Gdynia: Pomorscy przedsiębiorcy protestowali pod biurem posłów PiS. 20.05.2020 r. Domagali się m.in. zwolnienia ze składek ZUS [ZDJĘCIA]

Łukasz Kamasz
Łukasz Kamasz
Protest pomorskich przedsiębiorców w Gdyni. 20.05.2020 r. Łukasz Kamasz
W maseczkach, z zachowaniem reżimu sanitarnego, trójmiejscy przedsiębiorcy pod biurem PiS w Gdyni domagali się m.in. uproszczenia i przyśpieszenia procedur tarczy antykryzysowej, czy zwolnienia pracodawców i pracowników ze składek ZUS na czas kryzysu.

Protest pomorskich przedsiębiorców pod biurem PiS w Gdyni. 20.05.2020 r.

Kilkanaście osób w dwumetrowych odstępach, a wśród nich właściciele pubów, czy przedstawiciele branży taksówkarskiej i finansowej. Wszyscy zgodnie prosili rząd o pomoc w uporaniu się z kryzysem.

– Pomimo tego, że działam w dwóch branżach, to w żadnej z nich w ostatnich miesiącach nie byłam w stanie pracować – podkreśla Agnieszka Narewska, przedsiębiorca z branży taksówkarskiej i finansowej. – Tarcza antykryzysowa ominęła moją działalność. Jestem na skraju bankructwa. Dopóki rząd nie odpuści wszystkich obostrzeń, nie mamy pracy – mówi.

– Ludzie boją się jeździć taksówkami, nałożyli na nas bardzo duże obostrzenia, musieliśmy założyć m.in. przegrody w samochodach, dezynfekcja też nas kosztuje. Wielu z nas nie dostanie kredytu. Po pierwszym tygodniu złagodzenia obostrzeń nie ma żadnej poprawy, nie ma żadnego wzrostu klientów, nie ma nic. Niestety – dodaje.

Czytaj także

Protestujący negatywnie oceniali warunki w których muszą wznawiać działalność.

– Przy tych warunkach prowadzenie jakiejkolwiek działalności ma znikomy sens – słyszymy uczestnika protestu, właściciela pubu. – Mogę wpuścić do lokalu jedynie 15 osób, gdzie normalnie mogłem po 40, oczywiście pozwoli to na zapłacenie pracownikom, ale najpierw ci klienci musieliby przychodzić. Otwarcie generuje dodatkowe koszty, samego płynu dezynfekującego dziennie schodzi 10 litrów, a to koszt 300 złotych dziennie w knajpie – mówi.

Dodał, że pierwszego dnia po poluzowaniu obostrzeń rotacja była duża.

– Mieliśmy ciągle 15 osób, ludzie ustawiali się w kolejce, ale teraz wróciło już do normy i w knajpie siedzą po 3 osoby.

Złożyłem wszystkie możliwe wnioski o pomoc, 5 tysięcy bezzwrotnej pożyczki się nie pojawiło i nawet nie mam potwierdzenia, że się po to zgłosiłem. Zgłosiłem się o pomoc w dofinansowaniu pensji swoich pracowników i ciągle czekam.

– Z Polskiego Funduszu Rozwoju dostałem część pieniędzy o które wnioskowałem, gdyż popełniłem mały błąd i nie mam możliwości odwołania się. Zadłużam się coraz bardziej, żeby płacić moim pracownikom, ale dużo moich kolegów z branży po prostu pozwalniało ludzi i nie otwiera biznesu, bo uważa, że koszty otwarcia będą większe niż nieotwierania – mówi.

Czytaj także

Protest wsparli też lokalni działacze Inicjatywy Polska oraz posłanka Koalicji Obywatelskiej Henryka Krzywonos.

– Pracodawcy tracą pracę, zamykają swoje firmy. Uważam, że jako poseł na Sejm mam obowiązek wesprzeć przedsiębiorców – mówi Henryka Krzywonos.

Pracodawcy opisują mi swoją tragiczną sytuację, prosząc o jakąkolwiek pomoc. Państwo polskie zawiodło. Śląsk nie doczekał się żadnej pomocy. Polski rząd przede wszystkim powinien zacząć pomagać. Lekarze powinni być testowani codziennie, na Śląsku testy powinni przechodzić wszyscy, nie tylko Ci którzy schodzą do kopalni, ale też Ci, którzy na Śląsku mieszkają – dodaje.

Pleksi i odstępy. Co jeszcze zastaniemy w biurze?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie