Szkoła w czasach pandemii wymaga precyzyjnych procedur, stosowania zaleceń i uświadamiania uczniów o zagrożeniu

Mariusz Szmidka, redaktor naczelny Dziennika Bałtyckiego
Fot. Przemek Świderski
Współczuję rodzicom dzieci, nauczycielom, dyrektorom szkół - niepewności, poczucia strachu i stresu wynikającego z rozpoczęcia roku szkolnego w warunkach pandemii. Stres i napięcie u dyrektorów szkół potęgują jeszcze ogólne i nieprecyzyjne zalecenia dotyczące obostrzeń i nauki w warunkach reżimu sanitarnego. Z drugiej jednak strony nie da się całkowicie przenieść tradycyjnej nauki do sieci, bo jest to nieefektywne.

Teraz kluczowe jest doprecyzowanie procedur, zaleceń i nieustannego uświadamiania dzieci, młodzieży, rodziców, nauczycieli jak uchronić się przed zakażaniem. Nie tylko w szkole, ale też w komunikacji miejskiej, w domu, czy w kinie.

Niestety, żaden z wirusologów nie ma wątpliwości, że przypadki zachorowań na koronawirusa w szkołach są nieuniknione.

Niestety, żaden z wirusologów nie ma wątpliwości, że przypadki zachorowań na koronawirusa w szkołach są nieuniknione. Tak też stało już w dniu inauguracji roku szkolnego w kilku placówkach, w których z powodu podejrzenia zachodowaniem na koronawirusa trzeba było przejść na kształcenie zdalne lub hybrydowe - gdy np. jedni uczą się w szkole, drudzy w domu, a potem zmiana.

Zresztą na Pomorzu także już w dzień inauguracji roku szkolnego dowiedzieliśmy się, że dwie szkoły: liceum w Kościerzynie i podstawówka Kiełpinie (gmina Kartuzy) odwołały zajęcia ze względu na podejrzenie zachorowania na koronawirusa. Tymczasowo ponad 1300 dzieci uczy się zdalnie.
Dotychczas jedenaście placówek edukacyjnych z terenu woj. pomorskiego dostało od sanepidu zielone światło na zmianę organizacji zajęć lekcyjnych, oprócz tego lekcje na odległość odbywają się w tych klasach, w których wszyscy uczniowie zostali skierowani na kwarantannę.

Czytaj także

W Polsce 50 szkół uczy zdalnie, a kolejnych 124 w systemie mieszanym. Każdy dzień przynosi nowe zakażenia i trudne decyzje dyrektorów placówek szkolnych, po konsultacji z miejscowym sanepidem.

Dzisiaj już wiemy, że to będzie inny, trudny i dziwny rok szkolny.

To będzie inny, trudny i dziwny rok szkolny. Nieprzewidywalny. W szkołach obowiązują nowe zasady. Mało tego, w zależności od szkoły różnią się od siebie.

Jeden z Czytelników zgłosił nam, że w jego mieście, w jednej szkole obowiązują maseczki, przerwy są rotacyjne dla różnych klas, tak by uniknąć dużych skupisk, klasy są odkażane itd. A w drugiej wystawiono tylko płyny odkażające do rąk, ale maseczki nie obowiązują, a w zatłoczonej klasie prowadzone są lekcje dla 33 uczniów.

Wszystko przez to, że ogólne reguły nie są zbyt precyzyjne, a te szczegółowe dyrektor każdej szkoły może ustalić indywidualnie.

Wszystko przez to, że ogólne reguły nie są zbyt precyzyjne, a te szczegółowe dyrektor każdej szkoły może ustalić indywidualnie. Zadanie jest tym trudniejsze, że część powiatów objętych została strefami szczególnego zagrożenia transmisją SARS-CoV-2.

MEN nie przewiduje automatycznego zamykania placówek w strefach najbardziej zagrożonych epidemią. To do dyrektorów szkół należą decyzje, czy wprowadzić system zmianowy, zawiesić wszystkie (lub niektóre) zajęcia i przejść na zdalne nauczanie.

Dobrze, że kilka dni temu minister edukacji uwzględnił dwa z wielu postulatów środowiska nauczycielskiego i ogłosił możliwość kształcenia indywidualnego w trybie zdalnym na wniosek rodzica (jeśli jest uzasadnienie epidemiczne) oraz możliwość skracania zajęć w przypadku nauczania zdalnego z 45 do 30 minut. Ułatwi to organizację procesu nauczania w trudnym dla szkół czasie.

Zwłaszcza, że liczba zachorowań w Polsce wciąż utrzymuje się na wysokim poziomie od 500 do 700 i więcej przypadków na dobę. To sprawia, że dzisiaj nikt nie jest w stanie powiedzieć, jak będzie wyglądała nauka w ich szkole w tym roku. Tryb nauki może w każdej chwili się zmienić na zdalny lub hybrydowy.

To pokazuje, jak niepewna jest sytuacja, w jakim stresie i pod jaką presją działać będą dyrektorzy szkół. I jak bardzo na zachorowanie narażeni są nauczyciele, ale też rodzice dzieci i młodzieży.

Mimo to nie uważam, by dobrym rozwiązaniem był edukacyjny lockdwon, czyli zamyknięcie wszystkich szkół w Polsce i przejście na zdalne nauczanie. Bo to niemożliwe i nieefektywne.

Lepsze przygotowanie zasad, procedur i ochrony uczniów przed zachorowaniem jest bardzo potrzebne i oczekiwane

Ale już lepsze przygotowanie zasad, procedur i ochrony uczniów przed zachorowaniem jest bardzo potrzebne i oczekiwane.

Ważny będzie zdrowy rozsądek dyrektorów, uświadamianie uczniów o zagrożeniu i stosowaniu się do nauki w warunkach reżimu sanitarnego.

Musimy nauczyć się żyć i korzystać z wiedzy, którą zdobyliśmy w ostatnich miesiącach, czyli zachowywać dystans społeczny, zakrywać usta i nos, ale też często myć ręce.

Zanim doczekamy szczepionki, warto zaszczepić się na grypę, by zminimalizować ryzyko ciężkiego zachorowania. Ale szczepionki na grypę muszą być dostępne to odpowiedzialność i obowiązek rządzących.

Czytaj także

Lekcje skrócone do 30 minut?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie