horewicz, rzecznik Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Gdyni. – Kobiecie oferujemy pokój socjalny, proponując, by się tam wprowadziła. Konsekwentnie odmawia. Codziennie odwiedzają ją streetworkerzy, którzy oferują pomoc. Ostatnio usłyszeli, że jeśli będą ją nachodzić, zostaną oskarżeni o nękanie.

Istnieje podejrzenie, że bezdomna cierpi na zaburzenia psychiczne. Nie wyraża jednak zgody na leczenie – wielokrotnie wzywano do niej karetkę, odmawiała wyjazdu do szpitala.

– Bardzo długo szukaliśmy lekarza psychiatry, który zgodziłby się z nią porozmawiać – twierdzi Cezary Horewicz. – W dobie epidemii nie było to łatwe. W końcu udało nam się znaleźć w poniedziałek prywatnie przyjmującego lekarza, który odwiedził kobietę i po rozmowie wystawił opinię, w której zaleca hospitalizację. Zostanie ona dołączona do wniosku do sądu o przymusowe leczenie pacjentki.

Wniosek do sądu może nie rozwiązać problemu

– Mówimy o leczeniu w trybie wnioskowym – podkreśla dr Leszek Trojanowski, lekarz psychiatra. – Jak długo potrwa rozpatrzenie sprawy przez sąd, trudno powiedzieć. Może to być miesiąc, może jeszcze dłużej. Zwłaszcza, że z powodu epidemii wiele podobnych spraw już czeka na rozpatrzenie w sądach. Sytuacja byłaby prosta, gdyby psychiatra uznał, że osoba ta jest dla siebie bezpośrednim zagrożeniem. Wtedy na podstawie art. 23 można by było ją umieścić w szpitalu. Musi być jednak spełniony warunek bezpośredniego zagrożenia. Jeśli ta osoba jedynie nie potrafi zapewnić podstawowych potrzeb bytowych, pozostaje tryb wnioskowy.

Wniosek z opinią psychiatry miał zostać wczoraj (20 maja) wysłany do gdyńskiego sądu. Na razie nie wiadomo, kiedy zostanie wyznaczony termin rozprawy.

Nieoficjalnie wiadomo, że kobieta jest na stałe zameldowana w jednej z pomorskich gmin. Ma tam rodzinę i mieszkanie, jednak nikt nie może jej zmusić, by tam wróciła.

Masz informacje? Redakcja Dziennika Bałtyckiego czeka na #SYGNAŁ

Najnowsze informacje o epidemii koronawirusa

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Może dziennikarz tego portalu powienien sam przeprowadzić wywiad, spytać tą Panią co się jej stało?

Dodaj ogłoszenie