Zatrzymani za szpiegostwo. Skala infiltracji jest trudna do oszacowania [ROZMOWA z P. Niemczykiem]

rozm.Tomasz Modzelewski
Bartek Syta/ archiwum PP
Rozmowa z Piotrem Niemczykiem, byłym zastępcą dyrektora Zarządu Wywiadu UOP i b. wiceministrem gospodarki.

Dotychczas, o tym, że ktoś pracuje dla innego państwa, zdarzało się nam dowiedzieć z raportu podsumowującego rok pracy ABW. Teraz, po zatrzymaniu dwóch osób, które podejrzewa się o współpracę z GRU, informacja wyszła w ciągu 24 godzin. To słabość prokuratury? Świadomy przeciek?
Tu nie ma mowy o przecieku. Jak się w Polsce kogoś aresztuje, to trzeba podać powody. Jeżeli nagle człowiek przestaje przychodzić do pracy, mieszkanie jest przeszukiwane, to nie można tego ukryć. Informuje się, że doszło do zatrzymania osoby związanej z obcym wywiadem. Takie są reguły w demokratycznym, europejskim państwie.

W jakich więc okolicznościach, w jakiej sytuacji, podejmuje się decyzję o zatrzymaniu?
Zostało stwierdzone popełnienie przestępstwa, więc polskie prawo niespecjalnie przewiduje inny model działania...

Prowadzi się obserwację, sporadycznie próbę tzw. odwrócenia, a w którymś momencie, jak tu, następuje decyzja: zatrzymanie....
Polskie prawo zakłada, że przestępców zamyka się do więzienia i nie ma specjalnie dużego wyboru. Jest teoria, od czasów II wojny światowej chyba niezbyt aktualna, że szpiega lepiej "odwrócić" niż zatrzymać. Ale ostatnio służby wywiadowcze mają bardzo przemyślane procedury weryfikowania wiarygodności informacji i źródeł. Jeśli się operację odwrócenia realizuje, to nie można zakładać, że ona będzie trwać długo, a już na pewno nie uda się jej na zawsze ukryć. Ale służby muszą takie sytuacje brać pod uwagę.

Tutaj mamy pułkownika - Polaka i prawnika z podwójnym obywatelstwem. Ich działania mają być dwoma oddzielnymi wątkami. Można wziąć pod uwag ę hipotezę, że panowie niejako pracowali razem, ale nawzajem o sobie nie wiedząc i w praktyce właśnie weryfikowali wzajemnie wiarygodność informacji?
Wydaje mi się, że nie, ale nie można tego wykluczyć. Ich obszar był bardzo różny, żeby jeden mógł weryfikować drugiego. Gdyby to była siatka, byłoby to pewnie powiedziane, ale od siatek się odchodzi. Teraz raczej "łącznikuje" się agentów indywidualnie. Zatrzymanie jednego może być ostrzeżeniem dla drugiego, więc lepiej zatrzymywać ich od razu.

Zatrzymany prawnik zajmował się energetyką. Jeden z ostatnich raportów ABW zwraca uwagę na sprawę związaną z Białorusią i szukaniem dla niej w Polsce rynków zbytu, możliwości inwestowania i zdobywania dotacji. Przez analogię: czy mógł być on agentem wpływu, któremu chodziło o firmy rosyjskie i ich udział w polskiej gospodarce?
Jeżeli używa się agentów służb wywiadu do tego, żeby promować biznes, to w dużo większym stopniu naraża się ich na dekonspirację. Służby są od zdobywania informacji, a nie zajmowania się marketingiem... Na pewno jest tego rodzaju zagrożenie i "fajnie" jest np. ulokować agenta, który będzie działać w środowisku firm teleinformatycznych, aby powiedział, czy nie da się zainstalować "tylnego wejścia". Ale myślę, że są to raczej wyjątki, a nie reguły.

Jak duża może być skala infiltracji Polski z kierunku wschodniego, nie tylko w gospodarce?
Nikt tego nie umie oszacować i na tym polega profesjonalizm. Sprawozdanie ABW mówi, że pod przykryciem dyplomatycznym agencja identyfikuje około 300 osób, przyjąć można, że większość z nich to Rosjanie. A taki człowiek jak wychodzi "na miasto" to ma kilka spotkań dziennie. Mogą to być np. współpracownicy, czasami nieświadomi informatorzy, których pociągnie się za język, aby powiedzieli coś, czego nie powinni.

Prawnik miał listę dziennikarzy, PR-owców, ekspertów. Pojawiła się taka sugestia, że GRU mogło chcieć ich zwerbować. Czy w tym przypadku nie oznaczałoby to raczej nieświadomych informatorów, współpracy np. PR-owskiej?

Nie rozumiem charakteru tej listy. To wydaje mi się nieprofesjonalne, ponieważ nie jest tak, że ktoś podaje listę osób do zwerbowania albo sam sobie taką listę układa. Myślę, że mogło mu chodzić o wyrobienie sobie legendy, pozycji eksperta. Lista raczej do tego była potrzebna.

Pionek, który tworzył sobie legendę w Polsce?
Myślę, że to raczej o to mogło chodzić - budowanie pewnej pozycji zawodowej i do tego różni ludzi byli mu potrzebni, co nie oznacza, że nie mieli być zwerbowani.

ZOBACZ NASZ SERWIS SPECJALNY

WYBORY SAMORZĄDOWE 2014 NA POMORZU

Kandydaci, komitety wyborcze, zasady głosowania, okręgi wyborcze

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

j
jk
Wyciągnęli kompletnego laika-amatora z teczki w latach 90-tych i odpowiedzialne stanowiska dali. Szczyt ignorancji. Taki z niego autorytet jak z tej obecnej minister spraw wewnętrznych, która jest katechetką. Takie rzeczy tylko w Polsce.
Dodaj ogłoszenie