Sprawa wybuchu w domu w Rewie została umorzona

Jacek WiercińskiZaktualizowano 
stowarzyszenie 304KK
Podpalacza nie udało się namierzyć do dzisiaj. Byli właściciele twierdzą, że przez mafię mieszkaniową stracili dom wart 600 tys. zł po pożyczce 17,5 tys. zł.

Tajemniczy pożar doprowadził do serii wybuchów i wstrząsnął nadmorską Rewą 1 stycznia 2016 roku. Państwo T. (nazwisko do wiadomości redakcji), byli właściciele nieruchomości, w „Dzienniku Bałtyckim” opowiedzieli, jak stracili dorobek życia przez prywatną pożyczkę ułamka kwoty wartości domu. Ich sprawę bada prokurator w ramach śledztwa dotyczącego tzw. mafii mieszkaniowej, obejmującego kilkanaście przypadków podejrzeń wyłudzenia mieszkań, jednak wątek podpalenia domu został umorzony.

- Biegły z dziedziny pożarnictwa uznał, że przyczyną pożaru było podpalenie, a dom zajął się ze względu na fakt, że ktoś rozlał na wszystkich kondygnacjach budynku łatwopalną substancję, prawdopodobnie benzynę. W dolnych partiach budynku powstała mieszanina wybuchowa benzyny z powietrzem i gdy dotarła na piętro, nastąpił wybuch przestrzenny - relacjonuje prok. Sławomir Dzięcielski, szef Prokuratury Rejonowej w Pucku.

Przypomnijmy, że gasząc pożar 1 stycznia 2016 roku, strażacy na miejscu zabezpieczyli kanistry, a śledztwo prowadzono na - bardzo poważną, bo zagrożoną karą do 10 lat więzienia - okoliczność sprowadzenia zagrożenia życia lub zdrowia wielu osób albo mienia wielkich rozmiarów. Jak wyjaśnia prok. Dzięcielski - sprawa została właśnie umorzona ze względu na niewykrycie sprawcy, choć śledczy zapowiadają, że wrócą do niej, jeśli się pojawią jakieś nowe okoliczności.

Oddzielne śledztwo dotyczące tego samego domu prowadzi Prokuratura Okręgowa w Gdańsku. Chodzi o podejrzenie oszustwa polegającego na manipulacji i zawarciu u notariusza umowy prywatnej pożyczki, która - jak tłumaczy para 80-latków, małżeństwo T. - doprowadziła ich do utraty prawa własności nieruchomości wartej 600 tys. zł jako zabezpieczenia kwoty 17,5 tys. zł. Według seniorów, centralną rolę w sprawie odegrać miał Łukasz Z. - mężczyzna, który się często pojawia w badanych łącznie sprawach tzw. grupy gdańskiej mafii mieszkaniowej. Pisaliśmy o nim w kontekście dramatu pani Małgorzaty z Augustowa, która opowiadała, jak własność mieszkania wartego 83 tys. zł straciła przez pożyczkę 28 tys. zł, a ostatnio do redakcji zgłosił się również Piotr G., który twierdził, że to przez Z. po pożyczce 10 tys. zł stracił 50-metrowy lokal w Kościerzynie wart co najmniej 120 tys. zł.

W śledztwie dotyczącym podpalenia Z. nie został nawet przesłuchany, bo mieszkanie po rzekomym wyłudzeniu kilka razy zmieniało właścicieli. Okręgówka nie zdecydowała się połączyć wątku podpalenia z wątkiem wyłudzenia, bo „brak na obecnym etapie łączności podmiotowej i przedmiotowej”.

Sprawa tzw. grupy gdańskiej mafii mieszkaniowej, w którą uwikłany jest Z., obejmuje łącznie 16 podejrzeń wyłudzeń mieszkań. Oprócz niej prokuratorzy z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku prowadzą śledztwo w sprawie „grupy gdyńskiej”, w której Konradowi L. i Piotrowi L. postawili już zarzuty za oszustwa przy przejmowaniu 12 lokali, oraz rodziny M. - Łukaszowi M. postawili sześć zarzutów „wykorzystania przymusowego położenia” osób i oszustwa, które umożliwiło mu przejęcie sześciu mieszkań, a podejrzenia dotyczą łącznie ponad 20 lokali.

jacek.wiercinski@polskapress.pl

polecane: Wyniki wyborów parlamentarnych 2019

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie