MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Radiolog jest jak detektyw... Rozmowa z prof. dr hab. Edytą Szurowską

Jolanta Gromadzka-Anzelewicz
Jolanta Gromadzka-Anzelewicz
Radiolog, od symptomów choroby, danych klinicznych i tego, co zobaczy w badaniach radiologicznych, dochodzi jak po nitce do kłębka, czyli rozpoznania - mówi prof. dr hab. Edyta Szurowska, kierownik Zakładu Radiologii Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego i prorektor ds. klinicznych Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.

W ciągu ostatnich kilku lat kolejka pacjentów oczekujących na badanie MR i TK wydłużyła się dwukrotnie. Najgorzej jest w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym w Gdańsku. Dlaczego?

Nie mogę się zgodzić ze stwierdzeniem, że w UCK z dostępnością do badań jest najgorzej. Jesteśmy ośrodkiem, który wykonuje najwięcej badań w Polsce i przoduje w liczbie badań wykonanych nie tylko w przeliczeniu na jeden aparat, ale także w ogólnej liczbie w Europie. Zapotrzebowanie na badania obrazowe rośnie z roku na rok. W 2012 roku w naszym Zakładzie Radiologii UCK wykonaliśmy ponad 30 tys. badań, w 2023 r. zrobiliśmy ich ponad 230 tys. UCK to szpital akademicki, bardzo nowoczesny i wielu pacjentów pomimo możliwości wykonania badania w innym ośrodku wybiera nas, co znajduje odzwierciedlenie w długości czasu oczekiwania na termin badania.

Czy w tej kolejce obowiązują jakieś zasady?

Pacjenci hospitalizowani w naszym szpitalu nie czekają na badania, podobnie priorytet mają chorzy z kartą DILO. Pierwszy wolny termin na badanie tomografii komputerowej to 17 maja 2024 roku dla pacjentów skierowanych jako pilni oraz 21 czerwca 2024 roku dla chorych stabilnych.

A na rezonans magnetyczny?

Na badania metodą rezonansu magnetycznego mamy dłuższe kolejki po tym, jak jeden z pięciu aparatów MRI w połowie ubiegłego roku został wyłączony z użytkowania i musieliśmy oczekujących pacjentów przenieść na pozostałe skanery. Aktualnie na badanie MRI mamy roczną kolejkę - pierwszy wolny termin to 18 kwietnia 2025 roku dla przypadku stabilnego oraz 14 lutego 2025 roku dla przypadku pilnego. Mamy jeszcze dodatkowy aparat, który otrzymaliśmy w darze od Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, który jest dedykowany dzieciom, często badanym w znieczuleniu ogólnym. Oprócz dzieci wykonujemy na nim badania MRI serca u osób dorosłych. Tu kolejki są krótsze; pierwszy wolny termin to 22 sierpnia 2024 roku dla przypadku stabilnego oraz 10 czerwca 2024 roku dla przypadku pilnego.
Aby skrócić czasy oczekiwania na MRI, uruchomiliśmy badania w soboty, ale ze względu na rosnące zapotrzebowanie nie widać efektu.

Czy te długie kolejki oczekujących na te badania to skutek braku radiologów?

Niewątpliwie mamy zbyt mało radiologów, aby sprostać potrzebom pacjentów. Obecnie 80 proc. rozpoznań różnych chorych stawianych jest na podstawie diagnostyki obrazowej, a prawie wszyscy pacjenci mają wykonywane przynajmniej jedno badanie radiologiczne. W obecnych czasach diagnostyka i leczenie wielu chorób opiera się w znacznym stopniu na badaniach dodatkowych. Już nie wystarczy sam wywiad i badanie pacjenta. Lekarze zlecają badania TK i MRI celem potwierdzenia diagnozy. Wielokrotnie są to badania rozstrzygające w przypadku niejasnych objawów lub bardziej złożonych problemów medycznych.

Klasyczne RTG chyba już odchodzi powoli do lamusa, wygląda na to, że to rezonans magnetyczny i tomografia komputerowa stały się dziś badaniami podstawowymi…

Wbrew pozorom klasyczne RTG nadal ma istotne znaczenie w diagnostyce urazów kostnych czy części przypadków chorób płuc. Niemniej w wielu wskazaniach zostało wyparte przez bardziej dokładne metody, takie jak TK, USG czy MRI.

Radiolog jest jak detektyw. Czy jakaś część ciała, czy wnętrza człowieka jest jeszcze dla radiologa tajemnicą?

To prawda, często powtarzam, że jesteśmy detektywami, którzy od symptomów choroby, danych klinicznych i objawów radiologicznych dochodzą jak po nitce do kłębka, czyli rozpoznania. Przy zastosowaniu różnych technik diagnostycznych jesteśmy w stanie uwidocznić prawie wszystkie struktury ludzkiego ciała, zajrzeć nawet do drobnych naczyń i uwidocznić np. w nich przepływ, ocenić nie tylko strukturę serca, ale także jego funkcję, wykryć np. drobne ogniska przerzutowe. Musimy pamiętać, że jest to tylko badanie dodatkowe, a najważniejsze są objawy kliniczne i holistyczne spojrzenie na pacjenta jako całość, a nie tylko jego wyrywek.

Techniki badania są coraz doskonalsze?

Jeszcze w latach 70., przed erą tomografii komputerowej nie mogliśmy zajrzeć nieinwazyjnie pod kości czaszki i zobaczyć, czy są zmiany w mózgowiu. Dziś mózg nadal kryje swoje tajemnice, ale zdecydowanie mniejsze. W ośrodkach naukowych w badaniu funkcjonalnym MRI potrafimy czytać wręcz niektóre myśli, preferencje czy rozpoznawać kłamstwa. W wielu chorobach najpierw zostają ograniczone funkcje mózgu, np. poznawcze, a dopiero później następują zmiany morfologiczne.

Wśród nowych technik bardzo istotne są innowacje stosowane m.in. w badaniach mózgowia, w tym coraz mniej inwazyjne techniki perfuzji itd. Bardzo podobają mi się rozwiązania do biopsji pod TK w czasie rzeczywistym, które znacząco redukują dawkę dla chorego i wykonującego biopsje radiologa, rozwiązanie do biopsji mammotomicznej bezpieczne i komfortowe dla pacjentek oraz niesamowity postęp w diagnostyce sercowo-naczyniowej w tomografii komputerowej i MRI. Dzisiaj, śmiem twierdzić, że największy postęp obserwujemy w nieinwazyjnej diagnostyce tętnic wieńcowych i serca w TK i MRI. Podobnie w tym zakresie najszybciej rośnie liczba wykonywanych procedur.

Jak w ostatnich latach zmieniła się polska radiologia, jakie technologie zaczęto stosować w badaniach naukowych i praktyce klinicznej?

Postęp w polskiej radiologii nie odbiega od postępu radiologii na świecie. Jesteśmy wręcz na przodzie sztafety. Po okresie niedostatku aparatury takiej jak TK czy MRI na rynku polskim sytuacja znacznie się poprawiła. Posiadamy nowoczesne, wysokiej jakości zaawansowane skanery oraz dobrze wykształcony ambitny personel. Jednak dzisiaj większym problemem jest brak wystarczającej liczby radiologów, którzy ocenią i opiszą badanie, niż brak sprzętu, aby je przeprowadzić. Wręcz w niektórych miejscach nowoczesne aparaty TK nie są wykorzystywane w pełni.

Tak jak na sali operacyjnej chirurga wspierają roboty, tak w pracowni radiologicznej partnerem radiologa stała się sztuczna inteligencja? Co ona daje? Co umożliwia?

Sztuczna inteligencja w radiologii wykorzystywana jest w dwojaki sposób. Z jednej strony w ramach różnych aplikacji do oceny skanów TK, MRI i RTG, gdzie służy wspomaganiu pracy radiologa, natomiast z drugiej w nowoczesnych aparatach RTG, TK, MRI czy do badań naczyniowych, gdzie pomaga uzyskać najwyższą jakość obrazów.

Na rynku dostępne są liczne rozwiązania wykorzystujące algorytmy sztucznej inteligencji do wspierania pracy radiologa. Narzędzia te pomagają nadawać priorytety opisom badań, czyli po szybkiej ocenie podpowiadają, w których badaniach są rzeczy odbiegające od normy, jak złamania, ogniska nowotworowe czy zmiany wymagające natychmiastowej uwagi lekarza jak krwawienie, udar czy odma prężna, które trzeba jak najszybciej zaopatrzyć. Pozwalają również oddzielić badania prawidłowe (niewykazujące zmian) od tych wymagających uwagi lekarza. Na razie jest to możliwe w programie badań przesiewowych raka piersi i aplikacje te są różnie oceniane przez specjalistów. Inne aplikacje, także dzisiaj jeszcze niedoskonałe, pomagają zautomatyzować zadania polegające na wykrywaniu przerzutów do płuc, ich liczeniu i mierzeniu, a na koniec generują raport.

Możliwe jest też wygenerowanie opisu radiologicznego lub jego części zawierającej opis nieprawidłowości w pełni automatyczne lub w oparciu o raport dyktowany przez radiologa, czyli oparty o analizę ludzkiej mowy.

To po co nam lekarz radiolog, skoro komputer z aplikacją opartą na sztucznej inteligencji może wygenerować wynik?

Rzecz w tym, że dzisiaj nie ma dobrej aplikacji, która mogłaby nas zastąpić. Wszystkie te oprogramowania nie radzą sobie jeszcze z całkowitą oceną różnorodnych zmian, które występują u naszych pacjentów. Podam najprostszy przykład guzków płuca. Jeśli guzek położony jest w centralnej części segmentu płuca, ma strukturę litą - sztuczna inteligencja łatwo go wykryje, natomiast jeśli przylega np. do śródpiersia, już zaczyna się gubić. Ale jestem przekonana i widać to z miesiąca na miesiąc, że te programy są coraz lepsze i dokładniejsze.

Jeżeli mówimy o niedalekiej przyszłości, to dotychczasowe badania prowadzone w Szwecji pokazują, że algorytmy sztucznej inteligencji będą mogły znaleźć zastosowanie jako wsparcie radiologów w programach przesiewowych raka piersi u kobiet, które mają wykonywaną mammografię. Pozwoliłoby to na skrócenie czasu oczekiwania na wynik - obecnie zdjęcie mammograficzne oceniane jest przez dwóch radiologów, po wprowadzeniu do skriningu sztucznej inteligencji AI zastąpiłoby jednego radiologa, oraz obniżenie kosztów dla systemów opieki zdrowotnej. W przyszłości być może AI umożliwi analizę badań bezzmianowych, gdzie nie stwierdza się żadnej patologii, i pozwoli skupić uwagę lekarzy tylko na tych badaniach, które rzeczywiście wymagają oceny specjalisty. Pozwoli to także na uwolnienie czasu radiologa na udział w zespołach diagnostyczno-terapeutycznych.

Czy to sztuczna inteligencja wyznaczać będzie kierunki rozwoju cyfrowej transformacji w sektorze medycznym?

Cyfrowa transformacja to pojęcie znacznie szersze i pojemniejsze niż sztuczna inteligencja. Niemniej jednym z jej filarów, jak i motorów napędowych z pewnością jest sztuczna inteligencja. W ramach transformacji cyfrowej dążymy do przeniesienia dokumentacji pacjentów, ale też ogólnie dokumentacji szpitalnej i wszelkich procesów szpitalnych do formy cyfrowej.

Potrzebujemy jak najgłębszej integracji systemów informatycznych pozwalających na płynną opiekę nad pacjentami. Zapewnia to szybki przepływ informacji między różnymi pracownikami szpitala. Dodatkowo zapewnia kompletność i czytelność danych medycznych oraz szybki, łatwy i przejrzysty (widzimy, kto je oglądał) do nich dostęp, co zmniejsza ryzyko błędów medycznych. Pozwala również monitorować pewne procesy w trakcie opieki nad pacjentem, robić analizy i porównywać się do innych.

Przykładem może być system zlecania badań radiologicznych, który automatycznie informuje personel Zakładu Radiologii o zleconym badaniu, pozwala na jego przydzielenie do odpowiedniego zespołu, nadaje priorytet, informuje lekarza radiologa o wykonanym badaniu oczekującym na opisanie, pozwala lekarzowi zlecającemu monitorować, na jakim etapie jest badanie oraz kto odpowiada za opis czy w końcu przesyła wynik badania radiologicznego do elektronicznej dokumentacji właściwego pacjenta wraz z możliwością podglądu samego badania przez lekarza prowadzącego.

I na koniec jeszcze jedno pytanie; czy mąż nie mówi czasem: Kochanie, Ty masz chyba rentgen w oczach?

Częściej od męża mówią to moi synowie. Mąż przez 30 lat miał okazję do tego się przyzwyczaić. Interesuje mnie wiele spraw i w życiu prywatnym potrafię dostrzegać, wyczuwać rzeczy, na które inni nie zwracają uwagi, ale raczej dzięki empatii niż wszczepionej lampie rentgenowskiej.

Jesteśmy na Google News. Dołącz do nas i śledź "Dziennik Bałtycki" codziennie. Obserwuj dziennikbaltycki.pl!

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Najlepsze produkty spożywcze dla kobiet 40+

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na dziennikbaltycki.pl Dziennik Bałtycki