Fetor zatruwa życie mieszkańcom gminy Kościerzyna. Nie mogą otwierać okien, bo smród przenika do domów. Na pola wylewana jest gnojówka

Edyta OkoniewskaZaktualizowano 
Jak się okazuje, cysterny z jednej z przemysłowych chlewni wylewają śmierdzącą ciecz na okoliczne pola. I choć o problemie wiedzą wszyscy, jak dotąd nie udało się skutecznie temu zaradzić.
Jak się okazuje, cysterny z jednej z przemysłowych chlewni wylewają śmierdzącą ciecz na okoliczne pola. I choć o problemie wiedzą wszyscy, jak dotąd nie udało się skutecznie temu zaradzić. https://pixabay.com
- To koszmar! - mieszkańcy Małego i Nowego Klincza, a także okolic od ponad tygodnia walczą z potwornym fetorem, który zatruwa im życie. Nie mogą otwierać okien. Jak przyznają, śmierdzi dosłownie wszystko. Na okolicznych polach jest wylewana gnojówka i pozostawiona bez żadnego zagarnięcia w ziemię.

Upały doskwierają wszystkim, niestety, niektórzy mieszkańcy naszego powiatu są w dramatycznej sytuacji. Od kilku dni nie mogą otwierać okien, bo cała okolica śmierdzi. Nieprzyjemne zapachy skutecznie utrudniają im życie.

- To po prostu uporczywy smród - napisał do redakcji „Gryfa Kościerskiego” mieszkaniec Małego Klincza. - W obrębie naszej miejscowości od kilku dni na okolicznych polach jest wylewana gnojówka i pozostawiona bez żadnego zagarnięcia w ziemię. Poziom uporczywości zapachu jest na tyle uciążliwy, że w domach nie ma możliwości otworzenia okien celem przewietrzenia. Wydaje mi się, że w przypadku nawożenia gnojówką pól, należy bezpośrednio zaorać ziemię po wylaniu. Tymczasem tak się nie stało. To straszne mieszkać w takich warunkach.

Na uciążliwe zapachy narzekają już także mieszkańcy Skorzewa, Kościerzyny czy Wielkiego Klincza. Fetor z wiatrem dociera również do tych miejscowości.

Mieszkam w Małym Klinczu i od wielu dni, podobnie jak inni mieszkańcy, muszę zmagać się z niewyobrażalnym odorem - mówi nasz Czytelnik. - Jest on tak silny, że nie idzie wytrzymać. Mimo upalnych, ostatnich dni nie mogłem sobie pozwolić na otwieranie okien, bo fetor na długo zawitałby do mojego domu, co byłoby nie do zniesienia.

- Proszę sobie wyobrazić, jak silny jest to zapach, skoro moi znajomi, mieszkający w Kościerzynie, również go wyczuwają. To nie jest nowy problem, bo taka sytuacja powtarza się od kilku lat na wiosnę oraz pod koniec lata. Dziwię się, że nie można zrobić z tym porządku, bo śmiem wątpić, że cały proceder odbywa się zgodnie z prawem - dodaje.

Jak się okazuje, cysterny z jednej z przemysłowych chlewni wylewają śmierdzącą ciecz na okoliczne pola. I choć o problemie wiedzą wszyscy, jak dotąd nie udało się skutecznie temu zaradzić.

- Problem jest nam znany - mówi Grzegorz Piechowski, wójt gminy Kościerzyna. - Interweniowaliśmy w tej sprawie do Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska już w ubiegłym roku. Tak samo postąpiliśmy w tym roku. Mieszkańcy zgłaszają nam te uciążliwości. Mają one związek z rolniczym wykorzystaniem gnojowicy. Zwróciliśmy się o plan nawożenia do właścicieli gospodarstwa. Dodam, że ubiegłoroczna kontrola ekspertów WIOŚ nie wykazała żadnych nieprawidłowości. Niemniej rozumiem mieszkańców. Obecnie badamy przepisy prawa. Niestety, aktualne normy nie regulują uciążliwości związanych z fetorem. Straż Gminna także była na miejscu. Jednak my nawet nie mamy możliwości, by zbadać, czy to, co jest wylewane na pola, to rzeczywiście gnojowica. Zdarzały się bowiem sygnały ze strony mieszkańców, że może to być coś innego.

Jak podkreślają władze gminy Kościerzyna, kluczowy w całej sprawie jest czas, jaki upływa od momentu wylania cieczy na pola, do jej przeorania. Im szybciej to nastąpi, tym szybciej uciążliwości zapachowe powinny zniknąć. W tej sytuacji jednak wydaje się, że czas nie jest sprzymierzeńcem mieszkańców. Upłynęło już wiele dni, a fetor wciąż jest nieznośny. Skarży się także społeczność Kościerzyny.

- Zwrócimy się do właściciela, aby zadbał o dobre stosunki sąsiedzkie i jak najszybciej przeorał ziemię - mówi Grzegorz Piechowski. - Poza tym zobaczymy, jaki będzie wynik kontroli WIOŚ.

Inspektorzy jeszcze w tym tygodniu mieli wybrać się na miejsce i sprawdzić doniesienia mieszkańców.

- Otrzymaliśmy zgłoszenie i wybieramy się w te okolice - mówi Dariusz Dufke, naczelnik wydziału inspekcji w Wojewódzkim Inspektoracie Ochrony Środowiska w Gdańsku. - Zgodnie z prawem gnojowica może być stosowana na polach. Można byłoby ograniczyć uciążliwości, jakie to powoduje np. w ten sposób, że nawożenie odbywałoby się przy niższych temperaturach. Być może jednak gospodarstwo ma swoje terminy agralne. Kontrolowaliśmy tę chlewnię już w ub. roku i wówczas nie znaleźliśmy żadnych uchybień. Sprawdzimy, jak to wygląda tym razem.

POLECAMY NA STREFIE AGRO:

polecane: Flesz - e-papieros zagraża zdrowiu

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 3

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

B
Bu-ka

Te teorie spiskowe... Gnojowica śmierdzi więc naślijmy kontrolę bo z pewnością coś do niej dodają. Rozumiem że kwiatki to nie są no ale w tym przypadku to od lat nic się nie zmieniło. No może nic poza mentalnością ludzi, którzy postanowili zaszkodzić lokalnemu biznesowi po tym jak kupili nieruchomości w okolicy. Wisienką na torcie będzie jak te same osoby będą się wykłucać w sklepie że pomidory są GMO i pędzone na chemii...

x
xxx

Pewnie z miasta sie przeprowadził i mu przeszkadza takie są uroki wsi muszą sie z tym liczyć.

P
Paweł

Wioś nic nie zrobi bo biorą kasę i mają w du.. e normalnego człowieka, walczę z nimi już rok bo cementownia w Gdyni zanieczyszcza powietrze i nic oni z tym nie robią bo nie mają środków.

Dodaj ogłoszenie