Andrzej Lepper, czyli załamany Nikodem Dyzma

Tomasz Rozwadowski
Tomasz Kozłowski
Tomasz Kozłowski Archiwum T. Kozłowskiego
- Częściej przyczyną samobójczych kroków są wątki pozapolityczne: problemy rodzinne, choroba, uzależnienie, zadłużenie. Bycie politykiem ani nie uodparnia, ani nie naraża na te problemy bardziej aniżeli bycie kimkolwiek innym - zauważa dr Tomasz Kozłowski, socjolog.

Z dr. Tomaszem Kozłowskim, socjologiem z WSNHiD i SWPS w Poznaniu, rozmawia Tomasz Rozwadowski

Czy zdziwił się Pan na wiadomość o śmierci Andrzeja Leppera i jej okolicznościach?
Samych okoliczności możemy się na obecną chwilę jedynie domyślać. Wiemy coś o kłopotach finansowych, o groźbie więzienia - zarzuty te, zważywszy na dotychczasowy sposób funkcjonowania pana Leppera w przestrzeni publicznej - nie dziwią mnie, jednak samobójstwo - już bardziej. Lepper okazał się człowiekiem wrażliwym, choć miał przecież łatkę gruboskórnego.

Uważa Pan, że większe znaczenie miały tu czynniki psychologiczne czy społeczne?
Zdecydowanie psychologiczne. Lepper należał do tej kategorii ludzi, którzy nieszczególnie przejmują się społecznym kontekstem. Był prowokatorem, populistą obdarzonym pewną charyzmą, w więzieniu już był, jego procesy - jak mawiał - można było liczyć w dziesiątkach. To dowód na to, że społeczne okoliczności mają dla niego stosunkowo niewielkie znaczenie. Takie osobowości na ogół narzucają ludziom swoją wizję, a nie podporządkowują się panującym zasadom. Jeśli Lepper przejmował się społecznymi czynnikami, to tylko po to, by je ominąć lub wykorzystać. Sądzę, że po prostu znalazł się w sytuacji bez wyjścia i się załamał.

Co jest niezwykłego w historii Leppera z Pańskiego punktu widzenia?
Z punktu widzenia socjologa, zdumiewające jest to samo, co w karierze Nikodema Dyzmy - ślepota tłumu i gotowość do zawierzenia jednostce, której kompetencje mogą budzić wątpliwości. Podziwiam go ze względu na charyzmę, która potrafiła przykryć nawet tak często krytykowany brak ogłady. To najbardziej spektakularna polityczna kariera III RP.

Politycy są zaliczani do grup szczególnie zagrożonych ryzykiem samobójczej śmierci?

Nie sądzę. Historia pokazuje, że bardziej narażeni są na zamach lub lincz. Polityka to - przepraszam za wątek seksistowski - zabawa dla dużych chłopców, którzy wiedzą, w co wchodzą. Jednostki, które łatwo się załamują, szybciej się z niej wycofają. Ci, którzy będą brnąć dalej - zahartują sobie "siedzenie", przyobleką w maskę cynizmu, skutkiem czego wypada mieć nadzieję, że faktycznie, co ich nie zabije - tylko ich wzmocni. Oczywiście nie odnosi się to do wszystkich osób, np. Barbary Blidy.
Sądzę jednak, że częściej przyczyną takich kroków są mimo wszystko wątki poza-polityczne: problemy rodzinne, choroba, uzależnienie, zadłużenie. Bycie politykiem ani nie uodparnia, ani nie naraża na te problemy bardziej aniżeli bycie kimkolwiek innym. Zauważmy, że i w przypadku Leppera mówi się o przyczynach niemających związku z polityką. To samobójstwo typowe, ludzkie, mało w nim polityki, choć niektórzy z jego popleczników oczywiście starają się kręcić na tej tragedii swoje lody.

Kiedy sukces zabija?

To pytanie typowo dla psychologa, aczkolwiek można się domyślać, że sukces - jeśli zabija - zabija wrażliwców. Samobójstwa wśród wybitnych artystów od zawsze są częstsze niż wśród wybitnych uczonych, wybitnych finansistów, wybitnych sportowców czy wybitnych polityków.

Czy w grę mogły wchodzić kwestie honoru?

To zależy od okoliczności, a tych nie znamy i pewnie się o nich nie dowiemy. Samobójstwo nie zawsze traktowane jest - i przez samobójców, i przez społeczeństwo - jako wyjście honorowe.

Czy osobowość Leppera jest dla Pana interesująca jako naukowca?

Bardzo. Charyzma nie od dziś jest przedmiotem zainteresowań socjologów. Jest coś zupełnie niezwykłego, nieuchwytnego w tym zespole cech, które pozwalają ciągnąć za sobą tysiące ludzi. Psychologia tłumu, osobowość menedżerska, komunikacja niewerbalna, inteligencja makiaweliczna - w tych dziedzinach spisano całe tomy, a wszystkie ich elementy pod pewnymi formami ucieleśniły się w tym człowieku. Charyzma w dobie mass mediów - i tutaj swoją cegiełkę dokłada również Lepper - przyobleka się niestety nader często w maskę cynizmu. Coraz mniej Piłsudskich, coraz więcej - niestety - Rydzyków.

Czytaj również:
Pogrzeb Andrzeja Leppera z honorami państwowymi
Krupy: Pogrzeb Andrzeja Leppera odbędzie się w czwartek
Zielnowo w żałobie po śmierci Andrzeja Leppera
Andrzej Lepper nie żyje. Popełnił samobójstwo
Sylwetka Andrzeja Leppera: Nieprawdopodobna kariera w III RP
Jeszcze rok temu Andrzej Lepper chciał zostać prezydentem

Codziennie rano najważniejsze informacje z "Dziennika Bałtyckiego" prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

L
LLPL
... ktorzy beda chcieli zrobic cos dla Narodu.
... doktorku i redaktorku, wez sobie na wstrzymanie i nie opowiadajcie pierdol filozoficznych. Jak nie wiecie to lepiej zamilczec. Gdybys byl doktorku na jego miejscu to takze by ciebie spiacego powiesili. Zadbaliby abys nie odniosl zadnych obrazen cielesnych. Dr Ratajczak takze popelnil samobojstwo, upijajac sie, a nastepnie po smierci przejechal na parking i przeszedl na tylne siedzenie, gdzie samochodu poprzedniej nocy nie bylo, ale zwloki byly w powaznym rozkladzie. Myslenie nie boli.
Dodaj ogłoszenie