Wrak Karlsruhe ma coraz mniej tajemnic. Część skrzyń w ładowni wciąż jest niezbadanych

Tomasz Chudzyński
Tomasz Chudzyński
Wrak statku Karlsruhe ma coraz mniej tajemnic. Zakończyła się trwająca 11 dni wyprawa do spoczywających na głębokości szczątków jednostki zatopionej u schyłku II wojny światowej. Nie udało się odnaleźć Bursztynowej Komnaty, ale wciąż do przebadania są skrzynie spoczywające w trudno dostępnych ładowniach Karlsruhe.
Wrak statku Karlsruhe ma coraz mniej tajemnic. Zakończyła się trwająca 11 dni wyprawa do spoczywających na głębokości szczątków jednostki zatopionej u schyłku II wojny światowej. Nie udało się odnaleźć Bursztynowej Komnaty, ale wciąż do przebadania są skrzynie spoczywające w trudno dostępnych ładowniach Karlsruhe. Tomasz Stachura/Santi Diving
Wrak statku Karlsruhe ma coraz mniej tajemnic. Zakończyła się trwająca 11 dni wyprawa do spoczywających na głębokości szczątków jednostki zatopionej u schyłku II wojny światowej. Nie udało się odnaleźć Bursztynowej Komnaty, ale wciąż do przebadania są skrzynie spoczywające w trudno dostępnych ładowniach Karlsruhe.

Sprzęt wojskowy, narzędzia, prywatne bagaże pasażerów, którzy wyruszyli na pokładzie w ostatni rejs, znaleźli we wraku niemieckiego statku Karlsruhe nurkowie. Międzynarodowa ekipa, w tym przedstawiciele grupy Baltictech oraz znany w środowisku Tomasz Stachura, badali szczątki w czasie trwających 11 dni prac nurkowych.

Udało się odkryć „twardy dowód”, że spoczywający na północ od Ustki wrak, odnaleziony w 2020 roku przez naszych nurków, to rzeczywiście s/s Karlsruhe. Ósmego dnia nurkowań ekipa Sami Paakkarinen Oscar Svensson oraz Jenni Westerlund odsłoniła na prawej burcie napis z nazwą jednostki. Karlsruhe nie pozostawia złudzeń. - To mały sukces – pisali w relacji z wyprawy nurkowie.

Z kolei pierwszego dnia nurkowie natknęli się na wrak metalowego żaglowca ze zdobionym dziobem. Niewykluczone, że spoczywający ok. 500 m. od Karlsruhe statek mógł być w tym samym konwoju, w którym płynął Karlsruhe. Obie jednostki zatonąć mogły w tym samym czasie.

- Dzisiejsze nurkowania przeznaczyliśmy na dokładne sprawdzanie ładowni dziobowej. Wszystkie otwarte i uszkodzone skrzynie zawierały sprzęt wojskowy a mniejsze były po prostu prywatnymi walizkami uciekinierów z Prus Wschodnich. Nie ruszaliśmy ich oczywiście, ale mimo wszystko robiły olbrzymie wrażenie. Wszędzie porozrzucane buty, paski i prywatne bagaże nie pozwalały nam zapomnieć, że na Karlsruhe zginęło blisko 1000 osób. Dzisiejszy wieczór postanowiliśmy przeznaczyć na uhonorowanie ofiar katastrofy minutą ciszy – czytamy w relacji z czwartego dnia wyprawy w mediach społecznościowych Baltictechu.

Kolejny dzień potwierdził poprzednie znaleziska.

- W dziobowych ładowniach jest cała masa sprzętu wojskowego, w tym kable, części zamienne narzędzia itp. Na tym wszystkim mamy prywatne skrzynki i walizki uciekinierów. Ładownie tylne przygotowane były przede wszystkim do transportu ludzi. I tam najwięcej mamy butów walizek i ławek. Robi to olbrzymie wrażenie i aż trudno uwierzyć, że na tak małym statku, bo Karlsruhe miał tylko 66 m długości, płynęło ponad 1000 osób – brzmi fragment relacji.

Wszystkie znaleziska zostały dokładnie zinwentaryzowane, wrak i artefakty zostały dokładnie opisane i sfilmowane. Dokumentacja jest precyzyjna.

- Postanowiliśmy wszystkie artefakty zostawić na dnie. Mamy głęboką wiarę w całe środowisko nurkowe i wiemy, że zostaną tam na długo. Jeśli coś zniknie, to dzięki naszej pracy będzie to łatwe do ustalenia. Wiemy też, że wrak jest dobrze pilnowany, codziennie przelatywał nad nami samolot Urzędu Morskiego – czytamy w relacji z wyprawy.

Nurkowie nie znaleźli śladów Bursztynowej Komnaty. Przypomnijmy, że od początku jedną z tez po odnalezieniu wraku była ta, że to na pokładzie Karlsruhe Niemcy mogli chcieć wywieźć z oblężonego przez Armię Czerwoną Królewca ten niezwykły skarb, zaginiony po II wojnie światowej.

- Skarbu nie znaleźliśmy, ale też nie udało nam się odpowiedzieć na najważniejsze pytanie : Co zawierają skrzynie na samym dnie ładowni, pod dwumetrową warstwą mułu? Dotarcie do nich będzie niezwykle skomplikowane – podkreślają nurkowie.

Wiadomo także, że archeolodzy są sceptyczni jeśli chodzi o eksplorację skrzyń z dołu ładowni, z uwagi na możliwe naruszenie struktury wraku i jego ładunku. Wrak Karlsruhe spoczywa na głębokości 88 metrów.

- Nurkowanie na 88 m z 35 minutowym czasem dennym daje łączny czas pobytu w wodzie 3,5 godziny. Nurkowanie i wykonywanie nawet lekkiej pracy na 88 m na Bałtyku to spore wyzwanie, cieszymy się, że nasza komora dekompresyjna nie była potrzebna ani razu i nie wydarzyło się nic niedobrego – czytamy w podsumowaniu wyprawy. Nurkowie podkreślali też, że dzień przerwy w nurkowaniach, którą wymusił sztorm, przydał się wszystkim nurkom po 8 dniach ciężkiej pracy.

Stary statek Karlsruhe był jedną z ostatnich jednostek, które opuściły oblężony Królewiec (a dokładnie jego port) 11 kwietnia 1945 r. Na pokładzie byli żołnierze i cywilni uchodźcy z Prus Wschodnich.

Karlsruhe wszedł w skład większego konwoju, który dopadło sowieckie lotnictwo 13 kwietnia nad ranem. Mimo stosunkowo silnej eskorty, po powietrznym ataku Karlsruhe poszedł na dno.


Skład ekspedycji Karlsruhe 21

Tomasz Stachura, Łukasz Piórewicz, Marek Cacaj, Tomasz Zwara, Jacek Kapczuk, Piotr Lalik, Łukasz Pastwa, Kamil Macidłowski, Karol Jacob, Piotr Michalik, Benedykt Hac, Phil Short,
Sami Paakkarinen, Oscar Svensson, Jenni Westerlund, Daniel Pastwa, Maciej Honc, Jaro Belicki.

Prace archeologiczne w Nowym Porcie. Odnaleziono szkielety w miejscu dawnego cmentarza

"Wyszły" z ziemi i wody! Tajemniczy dysk, Rzymianin bez głow...

Mobilnych ołtarzy jednak nie będzie?

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Po co szukać Bursztynową komnatę, jak i tak trzeb było by ją zwrócić Rosjanom nieodpłatnie, a koszty poszukiwania nasze.
G
Gość
Cytat: Dzisiejszy wieczór postanowiliśmy przeznaczyć na uhonorowanie ofiar katastrofy minutą ciszy ...

To może jakieś odszkodowanie im zapłacimy ?
Dodaj ogłoszenie