18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Suchary - dowcipy, które należy popić wodą

Paweł Durkiewicz
Trudno powiedzieć, na czym polega ich fenomen - po przeczytaniu nie wywołują lawiny śmiechu.

Jaka jest żona po siódmej żonie? Usmażona. Jak się nazywa przesolona firanka? Zasłona.

Co czuje wypalony zawodowo czarodziej? Rozczarowanie.

Co zostało z psa, który pił lewy alkohol? Samogon.

Jak nazywa się młodzież bez odzieży? Mł.

Oto przykłady sucharów, czyli krótkich żartów opartych na często ledwie zauważalnej grze słów. Dlaczego akurat "suchary"? Ano dlatego, że podobno wywołują u słuchacza uczucie suchości w ustach. Tak niekonwencjonalna forma humoru absurdalnego od kilku lat święci triumfy wśród polskich użytkowników internetu.

Zjawisko szerzy się głównie na portalach społecznościowych, w ramach których swobodnie można wymieniać się swoją twórczością z całym wirtualnym światem. Bo suchara wymyślić może każdy!

Recepta jest prosta - wystarczy dobrze przyjrzeć się dowolnemu wyrazowi lub frazie, dostrzec w nim zabawny, przypadkowy zlepek mniejszych słów lub komiczne podobieństwo do innego wyrażenia. Gdy jest pomysł, pozostaje już tylko dodać pasujące, niekoniecznie sensowne, pytanie. Tak powstaje klasyczny, dwuwersowy suchar.

Stanisław Moniuszko? Imię i nazwisko romantycznego kompozytora przy zmienionym zapisie może oznaczać coś zupełnie innego, np. dość absurdalny imperatyw: stań i sław Moni uszko!

Dowcip błyskawiczny

- W mojej teorii suchar to pomysłowy dowcip, który ma wywołać reakcję będącą połączeniem rozbawienia z zażenowaniem. To, jaką frajdę sprawi odbiorcy, zależy od jego stopnia wtajemniczenia - tłumaczy Maciej Polak, autor niedawno wydanej książki "Nad wodą wielką i cystą", zawierającą dokładnie 666 sucharów. - Zasób możliwych do ułożenia sucharów jest praktycznie nieograniczony. Słów i związków frazeologicznych w języku polskim są setki tysięcy, a przecież wiele z tych żartów dotyczy wyrazów z języka angielskiego. Od premiery mojej książki minęły raptem niecałe dwa miesiące, a w tym czasie ułożyłem już około pięciuset nowych sucharów - mówi sopocianin podpisujący się pod dowcipami pseudonimem Wanda Berger.

Z czego, według autora, wynika nagły wysyp sucharów i moda na ten typ humoru?
- Wydaje mi się, że wiąże się to ze specyfiką obecnych czasów, w których człowiek ma ograniczoną zdolność skupienia. Suchar jest szybki. Szybkie pytanie, szybka odpowiedź, trochę śmiechu i wszystko zamyka się w bardzo krótkim czasie. Inna sprawa to zupełna neutralność tych żartów. Nikogo nie atakują, nikogo nie wyśmiewają, nie mają podtekstów ideologicznych - dodaje.

Jeszcze do niedawna termin "suchar" oznaczał po prostu nieudany żart. Mało śmieszny, stary, źle opowiedziany, spalony, naciągany... Chyba właśnie dlatego nieoficjalny tytuł króla sucharów internauci przypisali Karolowi Strasburgerowi, prowadzącemu telewizyjną "Familiadę".

Tradycją polskiej edycji teleturnieju stał się żart gospodarza programu przed rozpoczęciem rozgrywki. Aktor znany z "Polskich dróg" czy "Agenta numer 1" w związku z wczesną emisją audycji opowiadał na ogół dowcipy "z brodą", niewychodzące poza ramy poprawności politycznej. Śmieszyły mało kogo, nic więc dziwnego, że obiektem żartów szybko stał się... sam Strasburger.

- Zawsze podkreślam, że do pana Strasburgera mam ogromny szacunek, zadedykowałem mu zresztą moją książkę i absolutnie nie było w tym żadnej ironii. Jego dowcipy można lubić lub nie, ale trzeba jasno oznajmić, że Karol Strasburger unieśmiertelnił się w języku polskim. Jego nazwisko już zawsze będzie się pojawiało w towarzystwie słowa "suchar" - zauważa autor spisu sucharów.

- Moim zdaniem, jego temat jest bardziej skomplikowany niż się to wydaje na pierwszy rzut oka. Często opowiadający żart chce, by słuchacz nie wiedział, czy ma do czynienia z kiepskim kawałem opowiedzianym na poważnie, czy świadomą zagrywką. Może więc jest w tych dowcipach pana Strasburgera jakieś drugie, a nawet trzecie dno? Poza tym to nie jest tak, że wszystkie były nieśmieszne. Jednym bardzo mnie kiedyś rozbawił. Co jest czerwone i szkodzi na zęby? Cegła! - dodaje Polak.
Sucha dekada? Lata 90.

Najmłodsze pokolenie internautów ma prawo nie pamiętać, jak dowcipy dziś określane sucharami co tydzień prezentowali na antenie TVP Sławomir Szczęśniak i Grzegorz Wasowski. Obaj panowie realizowali w latach 90. audycje satyryczne "KOC" ("Komiczny Odcinek Cykliczny") i "KAC" ("Komiczna Audycja Cykliczna"), a wcześniej współtworzyli - wraz z Wojciechem Mannem, Krzysztofem Materną i Arkadiuszem Stegenką - kultowe "Za chwilę dalszy ciąg programu".

Wszystkie wymienione programy oparte były w dużej mierze na zabawie słowem, a pomysły na kolejne żarty często podsyłali twórcom widzowie. Wiele skeczów wciąż krąży po internecie, głównie na portalu YouTube. Stałym elementem "KOC-a" był rebus, polegający na zabawnie zilustrowanych kalamburach słownych.

W poważnie wyglądającym wnętrzu bliżej nieokreślonej instytucji pewnym krokiem idzie elegancko ubrany człowiek z teczką, mierzący grubo ponad 2 metry wzrostu. Hasło? Wysoki urzędnik. Inny przykład - na ekranie widzimy, jak w wiejskiej scenerii ubrany na czarno człowiek za pomocą sztachety wytłukuje kolejnych mieszkańców. Rozwiązanie? Wieś zabita dechami.

- Oczywiście, że oglądałem te programy! Humor absurdalny towarzyszył mi zresztą od dzieciństwa. Żarty w formie dzisiejszych sucharów istniały i funkcjonowały już od dawna. Pamiętam, że w dzieciństwie studiowałem stare książki z kawałami i były tam już takie dowcipy. Jak nazywa się mały Niemiec? Mikroszkop. Jak określimy małą Turczynkę? Miniaturka - wspomina Wanda Berger.

Wszystko wskazuje na to, że suchary suszyć nas będą jeszcze długo, a ich popularność będzie jeszcze wzrastać. Facebookowy fanpage "Suchar codzienny", dostarczający każdego dnia liczne dowcipy i śmieszne powiedzonka, ma już blisko 200 tys. "polubień", a co tydzień zyskuje średnio 2-3 tysiące nowych subskrybentów. Wielkiej suszy, rozciągającej się na całą Polskę, nie musimy się jednak specjalnie obawiać, o ile mamy pod ręką szklankę wody.

Codziennie rano najważniejsze informacje z "Dziennika Bałtyckiego" prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

L
Lenin

Co robi traktor u fryzjera?
Warkocze

Dodaj ogłoszenie