Zagrożenie powodziowe na Pomorzu. Dzięki inwestycjom w Wisłę powodzie będą mniej groźne

Sebastian Dadaczyński
Sebastian Dadaczyński / Archwium DB
Woda rządzi się własnymi prawami i nie obchodzą ją żadne przepisy, ustawy czy polityczne spory. Jedynie człowiek rozumiejący te prawa potrafi wykorzystać jej walory dla dobra społeczeństwa.

KLIKNIJ I DOWIEDZ SIĘ WSZYSTKIEGO O NASZEJ AKCJI!

Powodzi ze strony Wisły niekiedy nie unikniemy, ale możemy złagodzić jej skutki. Oczywiście, o ile stopniowo i sukcesywnie będziemy "kanalizować" rzekę według planów sprzed wielu lat - niestety ciągle odkładanych na półkę - podkreślają specjaliści od gospodarki wodnej.

Tadeusz Wrycza, prezes Towarzystwa Żeglugi Śródlądowej Delta Wisły w Tczewie, mówi jasno: przede wszystkim należy kontynuować budowę kolejnych stopni wodnych na wzór tego we Włocławku, który istnieje od 1969 roku. To jedyny stopień na Dolnej Wiśle.

- Taki stopień zmniejsza zagrożenia powodziowe poprzez redukcję niebezpiecznych wezbrań - dodaje Tadeusz Wrycza. - Takie rozwiązania były wielokrotnie brane pod uwagę przez środowisko naukowo-techniczne, rząd i parlament, ale ze względu na brak konsekwencji w realizacji tych planów (przykładem jest niewybudowany stopień Ciechocinek - Nieszawa), mamy coraz większe zagrożenie powodziowe ze strony Wisły.

Jak tłumaczy dokładnie nasz rozmówca, "stopień wodny ma możliwość redukowania fali wezbraniowej i tym samym łagodzenia skutków powodzi terenów nizinnych". We Włocławku mamy możliwość kontroli przyjmowania wody z południa kraju. Jeśli jest jej za dużo, otwieramy jaz, a następnie spuszczamy stopniowo wodę w kierunku Zatoki Gdańskiej.

- Innymi słowy kaskada Dolnej Wisły (stopniowanie) w znaczącym stopniu zwiększyłaby bezpieczeństwo od powodzi, a jednocześnie zwiększyłaby zasoby wodne kraju i umożliwiłaby uprawianie międzynarodowej żeglugi śródlądowej na większą skalę - podkreśla Tadeusz Wrycza. - Chcę też zaznaczyć, że każdy stopień wodny jest obiektem wielofunkcyjnym, składającym się między innymi z hydroelektrowni produkującej energię odnawialną, śluzy dla statków, przepławki dla ryb. Ponadto mamy tu do czynienia ze zbiornikiem do uprawiania sportów i rekreacji, rozwoju rybołówstwa. Daje nam to także większe możliwości zaopatrzenia w wodę miast i wsi.

Reasumując, takie rozwiązanie stwarza dogodną drogę wodną dla uprawiania żeglugi śródlądowej, o którą tak ostatnio walczymy między innymi na łamach "Dziennika Bałtyckiego".

- Aby te zadania realizować, powinno zostać powołane oddzielne ministerstwo gospodarki wodnej, co znajduje poparcie wielu środowisk naukowo-technicznych związanych z gospodarką wodną i żeglugą śródlądową - podkreśla Tadeusz Wrycza. - Cieszę się, że także wielu samorządowców oraz polityków dostrzega potrzebę zmiany systemu zarządzania działem gospodarki wodnej w oparciu o istniejące w kraju struktury (Krajowy Zarząd Gospodarki Wodnej, Regionalne Zarządy Gospodarki Wodnej, itd.).

Obecnie rzekami zajmuje się głównie Ministerstwo Środowiska. Przedstawiciele tego resortu przyznają, że zdają sobie sprawę, że brakuje jeszcze wielu inwestycji. Tłumaczą jednak, że wcześniej nie budowano kolejnych stopni wodnych, gdyż trudno było znaleźć pieniądze na ten cel. Są to bowiem bardzo drogie inwestycje. Dlatego, jak tylko Polska zaczęła pozyskiwać fundusze unijne, pojawiły się realne szanse na realizację tych ważnych przedsięwzięć.

Unijne środki pozyskano na modernizację stopnia wodnego we Włocławku i poprawę bezpieczeństwa powodziowego tamtejszego zbiornika. Jak czytamy na stronie internetowej MŚ "celem projektu jest trwałe zabezpieczenie stopnia wodnego we Włocławku, umożliwiające stworzenie lepszych warunków zabezpieczenia Doliny Wisły". Orientacyjny koszt całkowity projektu wynosi 161 mln zł ( dofinansowanie 90 mln zł). - Planowany termin zakończenia zadania to 2015 rok - powiedział nam Paweł Mikusek, rzecznik Ministerstwa Środowiska.

Czy jest szansa na budowę kolejnych stopni wodnych? - Trudno mi teraz stwierdzić, czy powstaną stopnie czy innego rodzaju inwestycje. Ta kwestia będzie uzależniona od dalszych decyzji i rozdaniu nowych środków unijnych na lata 2014-2020 - wyjaśnia rzecznik.

Dodajmy, że eksperci wymieniają także inne zastosowania, które zmniejszałyby zagrożenie powodziowe, a przy tym umożliwiałyby uprawianie żeglugi śródlądowej. Chodzi tu o budowle regulacyjne - głównie ostrogi - pozwalające na prawidłowe utrzymanie nurtu oraz głębokości tranzytowej rzeki.

- Niestety, w wyniku likwidacji w latach 90. ubiegłego wieku wszystkich przedsiębiorstw budownictwa wodnego (dawnych Okręgowych Zarządów Wodnych) oraz całego systemu lodołamania na Dolnej Wiśle, mamy katastrofalny stan i wszystko trzeba zaczynać od zera! Ta sytuacja potwierdza tylko, że wodą powinien zarządzać jeden gospodarz, a nie kilku jak dzieje się obecnie - dodaje Wrycza.

Znawcy problematyki mówią, że nie wolno również zapominać o stanie technicznym wałów przeciwpowodziowych, przygotowanych na wielką wodę stulecia. Przedstawiciele rządu zapewniają, że na bieżąco pilotują tę sprawę, a w ostatnich latach wyremontowano, zmodernizowano lub zbudowano od nowa kilometry wałów i to nie tylko wzdłuż Wisły.

Dodajmy, że obecnie wszystkie służby państwowe monitorują sytuację powodziową na Wiśle w całym kraju. Na dzisiaj nie ma zagrożenia powodzią - występują lokalne podtopienia.

Codziennie rano najważniejsze informacje z "Dziennika Bałtyckiego" prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

d
dira
mam nadzieje ze wszystko będzie ok i tam zamieszkających ludzi nie spotka żadna tragedia
Dodaj ogłoszenie