Nurkowie znajdą Bursztynową Komnatę? Rusza kolejna wyprawa do wraku statku Karlsruhe

Tomasz Chudzyński
Tomasz Chudzyński
Rozwikłać zagadkę ładunku statku Karlsruhe chcą nurkowie Baltictechu wraz z Tomaszem Stachurą. Spoczywające na dnie Bałtyku szczątki niemieckiego statku budzą emocje, bo wg niektórych tez to na jego pokładzie Niemcy mogli wywozić z Królewca cenne zabytki, m.in. tzw. Bursztynową Komnatę. Ekspedycja ma wyruszyć na początku września.
Rozwikłać zagadkę ładunku statku Karlsruhe chcą nurkowie Baltictechu wraz z Tomaszem Stachurą. Spoczywające na dnie Bałtyku szczątki niemieckiego statku budzą emocje, bo wg niektórych tez to na jego pokładzie Niemcy mogli wywozić z Królewca cenne zabytki, m.in. tzw. Bursztynową Komnatę. Ekspedycja ma wyruszyć na początku września. Santi Diving/Tomasz Stachura
Udostępnij:
Rozwikłać zagadkę ładunku statku Karlsruhe chcą nurkowie Baltictechu wraz z Tomaszem Stachurą. Spoczywające na dnie Bałtyku szczątki niemieckiego statku budzą emocje, bo wg niektórych tez to na jego pokładzie Niemcy mogli wywozić z Królewca cenne zabytki, m.in. tzw. Bursztynową Komnatę. Ekspedycja ma wyruszyć na początku września.

To będzie kolejna wyprawa do wraku statku Karlsruhe, od momentu odkrycia szczątków tej jednostki późnym latem ubiegłego roku. Głównym zadaniem wyprawy ma być rozwiązanie zagadki ładunku statku Karlsruhe, a także upamiętnienie cywilnych ofiar, które zginęły w czasie zatopienia tego statku.

Jak przypominają badacze Baltictechu (grupie nurków szefuje znany trójmiejski nurek Tomasz Stachura, m.in. poszukujący od lat wraku ORP Orzeł), konwój, w którego składzie był Karlsruhe, był ostatnim, który wypłynął z oblężonego przez Armię Czerwoną Królewca. Co ciekawe w swój ostatni rejs wyruszył pod silną eskortą z całkiem sporym, jak na ten statek ładunkiem.

- Jeśli Niemcy chcieli ewakuować coś cennego z Królewca, to Karlsruhe był dla nich statkiem ostatniej szansy. Do dziś trwają poszukiwania zabytków zaginionych po II wojnie światowej - mówił w ub. roku Tomasz Zwarra, nurek Baltictechu.

Przypomnijmy, Karlsruhe w swój ostatni rejs wyszedł z Piławy (port Królewca) 11 kwietnia 1945 r. na pokładzie było 150 żołnierzy pułku „Herman Goring”, 25 robotników kolejowych oraz 888 uchodźców. Wraz z załogą były to łącznie 1083 osoby. Statek zabrał również 360 ton „towarów zwrotnych” w nierównych skrzyniach oraz pojazdy wojskowe. Pod Helem utworzony został konwój składający się z czterech innych frachtowców i trzech trałowców. Konwój ten opuścił redę portu 12 kwietnia wieczorem. Nad ranem 13 kwietnia wykryty został przez radzieckie samoloty. Atak lotnictwa zakończył się zatopieniem Karlsruhe. Statek zatonął w ciągu 3 minut wraz z całym ładunkiem. Uratowano około 100 osób. Pozycja ataku była nieprecyzyjna, a miejsce spoczynku wraku do niedawana nieznane.

Ekipa Baltictech odkryła miejsce jego spoczynku w roku 2020. Do dziś nurkowie wykonali na tym wraku szereg nurkowań, a okolice znaleziska zostały dokładnie sprawdzone sprzętem elektronicznym. Kilka miesięcy temu ekipa Urzędu Morskiego badała wrak za pomocą podwodnych robotów.

- Wraku Karlsruhe szukaliśmy od roku, kiedy to zdaliśmy sobie sprawę, że może to być najciekawsza, nieodkryta dotąd historia z dna Bałtyku. Ostateczna identyfikacja nastąpiła podczas naszego nurkowania 24 września 2020 - mówi Tomasz Stachura. - Byliśmy na wraku jeszcze potem dwukrotnie, badając jego resztki. Teraz płyniemy sprawdzić, co tak cennego załadowali Niemcy na swój ostatni statek płynący z Królewca.

Podczas poprzednich wypraw, nurkowie Baltictech znaleźli szereg skrzyń oraz resztki pojazdów. Skrzynie są rozsypane na dnie, ale cześć nieuszkodzonych, nadal spoczywa w ładowniach statku i to właśnie te skrzynie wzbudzają największe pytania. W ubiegłym roku padały sugestie, że skrzynie mogą skrywać nawet Bursztynową Komnatę.

- Karlsruhe różnił się od innych statków biorących udział w operacji tym, że przewoził przede wszystkim ładunek a uciekinierzy weszli na pokład w ostatniej chwili - podkreśla dziś Tomasz Zwarra. - Ten ładunek też nas oczywiście interesuje. Ważne jest dla nas, co było cenne dla tych ludzi pod koniec wojny. Mogą to być tzw. „zwykłe rzeczy”, czyli narzędzia, drogi sprzęt wojenny, osobiste rzeczy uciekinierów, ale wyobraźnia podsuwa nam, że mogły to być zabytki historyczne w tym te najbardziej cenne.

Zaznaczmy, Karlsruhe to statek, który po Gustloffie, Goi i Steubenie był kolejną jednostką uczestniczącą w operacji Hannibal, czyli największej morskiej ewakuacji w dziejach. Dzięki tej operacji, Niemcy pod koniec II wojny światowej przerzucili na zachód około 2 mln uchodźców z Prus Wschodnich. Zimą i wiosną 1945 r. statek Karlsruhe odbył kilka rejsów w ramach operacji Hannibal. Został natomiast zatopiony trzy tygodnie przed końcem wojny, zginęło blisko tysiąc osób. Historia tego statku (niewielkiej stosunkowo jednostki zbudowanej w 1905 r.) była praktycznie nieznana.

- Naszym celem jest pokazanie tragedii uchodźców, którzy zginęli podczas operacji Hannibal. W ostatnich dniach wojny Rosjanie zatopili przecież wiele niemieckich statków. Zginęło wtedy około 30 000 ludzi - podkreśla Tomasz Zwarra.

-Jako Baltictech postawiliśmy sobie za cel odnalezienie ostatnich pięciu, nieodkrytych dotąd wraków statków, biorących udział w operacji Hannibal. Niemcy, podczas tej operacji stracili ich aż 247 - mówi Tomasz Stachura, znany trójmiejski nurek, szef grupy Baltictech. - Około 100 statków zostało wydobytych po wojnie, a reszta nadal spoczywa na dnie Bałtyku, w tym trzy najbardziej znane, Gustloff, Goya i Steuben.

Wrak spoczywa kilkadziesiąt kilometrów na północ od Ustki na głębokości 88 metrów. Ta głębokość powoduje, ze będzie to bardzo poważna i wymagająca ekspedycja. W sumie ekipa wyprawy liczyć będzie 25 osób - nurków krajowych i zagranicznych, hydrografów, obsługę komory dekompresyjnej. Będą także przedstawiciele Urzędu Morskiego w Gdyni oraz Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku, z którymi Tomasz Stachura i Baltictech współpracują przy badaniach wraku. Wyprawie, towarzyszyć biedzie ekipa filmowa, której zadaniem będzie zebranie materiałów do filmu dokumentalnego pokazującego badania wraku Karlsruhe.

- Musieliśmy zdobyć wszelkie zezwolenia, wynająć statek, oraz zapewnić komorę dekompresyjną - mówi Tomasz Stachura. - Liczymy, że tak długo przygotowywana wyprawa przyniesie rozwiązanie paru zagadek w tym tej najważniejszej, czyli co wywiózł ostatni statek Hitlera z Królewca? - podkreśla Tomasz Stachura.

Cały Projekt finansowany jest z prywatnych środków. Głównym sponsorem projektu jest Firma SANTI, ta sama, która od lat wspiera Projekt poszukiwań polskiego okrętu podwodnego ORP Orzeł.

Dodajmy, Baltictech to grupa nurkowa z Trójmiasta zajmująca się badaniem wraków Bałtyku, propagująca to morze, jako jedno z najciekawszych miejsc do nurkowania na świecie. Grupa działa także na rzecz zwiększenia dostępności bałtyckich wraków dla społeczności nurkowej.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Pamiątki po rotmistrzu Pileckim

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie