Wcześniej uniewinnieni znów pod lupą przez „mafię mieszkaniową”

Jacek WiercińskiZaktualizowano 
Mężczyzna bez komornika wymienił zamki w 26-metrowej kawalerce państwa Sz. na Chyloni
Mężczyzna bez komornika wymienił zamki w 26-metrowej kawalerce państwa Sz. na Chyloni Archiwum
O wątpliwościach wokół biznesu rodziny Jerzego M. pisaliśmy w 2005 roku, ale sąd winy nie stwierdził. Bohaterem znów interesują się śledczy, którzy tym razem podejrzewają wyłudzenie ponad 20 mieszkań.

- Przez syna Jerzego - Łukasza M. straciliśmy z mężem mieszkanie na gdańskim Chełmie. To dla nas prawdziwy dramat - mówi zapłakana pani Ewa (nazwisko do wiadomości redakcji). Twierdzi, że prywatna pożyczka na ok. 40 tys. zł doprowadziła ją do utraty 49-metrowego lokalu wartego 257 tys. zł, jednak niewiele więcej może powiedzieć ze względu na tajemnicę śledztwa. Jej sprawa z 2012 roku jest elementem postępowania dotyczącego podejrzeń oszustw prowadzących do przejęcia ponad 20 mieszkań w ostatnich 6 latach. Centralne miejsce w śledztwie zajmuje rodzina M., która na ławie oskarżonych w podobnej sprawie zasiadała już lata temu i została uniewinniona.

Czytaj: Duże śledztwo w sprawie „mafii mieszkaniowej”
O sprawie pana Jerzego M. pisaliśmy w ubiegłym tygodniu. Mężczyzna bez komornika wymienił zamki w 26-metrowej kawalerce państwa Sz. na gdyńskiej Chyloni, „dokwaterował” 60-latkom 6-osobową rodzinę z Rumunii, a następnie - kiedy Sz. na chwilę wyszli - po prostu nie wpuścił ich do środka zostawiając na ulicy. Policja nie interweniowała, tłumacząc, że „sprawa ma charakter cywilnoprawny”. Lokal został przejęty jako zastaw notarialnej umowy prywatnej pożyczki na 50 tys. zł (Sz. twierdzą, że dostali tylko 30 tys. zł). Pożyczkodawcą był Łukasz M., który później sprzedał kawalerkę ojcu.

Tę sprawę, obok opisanej na wstępie sytuacji pani Ewy i ponad 20 podobnych przypadków, bada Prokuratura Okręgowa w Gdańsku. Ze względu na fakt, że postępowanie jest na wstępnym etapie, prokuratorzy odmawiają bardziej szczegółowych informacji niż te, że nazwisko M. pojawia się w nim wielokrotnie, śledztwo prowadzone jest na okoliczność oszustwa z ewentualnym wykorzystaniem „przymusowego położenia innej osoby” oraz, że dotąd nikomu nie przedstawiono zarzutów.

Tymczasem, w „Dzienniku Bałtyckim” o wątpliwościach dotyczących działalności Jerzego M. i jego żony - Mirosławy pisaliśmy już w 2004 i 2005 roku. Brygida Kurpanik z Gdańska i Stanisława Duda z Ustki opowiadały wówczas, że zostały oszukane i straciły mieszkania przez pożyczki 5 i 6 tys. zł, a Maria Wyżlic - 30 tys. Wszystkie trzy kobiety jako winną swojego nieszczęścia wskazywały firmę Grand prowadzoną przez małżeństwo M. W przypadku Marii Wyżlic istotną rolę odegrać miał również drugi syn państwa M. - Rafał.

W przeciwieństwie do kobiet, winy państwa M. nie dopatrzył się sąd, który oczyścił małżeństwo z zarzutów. Uniewinniający wyrok uprawomocnił się w 2014 roku a firma „Pośrednictwo Finansowe Grand” (później działająca pod zmienioną nazwą) zamknęła działalność w 2011 r.

Czy w latach 2004-2011 kontrowersyjny, rodzinny biznes pożyczkowy państwa M. sprawił, że ktoś jeszcze, prócz wymienionych 3 kobiet, poczuł się oszukany i zawiadomił prokuraturę i z czego wynikała porażka oskarżenia przed sądem? Tego nie wiemy. - Takie sprawy generalnie są po prostu trudne do udowodnienia. Jak dowieść, że osoba, która własnoręcznie podpisała w kancelarii notarialnej umowę zrobiła to nieświadomie, wprowadzona w błąd przez oszusta? Często poszkodowanymi są ludzie starsi i mało kompetentni społecznie, których łatwo zmanipulować, ale przekonać sąd, by tylko na tej podstawie uznał kogoś za winnego, to skomplikowane zadanie - mówi jeden z prokuratorów zastrzegając anonimowość.

Jak dotąd w sprawie trójmiejskich „mafii mieszkaniowych” zapadł jeden (nieprawomocny) skazujący wyrok. Piotr A. i Arkadiusz P. zostali za oszustwo skazani na 8 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 2 lata, grzywnę i zwrot ofierze - lekko upośledzonej kobiecie 84 tys. zł.

Nazwiska mężczyzn powtarzają się w drugim „dużym” śledztwie dotyczących wyłudzeń mieszkań (chodzi o 16 lokali). Obok niego i dużej sprawy, w której pojawiają się państwo M., okręgówka postawiła też zarzuty dotyczące wyłudzeń 12 nieruchomości Konradowi L. i Piotrowi L. z tzw. grupy gdyńskiej.

Jerzy M. twierdzi, że małżeństwo Sz. to kłamcy i oszuści, którzy „ciągali go po sądach”, zabrali z jego konta 3,5 tys. zł, a nie płacąc za mieszkanie, którego jest faktycznym właścicielem od ponad 4 lat zalegają mu 40 tys. zł. Sprawy pani Ewy skomentować nie chce, bo jak mówi była prowadzona przez jego syna (kontaktu z 34-latkiem odmówił tłumacząc to jego ciężką chorobą). Jest jednak przekonany, że to pomówienie. Chętnie odnosi się do uniewinniającego wyroku: - Pani Kurpanik miała wcześniej wyrok za podobne oszczerstwo po sprzedaży domku letniskowego. Takie oskarżenia stały się dość modne i ludzie żerują na tym. Od wielu lat jesteśmy na rynku, więc pomówień też jest wiele. To pomówienia, proszę nie być łatwowiernym - apeluje.

jacek.wiercinski@polskapress.pl

Nasze wcześniejsze publikacje na temat mafii mieszkaniowej:

polecane: Wybory 2019

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 3

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

r
radca

biorących w tym udział....

O
Obserwator

Co za tytuł. Czytam i nic nie rozumiem.
Skandal.

k
kowal

pedofilia i lichwa na równi. To są śmiecie żerujące na ludziach i dzieciach.

Dodaj ogłoszenie