Łukasz Piesiewicz z Miasta Wspólnego o SPP: "Jedyną dyskusję o płatnym parkowaniu w Gdyni wymusili społecznicy"

Łukasz Kamasz
Łukasz Kamasz
Udostępnij:
Kontynuujemy naszą serię rozmów o strefie płatnego parkowania i kontrowersjach z nią związanych. Tym razem o SPP rozmawialiśmy z Łukaszem Piesiewiczem z Miasta Wspólnego i radnym dzielnicy Śródmieście.

Strefa płatnego parkowania w Gdyni z obecnymi cenami i obszarem wyznaczenia – to dobry pomysł?

Plan, żeby stworzyć śródmiejską strefę płatnego parkowania zgodnie z tym, co umożliwia nam ustawa, był dobry – samorządy czekały na te rozwiązania 20 lat, w trakcie których Gdynia zaliczyła wzrost liczby pojazdów osobowych o połowę i chyba wszyscy, a przede wszystkim piesi, widzieli, jak duży problem stanowią parkujące wszędzie samochody. Przez te dwie dekady stawki za parkowanie, których maksima określono ustawowo, nie rosły, za to rosły wynagrodzenia, czego efektem był popyt na parkowanie znacząco przewyższający podaż miejsc postojowych w objętym SPP centrum i jego okolicach.

To wszystko zostało dobrze przeanalizowane przed wprowadzeniem strefy. Podkreślam, analiza to wymóg ustawowy - mówi Piesiewicz. - Powstał ponad stustronicowy raport, który dokładnie przebadał funkcjonowanie kierowców i parkowanie przed wprowadzeniem strefy. Zupełnie nie rozumiem gdyńskich polityków, którzy kompletnie niemerytorycznie odnoszą się do dyskusji na temat SPP. Nie pokazują danych, nie pokazują wykresów, nie mówią, jak to mogłoby wyglądać, gdyby kierowcy mogliby uciekać samochodami na Działki Leśne i Wzgórze św. Maksymiliana. Nie mam pojęcia, dlaczego miasto zachowuje się w ten sposób i nie broni się merytorycznie.

No to budujmy miejsca parkingowe.

Nie ma opcji na więcej finansowanych z publicznych pieniędzy parkingów i w żadnych miastach, poza amerykańskimi, nie próbowano nadążać za popytem. Gdybyśmy chcieli budować nowe parkingi, to musiałyby być one bardzo kosztownymi parkingami podziemnymi – na inne nie ma miejsca w dzielnicach centralnych. Wtedy byśmy byli znacznie bardziej zadłużeni, niż ten miliard obecnie, a plany były mocarstwowe – np. publicznie rozważana w okolicach 2011 r. budowa parkingu podziemnego pod Skwerem Kościuszki, która już wtedy była dla każdego znającego temat, pomysłem absurdalnym ekonomicznie i funkcjonalnie. Zresztą przypominam, że budowa parkingu pod Parkiem Centralnym na ponad 200 miejsc planowana na przyszły rok, to koszt min. 20 mln – tyle, co budowa całego Parku Centralnego, którego parking jest elementem, czy też więcej niż 18 mln, które początkowo deklarowano do wydania w ramach Klimatycznego Centrum.

Jaki sens jest we wprowadzaniu SPP w dzielnicach kompletnie nieturystycznych?

Ten sens istniał już wcześniej i nie ma kompletnie nic wspólnego z turystyką, bo śródmiejska strefa płatnego parkowania nie ma działać wyłącznie w sezonie, tylko jest stworzona do stymulowania popytu na miejsca postojowe i zmieniania nawyków transportowych. Poszerzenie SPP to kwestia wspomnianej walki z ucieczką kierowców w te miejsca, co widzimy też w innych miastach. To nie tak, że nagle w Gdyni odkrywamy inną psychologię kierowców. Zbadano, jak to wygląda i wiemy, że właśnie tam mogą uciec kierowcy. Do tej pory ludzie parkowali na takim Wzgórzu, przed lipcem wolnym od opłat, na cały dzień i szli do pracy w Śródmieściu – też to widzimy z analiz. Za wprowadzeniem SPP stoją racjonalne argumenty. Ludzie gotowi są przejść kilometry, byle tylko nie płacić za parkowanie, a potem ci sami ludzie nie potrafią zaparkować na ogólnodostępnym parkingu, bo wolą stanąć samochodem na chodniku pod sklepem, byle tylko mieć do niego blisko.

Od wielu lat apelowaliście o zmiany w strefie. Tylko czy 800 zł miesięcznie za abonament parkingowy dla mieszkańca Gdyni, który musi dojeżdżać do centrum do pracy to dobry pomysł?

Dla mieszkańca strefy to 30 złotych miesięcznie i dodam, że zgodnie z postulatem Miasta Wspólnego, może on parkować w promieniu 300 metrów od miejsca zamieszkania, a to naprawdę spory obszar (wcześniej było 200 m). Dla mieszkającego poza strefą i przyjeżdżającego tu np. do pracy – tak, ta cena jest zaporowa, ale o to chodzi, by ktoś, kto przyjeżdża do strefy, by parkować tu przez 8 godzin, w tym czasie siedząc np. w biurze, znalazł sobie alternatywę dla publicznego miejsca postojowego. Pod Batorym to abonament 350 zł miesięcznie. Na prywatnych parkingach pod chmurką jest jeszcze taniej. Ostatecznie chodzi o to, by do centrum przyjeżdżali samochodami ci, którzy muszą. Dzięki wyższym stawkom i rotacji, będą mieli zapewnione miejsca postojowe bez krążenia po mieście. Ten tzw. ruch wzbudzony, w poszukiwaniu miejsca postojowego, to często kilkadziesiąt procent ogólnego ruchu.

Pomyślmy o tym globalnie – jakie oszczędności wygeneruje łącznie kilkadziesiąt tysięcy kierowców, którzy nie zrobią dodatkowych kilometrów w poszukiwaniu miejsca postojowego. Mądrzejsi od nas już to przeszli i wiedzą, że w dłuższej perspektywie się to nam wszystkim opłaca. Kurz niedługo opadnie, a dobre zmiany zostaną, a te złe uda się, mam nadzieję, skorygować.

Podoba wam się sposób wprowadzania SPP?

Mamy duże wątpliwości co do przygotowania i sposobu wprowadzenia Śródmiejskiej SPP i podstref – na Wzgórzu, Działkach i w Orłowie. Brakuje komunikacji z mieszkańcami, a decyzje podejmowane równolegle – jak wakacyjne cięcia w komunikacji zbiorowej, wywołują posądzenia o pewną schizofrenię wśród decydentów. Jak najbardziej racjonalne jest w sytuacji, gdy powołujemy ŚSPP z wysoką stawką, która ma zniechęcić do przyjeżdżania do centrum samochodem, stworzenie stref w dzielnicach przylegających. Bez strefy, uliczki Działek i Wzgórza stałyby się darmowymi parkingami dla pracujących i załatwiających sprawy w Śródmieściu. Tyle, że nikt z miasta tego nie pokazuje - mówi nam Łukasz Piesiewicz.

Parę lat temu prosiliśmy ZDiZ o przeprowadzanie rozmów na temat stref płatnego parkowania. Apelowaliśmy, że warto by było razem z mieszkańcami porozmawiać o tym, jak to ma wyglądać. Udało nam się wymusić jedno jedyne spotkanie, poświęcone Wzgórzu i Działkom Leśnym, dodatkowo przedstawiciele miasta szybko poddali się w dyskusji i oddali jej prowadzenia nam.

SPP to gorący kartofel, którego Samorządność Wojciecha Szczurka przez bardzo długo nie chciała dotykać, a teraz postanowiła zmiany w polityce parkingowej wprowadzić, bo wie, że nie ma dla niej alternatywy, ale robi to bez dyskusji, pomimo, że argumenty merytoryczne są po stronie dążących do zmiany nawyków transportowych.

Dla mnie to głupota, bo mieli kilka lat na przedyskutowanie sprawy. Teraz my próbujemy SPP bronić, ale to trudne zadanie, gdy wcześniej nie było żadnych dyskusji poza wywoływanymi przez społeczników. Istnieją naprawdę racjonalne argumenty, które długo można wymieniać – od rotacji, poprzez kwestie ekonomiczne. W Gdyni nie rozmawia się z mieszkańcami. Jeśli mieli na to tyle lat, a później, 1 lipca okazuje się, że część malowań jest źle zrobiona, że znaki gdzieś są postawione krzywo, część parkometrów nie przyjmują monet, a na 2 tygodnie przed 1 lipca na szybko zmienia się uchwałę rady miasta, żeby naprawić błąd dotyczący parkingów pozastrefowych – to od razu rozwala cały pomysł na to, żeby to wprowadzać, trudno SPP w tym momencie bronić.

Jako mieszkaniec Śródmieścia jesteś zadowolony ze zmian w SPP?

Z uwagi na środek sezonu turystycznego szczególnie nad morzem nie widać dobrze efektów wprowadzenia Śródmiejskiej SPP, choć na mniejszych uliczkach jest luźniej. Słyszę zarzuty typu “skok na kasę” i oczywiście mogę bronić SPP i mówić “nie no, słuchajcie, zgodnie z ustawą minimum 65% przychodów z ŚSPP musi iść na chodniki albo na komunikację”, ale jeśli miasto milczy i nie daje jasnego sygnału, na co przeznaczy te środki, to rozumiem, że ten zarzut skoku na kasę możne znajdywać posłuch. Miasto musi pokazać, że jest w stanie zaoferować mieszkańcom coś w zamian i co najważniejsze, ma dziś zagwarantowane na to środki – my zaproponowaliśmy przeznaczenie wpływów z ŚSPP na tani bilet miesięczny, obejmujący także SKM, PKM i PR. To by pokazało wszystkim „żaden skok na kasę, pieniądze wracają do mieszkańców”. Natomiast miasto tego nie robi. Nie robi też czegoś równie istotnego – nie walczy z cwaniakowaniem w parkowaniu. Jeżeli ludzie widzą, że płacą 5,50 zł za godzinę, a metr obok ktoś stoi cały dzień za darmo na rozjeżdżonym trawniku i nic mu się nie dzieje, to nie da się tego bronić.

Czy transport zbiorowy w Gdyni może być alternatywą dla samochodu?

Myślę, że coraz bardziej tak, jeżeli będziemy stawiać na buspasy. Teraz mamy np. zespół przy prezydencie miasta ds. buspasów w Gdyni, który zaczyna odkrywać rzeczy, jakie my proponowaliśmy im wiele lat temu. Niestety kolejnym absurdem przy wprowadzaniu SPP jest ucinanie kursów w wakacyjnym rozkładzie jazdy ZKM. Wizerunkowo Samorządność rozgrywa to fatalnie. Jeśli z jednej strony chcesz namawiać mieszkańców poprzez m.in. wprowadzenie SPP do korzystania z komunikacji zbiorowej, a równolegle obcinasz kursy, to nie powinno tak być. Natomiast nie mam złudzeń, że czeka nas jakiś wielki rozwój komunikacji miejskiej. Będziemy mieli ładne, nowe autobusy, bo na to są dotacje unijne, ale na to, żeby jeździły co 10 minut już pieniędzy nie będzie – chyba, że zmienią się priorytety, o co stale zabiegamy.

Nie czujecie się trochę osamotnieni w Gdyni? Na dobrą sprawę tylko Wy staracie się bronić SPP.

Bo nie jest to politycznie atrakcyjny temat, tylko sprawa wymuszona przez okoliczności. My nie startujemy w wyborach, więc możemy pozwolić sobie na obronę czegoś, za czym stoją argumenty merytoryczne. Politycy rządzący Gdynią doskonale widzą, że nie jest to coś, co przysporzy im głosów w najbliższych wyborach. Jednak dałbym tej strefie kredyt zaufania. Nie bronię absolutnie sposobu jej wprowadzenia. Zgadzam się z mieszkańcami Orłowa, którzy są zdenerwowani na to, jak bardzo kluczyło miasto z pismami i z konsultacjami. O dyskusji na temat SPP najlepiej świadczy fakt, że jedyną publiczną rozmowę na jej temat wymusiliśmy my i to parę lat temu. Miasto z jednej strony wie, że musi to zrobić, a z drugiej politycznie bardzo nie chciało tego zrobić i wyszło trochę amatorsko. Liczę, że uda się kilka spraw naprawić, m.in. poprzez bardziej efektywną pracę Straży Miejskiej czy też zmianę w podejściu do samochodów firmowych, a faktycznie będących w wyłącznym użytkowaniu mieszkańca strefy.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Rosjanie atakują swoich

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie