reklama

Matka zabójcy Adamowicza na długo przed zamachem ostrzegała policję. "Syn jest niebezpieczny" - twierdziła

red.Zaktualizowano 
Matka Stefana W. poinformowała policjantów z komisariatu na ul. Białej w gdańskim Wrzeszczu o tym, że jej syn jest niebezpieczny i opowiada „niestworzone rzeczy” o politykach na miesiąc przed jego zamachem na prezydenta Gdańska, Pawła Adamowicza. Karolina Misztal
Zanim Stefan W. wyszedł z więzienia na wolność, jego matka zgłaszała na policji obawy związane ze stanem psychicznym syna. To było tydzień przed opuszczeniem więzienia. Wiadomo, że sygnał trafił do zakładu karnego. Miesiąc później, 27-latek na oczach kamer, zamordował prezydenta Pawła Adamowicza. Służba Więzienna zaprzecza, że otrzymała jakąkolwiek informację o informacjach od matki.

Matka Stefana W. poinformowała policję, że syn jest niebezpieczny

Z naszych nieoficjalnych ustaleń wynika, że matka Stefana W. poinformowała policjantów z komisariatu na ul. Białej w gdańskim Wrzeszczu o tym, że jej syn jest niebezpieczny i opowiada „niestworzone rzeczy” o politykach.

Miała być autentycznie przerażona jego zachowaniem. Było to na ponad tydzień przed tym nim 27-latek opuścił więzienne mury, co miało miejsce 8 grudnia i ponad miesiąc przed jego zamachem na prezydenta Gdańska, Pawła Adamowicza.

- 30 listopada 2018 roku do Komisariatu III Policji w Gdańsku zgłosiła się osoba zaniepokojona stanem psychicznym Stefana W., który aktualnie odbywał karę pozbawienia wolności. Policjanci jeszcze tego samego dnia wysłali pismo do dyrektora zakładu karnego, w którym przebywał osadzony, informując go o pozyskanej wiedzy. W piśmie tym zwrócili się z prośbą o podjęcie przez zakład karny możliwych dostępnych działań – potwierdza asp. Karina Kamińska, rzeczniczka prasowa Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku.

Służba Więzienna odpowiada na zarzuty

Nieprawdziwe są informacje pojawiające się w mediach jakoby Służba Więzienna była informowana o zgłoszeniu matki Stefana W. Służba Więzienna została poproszona przez policję o przeprowadzenie rozmowy na temat planów związanych z opuszczeniem przez skazanego zakładu karnego. Formacja zadanie wykonała i przekazała treść Policji.

Zakład Karny w Gdańsku poinformował w oparciu o art. 168a par 4 kkw właściwą jednostkę Policji o dokładnej godzinie i terminie, w którym Stefan W. opuści więzienie. Uczynił to zgodnie z obowiązującymi procedurami na 23 dni przed terminem zwolnienia. Ponowną informacje na ten temat przekazał Policji bezpośrednio po zwolnieniu z zakładu karnego. Były to jedyne dostępne prawem działania, które mogła podjąć Służba Więzienna wobec skazanego, który odbył w całości orzeczoną karę.

Jak informuje Służba Więzienna, osadzony konsultowany był przez psychiatrów w trakcie odbywania kary ponad 20 razy. oraz leczony w Oddziale Psychiatrii Sądowej w Szczecinie.

- Do chwili zakończenia wykonywania kary nie było sygnałów z ich strony co do skierowania skazanego do odbywania kary w systemie terapeutycznym tzn. nie rozpoznali u niego zaburzeń kwalifikujących się do zastosowania tego nadzwyczajnego trybu, nie zgłaszali takiej diagnozy, a tym bardziej nie formułowali takich wniosków. Wszystkie diagnozy i zalecenie lekarzy psychiatrów były dla personelu więziennego wiążące, jako wskazania do dalszego postępowania ze skazanym w zakresie zdrowia psychicznego oraz ewentualnego skorzystania z procedury ustawy "o bestiach" - piszą przedstawiciele SW w komunikacie.- Pokreślić również należy, że skazany Stefan W. wielokrotnie starał się o warunkowe przedterminowe zwolnienie. Za każdym razem opinia Służby Więziennej była negatywna.

Stefan W. leczył się psychiatrycznie. O przyczynach ataku mówi specjalista psychiatra

- Prawdopodobnie Stefan W. w 2016 roku był w Oddziale Psychiatrii Sądowej w Areszcie Śledczym w Szczecinie. Pewną kwestią jest, że był leczony z uwagi na rozpoznanie u niego schizofrenii paranoidalnej - mówi dr Jerzy Pobocha, psychiatra, biegły sądowy, który ponad 30 lat pracował w areszcie śledczym. - Jego matka podała, że wyszedł z więzienia i wtedy przerwał przyjmowanie leków, co spowodowało nawrót psychozy.

- Morderca prezydenta Gdańska prawdopodobnie leczył się od 14 roku życia. Na początku mogły to być inne zaburzenia, które przekształciły się w czasie pobytu w więzieniu. Zauważmy, że wcześniej dokonywał perfekcyjnych napadów na banki, bez rozgłosu, dobrze zaplanowane - dodaje dr Pobocha. - Rabowanie pieniędzy, uniknięcie schwytania, to skomplikowane działanie. Po tym jak zachowywał się na scenie też można stwierdzić, że było to niezwykle perfekcyjnie zachowanie. Ciosy zadał w sposób jak najbardziej skuteczny, uderzył w serce spod żeber. Chodziło mu o to, by dokonać tego w kulminacyjnym momencie, by mieć jak największy rozgłos. To nietypowe w schizofrenii. On zachowywał się trochę jak kibic, ręce podniesione w geście tryumfu. Typowym objawem schizofrenii był za to fakt, że cieszył się ze swego czynu. Cieszył się, że zabił. 

Czytaj więcej: Psychiatra tłumaczy, dlaczego Stefan W. zaatakował prezydenta Adamowicza

ZOBACZ TAKŻE: Zabójca Pawła Adamowicza zostanie poddany jednodniowym badaniom sądowo-psychiatrycznym

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Dodaj ogłoszenie