Mieszkańcy domagają się wyjaśnień ws. nieprawidłowości w LWSM Morena w Gdańsku. Władze spółdzielni nazywają to pomówieniami

Rafał Mrowicki
Rafał Mrowicki
Protest mieszkańców przed siedzibą Lokatorsko-własnościowej Spółdzielni Mieszkaniowej "Morena" w Gdańsku, poniedziałek, 25.11.2019 Przemysław Świderski
Mieszkańcy spółdzielni LWSM Morena w Gdańsku domagają się informacji na temat stanu finansów spółdzielni. W poniedziałek po raz kolejny pikietowali przed jej siedzibą. Do prokuratury trafiły zawiadomienia o podejrzeniu przestępstw ze strony władz spółdzielni. Zarząd i rada nadzorcza mówią, że finanse są płynne i zarzucają pomówienia.

To już kolejny protest mieszkańców przeciwko władzom spółdzielni. Powodem są wyższe opłaty na fundusz remontowy oraz wybór rady nadzorczej przez pełnomocników, którzy mieli otrzymać instrukcje głosowania.

- Ta rada została wybrana pełnomocnikami, to nie byliśmy my. Musimy z tym skończyć, bo ta patologia jest nie do przyjęcia - mówił organizator pikiety Bogusław Heger.

Mieszkańcy zarzucają zarządowi zlecanie prac remontowych spółce White Sands, w której organach był wiceprezes spółdzielni Henryk Talaśka. Mówili także, że w Centrum Kultury, w którym jest przedszkole, znajduje się azbest.

Czytaj także

Do redakcji "Dziennika Bałtyckiego" trafiły kopie zawiadomień do prokuratury o podejrzeniu przestępstwa związane z LWSM Morena.

- Złożyłem zawiadomienie ws. wiceprezesa Henryka Talaśki, który nakłaniał pracowników do dewastacji klatek. Wszystkie dewastacje były na zlecenie prezesa Talaśki. Wystąpiłem z tym do rady nadzorczej, jej sekretarz Stanisław Lizakowski skłonił mnie do nagrywania rozmów z Talaśką. Po przekazaniu mu nagrań zostałem zwolniony z pracy - mówił w poniedziałek były pracownik administracjiKrzysztof Szymaniak. Zarzuca on także pozyskiwanie głosów członków spółdzielni na walnym zgromadzeniu w zamian za korzyści majątkowe oraz łamanie praw pracowniczych.

Drugie złożył wiceprezes Pomorskiego Stowarzyszenia Rozwoju "Maximus" Bartosz Brodziński. Stowarzyszenie założyło na terenie spółdzielni klub sportowy, z którego mogli korzystać mieszkańcy.

- Złożyliśmy zawiadomienie o fałszerstwie. Na podstawie dokumentu, na którym sfałszowano nasze podpisy, zarząd spółdzielni uzyskał nakaz i do naszego klubu przyszedł komornik. To zarząd jest winny naszemu stowarzyszeniu pieniądze i to niemałe - mówił w poniedziałek przed spółdzielnią Bartosz Brodziński. Na podstawie sfałszowanego dokumentu w klubie sportowym pojawił się komornik, który zażądał 80 tys. zł. Właściciele klubu zapłacili je z obawy na możliwe szkody wizerunkowe, jednak skierowali sprawę do sądu.

Do sprawy władze spółdzielni odniosły się w formie kilku komunikatów na stronie internetowej. Piszą m.in., że padają ofiarą pomówień ze strony mieszkańców, o czym poinformowano organy ścigania. Czytamy w nich też, że "Spółdzielnia posiada bezpieczną płynność finansową, nie posiada żadnych zaległych zobowiązań i terminowo realizuje wszystkie płatności".

Dowodzić tego ma też inny z komunikatów, w którym pada informacja, że sprawozdania finansowe za rok 2018 zostały podsumowane przez biegłego pozytywną opinią i bez zastrzeżeń.

Do sprawy stowarzyszenia "Maximus" zarząd odniósł się w trzech komunikatach. Wynika z nich m.in., że spółdzielnia wypowiedziała klubowi umowę najmu z uwagi na nieuregulowanie zaległości czynszowych. Czytamy tam też o długu klubu sportowego wobec spółdzielni. Nie odnoszą się jednak do stawianego przez Bartosza Brodzińskiego zarzutu, jakoby dokonali sfałszowania podpisów na dokumentach dot. długu.

Czytaj także

Pod komunikatami podpisani są Sekretarz Rady Nadzorczej Stanisław Lizakowski, Przewodniczący Rady Nadzorczej Lechon Całuń, Zastępca Prezesa Zarządu Henryk Talaśka oraz Prezes Zarządu Mariusz Bykowski.

Bartosz Brodziński ze stowarzyszenia "Maximus" w rozmowie z "Dziennikiem Bałtyckim" mówi, że stowarzyszenie złożyło sprzeciw w sądzie wobec tych dokumentów ze strony spółdzielni, gdyż ich zdaniem na dokumencie dot. długo sfałszowano podpisy władz stowarzyszenia. Dodaje, że czynsz miał być rozliczany w formie karnetów dla mieszkańców spółdzielni.

- Nie było zadłużenia, prezes je wymyślił - mówi nam Bartosz Brodziński.

Przyjrzenie się sprawie zapowiedział wiceprezydent Gdańska ds. zrównoważonego rozwoju Piotr Grzelak, który razem z prezesem Stowarzyszenia Zarządców Spółdzielni Mieszkaniowych Marianem Banackim monitoruje problemy mieszkańców spółdzielni Ujeścisko.

- Interesujemy się tą sprawą i rozmawiałem z prezesem Banackim aby w najbliższym czasie pozyskać jak najwięcej informacji także o sytuacji tej spóldzielni - powiedział Piotr Grzelak.

Sprawę zgłoszenia ze strony Krzysztofa Szymaniaka prowadzi Prokuratura Rejonowa Gdańsk-Wrzeszcz. - Zarzuty zostały sformułowane przez zawiadamiającego wobec członka zarządu. Postępowanie na etapie czynności sprawdzających - informuje rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku prok. Grażyna Wawryniuk.

Prokuratura zajmuje się także sprawą opłacania pełnomocnikow na walne zgromadzenie.

Czytaj także

Na początku listopada CBA zatrzymało w pobliżu spółdzielni byłego policjanta. Został on złapany na gorącym uczynku, gdy przyjmował 50 tys. zł w zamian za pomoc w załatwieniu sprawy w spółdzielni. Drugie tyle miał otrzymać później.

Mieszkańcy domagają się wyjaśnień ws. nieprawidłowości w LWS...

Najważniejsze wydarzenia ostatnich dni:

POLECAMY w SERWISIE DZIENNIKBALTYCKI.PL:

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 8

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

..

jak ten były policjant się nazywa(chociaż imię i pierwsza litera nazwiska.)

Z treści wynika ,że to stary AS ,a tym razem wpadł.Napiszcie bo ja podejrzewał kto to może być.

G
Gość

Zło w tej Sp-ni zaczęło się od wynajmowania za pieniądze ludzi do głosowań na WZ.Tam wybierano do Rady Sp-ni ludzi takich którzy decydowali wg zaleceń prezesów, dalej już było i jest to o czym wszyscy mieszkańcy głośno mówią.

Pan Płażyński na niby zainteresował się tą sprawą ale jak to przed wyborami bywa, po już zapomniał.

G
Gość

Jedni oszuści napadają na drugich. Coś pięknego.

G
Gość

Talaśka dalej rządzi jak w ,,ruchu,,? A dupa jego też tam pracuje? Podwyżki, zapłata za uczelnię, książki! A była glupia jak przysłowiowy but!

C
Czytelnik

Na początku listopada CBA zatrzymało w pobliżu spółdzielni byłego policjanta. Został on złapany na gorącym uczynku, gdy przyjmował 50 tys. zł w zamian za pomoc w załatwieniu sprawy w spółdzielni. Drugie tyle miał otrzymać później.

Pytanie brzmi: dlaczego media nie dopytują się o zatrzymanie osoby WRĘCZAJĄCEJ łapówkę??!! Może gdyby od tego zacząć sprawa sypałaby się szybciej. Gdzie jest Pani Prezydent, która tak przejmuje się losami mieszkańców - nie mieszka tam garstka ludzi. Czy nie mogła by w końcu zainteresować się losami? Nie musi ingerować skoro nie może, ale chyba jest to jej sprawa skoro dotyczy sporej części mieszkańców łącząc spółdzielnie morena i ujeścisko razem. A oni się przyglądają. To jest pora na działanie i transparentność, ujawnienie wszystkiego i albo odpowiednie działanie służb albo zamknięcie ust tym co mówią nieprawdę. A Wy - media - po to jesteście by zacząć szukać prawdy, po to macie dziennikarzy śledczych. Wracając do łapówki, może sam sobie wręczał bo już głowa mała

G
Gość

> Na początku listopada CBA zatrzymało w pobliżu spółdzielni

> byłego policjanta. Został on złapany na gorącym uczynku, gdy

> przyjmował 50 tys. zł w zamian za pomoc w załatwieniu sprawy

> w spółdzielni. Drugie tyle miał otrzymać później.

Zdaje się, że nie za pomoc ,,w załatwieniu spraw w Spółdzielni'' tylko w załatwieniu ,,spraw Spółdzielni'' (czyli jej władz) w organach wymiaru sprawiedliwości. Dziwi, że ŻADEN komunikat nie zająknął się na temat tego, kto wręczał łapówkę (prokuratura na pewno to wie), chociaż plotki głoszą, że ktoś z władz Spółdzielni.

T
Teddy
26 listopada, 20:49, Gość:

Machlojki i przekręty w spółdzielniach mieszkaniowych rozwiąże się chyba tylko ustawowo.

Nie potrzeba żadnych ustaw. Trzeba rozwiązać spóldzelnie.

G
Gość

Machlojki i przekręty w spółdzielniach mieszkaniowych rozwiąże się chyba tylko ustawowo.

Dodaj ogłoszenie