Rejsy po gospodarce. Miła niespodzianka [FELIETON]

Piotr Dominiak
Zdziwiłem się. Rządowi udało się wypuścić sensowny projekt ustawy. Dotyczy „przemysłu stoczniowego i przemysłów komplementarnych”.

Sam tytuł jest pozytywnym zaskoczeniem, bo dotyczy nie jednej, wąsko rozumianej, branży, ale szerszego sektora. Nie powtórzono błędów dotyczących przemysłu górniczego. Czyli dość prymitywnego wsparcia, polegającego m.in. na przejmowaniu nierentownych kopalń przez rentowne przedsiębiorstwa energetyczne i skupie nadwyżek węgla. Przemysł stoczniowy ma być wspierany pośrednio głównie poprzez rozwiązania podatkowe. Wybór pomiędzy CIT-em a jednoprocentowym opodatkowaniem sprzedaży jest sensowny. Mogą na tym stracić lokalne samorządy z terenów, na których firmy stoczniowe są ulokowane, ale daje to nadzieje na wzrost obrotów, co przynajmniej częściowo straty będzie rekompensować. Zerowe stawki VAT na produkcję i remonty statków i na produkcję firm dostarczających komponenty do tych działalności.

Diabeł tkwi zawsze w szczegółach, ale bardzo ważny jest też sam sposób podejścia do problemów.

Miałem obawy, że pochodzący z zachodniego Pomorza Marek Gróbarczyk skonstruuje ustawę pod stocznie z okolic Szczecina. One radzą sobie słabiej niż te z Pomorza wschodniego. Projekt ustawy tworzy jednak lepsze warunki działania dla wszystkich - mocnych i słabych. Kto bardziej z tego skorzysta? Czas pokaże. Ale takie rozwiązania nie psują rynku. I, czego obawiałem się najbardziej, nie preferują sektora publicznego kosztem prywatnego.

Ciekawy jestem, na ile uda się wykorzystać możliwość rozszerzania specjalnych stref ekonomicznych na tereny, na których działają firmy stoczniowe. To także jest szansa. Nie na „odbudowę”, tylko na dalszy rozwój. A to duża różnica.

PiS nie byłby PiS-em, gdyby prezentacji projektu nie towarzyszył szlagwort, że to kontynuacja tego, co w latach 2005-2007 próbowano robić, a potem PO z PSL przez osiem lat wszystko popsuli. Tak mówił minister w Szczecinie, a pani poseł Dorota Arciszewska-Mielewczyk na konferencji w Gdyni. Cóż, żaden członek PiS nie może najwyraźniej wystąpić publicznie bez wygłoszenia tego typu formułki. Rozkaz jest rozkazem.

Bo nie wierzę, że oboje nie zauważyli ogromnego rozwoju branż okrętowych i całej gospodarki morskiej w minionych latach. Rozwoju, do którego poprzedni rząd wcale się nie przyłożył. Rozwoju, który jest dziełem prywatnych przedsiębiorstw, i to w warunkach wcale niekomfortowych. M.in. z powodu bierności rządzących wtedy polityków. Teraz te warunki poprawiają się i trzeba się z tego cieszyć. Jeśli biznes je wykorzysta i będziemy świadkami kolejnej fazy rozwoju, gotów będę powiedzieć, że pomysł utworzenia/odtworzenia Ministerstwa Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej obronił się.

Przygotuj swój turystyczny biznes na sezon

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

j
j...

PETRU RYŚ-ekonomista od gospodarki "stoczniowej " -KAMERUŃSKI RUBIKON
Malowane jaja!

Dodaj ogłoszenie