W kulturze liczy się tylko przyszłość. Felieton Krzysztofa Marii Załuskiego

Krzysztof Maria Załuski
Krzysztof Maria Załuski
123rf
Udostępnij:
W czasach, kiedy wszyscy nosili brązowe albo czarne buty, kiedy domy przypominały kartony po bananach, a ulice rzymskie dukty podczas inwazji Wandalów, nikogo nie dziwiły wszechobecne w polskim krajobrazie artystycznym nepotyzm, tandeta i serwilizm. Te trzy bolszewickie „Gracje” spojone były z ówczesnym systemem nierozerwalnie. Po upadku komunizmu upadł również system wsparcia twórców kultury i sztuki. I dobrze się stało, bo nie było to rozwiązanie sprawiedliwe... Bez wsparcia kultura działać jednak nie może. Niestety od 30 lat państwo polskie nie potrafi stworzyć skutecznych i czytelnych zasad sponsorowania tej branży.

Przed rokiem 1989 w polskiej telewizji dostępne były dwa programy. Oba „reżimowe”. Nie było ani Polsatu, ani TVN-24. W „Jedynce” dominowała informacja i publicystyka. W „Dwójce” -kultura i rozrywka. Takie przynajmniej były założenia.

Szmira i nepotyzm

Rzeczywistość wyglądała nieco inaczej. W erze Gomułki, Gierka i Jaruzelskiego na „srebrnym ekranie” królowali „Czterej Pancerni”, Kloss i kilka gwiazd estrady. Władza ludowa główny nacisk kładła oczywiście na propagandę, od której aż mdliło. Podobnie było z kulturą, a zwłaszcza z rozrywką.

No więc mdliło i na „Jedynce” i na „Dwójce”, a na widok ówczesnych celebrytów piekły oczy, więdły uszy i pękała głowa. Wszystkie szlagiery były bowiem krojone na jedno kopyto. Wszystkie pisali ci sami, zaprzyjaźnieni z władzą kompozytorzy i tekściarze. Nie inaczej działo się w filmie, teatrze, literaturze, malarstwie – wszędzie szmira i kumoterstwo. Wszędzie poustawiane konkursy, stypendia i nagrody.

Na początku lat 80. coś drgnęło. W nowej, hipisowskiej odsłonie wystartował festiwal w Jarocinie. Stare „gwiazdy” ufryzowały się na new romantic, disco polo i punk rocka. Pojawiły się też młode zbuntowane kapele, które szybko zrozumiały, że „lepsze żony futro niż ojczyzny jutro”.

Nie inaczej było w polityce - po zawaleniu się najweselszego barakudemoludów, na scenę weszli nowi ludzie. Po latach okazało się, że wielu z nich wprowadziły komunistyczne służby. Ale todo Polaków dotarło dużo później.

Patologia dziedziczna

Kultura i sztuka mają to do siebie, że bez wsparcia umierają. Tak było zawsze.I tak jest również teraz.

Po wybuchu pandemii Sejm uchwalił „Tarczę Antykryzysową”, która miała wspierać polskich twórców, artystów i pracowników sektora kultury. Coś jednak poszło nie tak i duża część subwencji trafiła do „celebrytów”... I nie chodzi wcale o tzw. „algorytm Glińskiego”. Problem jest dużo szerszy i polega na tym, że cały system dofinansowywania kultury jest chory.

PiS odziedziczył tępatologię po poprzednich rządach. Żadna ekipa od czasu transformacji nie potrafiła stworzyć rozwiązań, które by tę sytuację naprawiły. Nie powstały ogólnopolskie festiwale kultury, nie ma systemu stypendiów, grantów i subwencji dla twórców kultury wysokiej (literatury, sztuki, teatru, muzyki poważnej, filmu). Nie ma prestiżowych wydawnictw, ani nagród, będących alternatywą dla wyróżnień przyznawanych przez lewicowo-liberalne media, instytucje i samorządy.

Nie istnieje także system zwolnień podatkowych dla konsumentów sztuki i kultury – na przykład nie ma odpisów dla osób kupujących obrazy, czy sponsorujących produkcję płyt, książek lub filmów. Ponadto obecny system wspierania kultury wyklucza ogromną większość pisarzy, poetów, scenarzystów i kompozytorów, którzy cierpią niedostatek nie tylko z powodu pandemii. Dlatego twórcy, zamiast tworzyć, zajmują się wszystkim, tylko nie tym, czym powinni. Z tego samego powodu padają ambitne wydawnictwa.

Bez przyszłości?

Nakłady na kulturę i sztukę wciągu ostatnich lat wyraźnie wzrosły. Niestety większość pieniędzy jakimi dysponuje MKiDN inwestowana jest w przeszłość. Kupowane sądzieła artystów nieżyjących, wspiera się istniejące muzea i buduje nowe. Ministerstwo finansuje prywatne teatry, bierze na utrzymanie zespoły ludowe i koła gospodyń, nie potrafi jednak, podobnie jak wszystkie poprzednie ekipy rządzące, poradzić sobie ze świadczeniami zdrowotnymi i emerytalnymi twórców...

Niestety bez uporania się z tymi problemami kultura polska nie ma przyszłości. Czym jest państwo bez kultury, nie trzeba chyba nikomu tłumaczyć.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Mamusie, matule, mateczki...

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie