Przywileje kobiet w ciąży to mit. A wszyscy mówią, że Polki powinny rodzić więcej dzieci

Dorota Abramowicz, Małgorzata Gradkowska
Demografowie biją na alarm, że w Polsce rodzi się za mało dzieci, ale kobiety w ciąży wcale nie dostrzegają, by były traktowane jak "gatunek chroniony"
Demografowie biją na alarm, że w Polsce rodzi się za mało dzieci, ale kobiety w ciąży wcale nie dostrzegają, by były traktowane jak "gatunek chroniony" sxc.hu
Wydawałoby się, że wobec powszechnych wezwań o wzrost wskaźnika dzietności powinniśmy wszyscy chuchać i dmuchać na przyszłe mamy. A jak jest naprawdę?

Dzieciaka chciało się robić, to i w kolejce można postać! - to zdanie Magda usłyszała w kolejce w przychodni zdrowia.
- Zapytałam w rejestracji, czy mogę wejść bez kolejki, bo marnie się czuję - mówi Magda. - Rejestratorka pokazała kartkę z informacją, że kobiety w ciąży mogą wchodzić do gabinetu bez kolejki. Ale kartka sobie, a panie w kolejce wiedzą lepiej. Ta, która mi tak "delikatnie" zwróciła uwagę, miała, na oko, jakieś czterdzieści parę lat. Pozostali pacjenci potraktowali to jako zaproszenie do dyskusji, bo przez następne minuty słuchałam o tych bezczelnych dziewuchach, którym się we łbach poprzewracało. Że się wystroi, obcasy nałoży, brzuch wypnie i wydaje się jednej z drugą, że wszystko do niej należy. No rzeczywiście, nie miałam na sobie dresu, nie miałam tłustych włosów, byłam starannie ubrana. Ale czy to powód, żeby mnie obrażać? Chyba dosyć głośno dyskutowali, bo z gabinetu zabiegowego wyszła pielęgniarka i powiedziała "Panią w ciąży proszę do środka".

Magda była wtedy w 25 tygodniu ciąży. Brzuch nie był jeszcze wówczas bardzo widoczny. - Ale potem i tak się niewiele zmieniło. Kilka razy jechałam tramwajem i nikt nie ustąpił mi miejsca. Załatwiałam sprawę w urzędzie - nikt nie przepuścił mnie w kolejce. Na tydzień przed porodem usłyszałam w sklepie, że gdybym się źle czuła, tobym leżała. A jak nie leżę, to znaczy, że parę minut mogę postać i nie ma co się nad sobą rozczulać.

Tydzień przed świętami Karolina (ósmy miesiąc) weszła do dyskontu. Zdjęła płaszcz, położyła na wózek. Po przejściu do kasy poczuła silne uderzenie w bok. Starsza kobieta próbowała stanąć przed nią w kolejce. Kiedy się nie udało, jeszcze dwa razy wjechała w nią ciężkim wózkiem.

- Nie mogła nie widzieć mojego dużego brzucha, zrobiła to specjalnie - mówi Karolina. - Najgorzej, że ludzie w kolejce to widzieli. I nikt nie zareagował.

Kinga Zarzecka (w ciąży od sześciu miesięcy) bardziej akceptowana czuła się, gdy jeszcze nie była w ciąży. - Mam wrażenie, że mój brzuch budzi pewną agresję. Ludzie mają chyba gdzieś z tyłu głowy taką myśl, że na "ciężarówki" trzeba uważać, więc na wszelki wypadek tworzą wokół taką atmosferę, żeby mi nie przyszło do głowy o coś poprosić. Nigdy wcześniej nie spotkałam się z tyloma cierpkimi czy wręcz obraźliwymi uwagami jak teraz. Złośliwością i chamstwem bronią się przed moimi ewentualnymi oczekiwaniami czy roszczeniami.

Kinga czuje się dobrze, ani razu jeszcze nie prosiła nikogo o ustąpienie miejsca czy o przesunięcie w kolejce. - Ale szczerze mówiąc, myślałam, że gdy wejdę do apteki, to będę mogła kupić leki bez kolejki. Stało kilka osób, kichały, kaszlały, ale żadna nie zaproponowała, żebym przeszła. Zresztą farmaceutka też nie. Odstałam swoje, zasłaniając usta i nos chusteczką.
22-letnia Magdalena stała w grudniową noc na gdańskiej ulicy. Nie miała przy sobie nic - przed chwilą partner wyrzucił ją z mieszkania. Nie mieli dokąd pójść. Ona i jej nienarodzone dziecko.

- Na szczęście dziewczynę wypatrzył dobry człowiek, taksówkarz - mówi siostra Salomea z Domu Samotnej Matki w Matemblewie. - Zatrzymał się obok ciężarnej, spytał, co się stało i przywiózł do nas.

Magdalena była jedną z setki kobiet, które każdego roku znajdują schronienie w domu w Matemblewie. - Potrzebują bezpiecznego miejsca - mówi siostra Salomea. - Każda z nich ma swoją smutną historię, były wyrzucane z domu, bite, niekochane. Trzeba je wysłuchać, być przy nich na czas rozwiązania i połogu.

Joanna (6 miesiąc) dojeżdża z Osowej do Gdańska. - W godzinach szczytu przeważnie stoję - przyznaje. - Jeśli ktoś wstaje, to dziewczyny w moim wieku.

Matki na fali

Marta: - Mama rodziła mnie na początku stanu wojennego. Było ciężko, kolejki w sklepach, ale mówi, że jej było jakby trochę łatwiej. Sąsiadki pytały o samopoczucie, pomagały w zakupach, ludzie byli wobec siebie życzliwsi. Dziś ciąża nie jest bonusem.
Strony i fora internetowe, poświęcone macierzyństwu czy tacierzyństwu pełne są żalów dziewczyn w ciąży, młodych matek i ich partnerów na to, jak są czy były traktowane w tym okresie.

"Mówi się, że ciąża to czas błogosławiony i że kobieta - przez swój stan - też jest w pewnym sensie błogosławiona. A w kościele nikt się nie przesunął na ławce, żeby mi zrobić trochę miejsca. Już nie mówiąc o tym, że ktoś miałby wstać! Ten błogosławiony czas jest błogosławiony tylko dla moich bliskich. Dla reszty świata to kłopot".

- To trafna obserwacja - przyznaje socjolog Anna Balewska. - Od małego każdy słyszy, że kobietom należy się szacunek, że słabszego trzeba chronić, a dzieci, kobiety i starzy ludzie to szczególnie podlegająca ochronie część społeczeństwa. Tyle że nauki sobie, a życie sobie. Coraz bardziej jesteśmy skoncentrowani na sobie, coraz częściej uważamy, że nie powinno się okazywać słabości i nie wypada oczekiwać pomocy. Zresztą - pędzimy i nie patrzymy, co się wokół nas dzieje. Jeśli przepuszczę w kolejce kobietę w ciąży, to znaczy, że sama będę tkwiła w niej dłużej. Jeśli ustąpię jej miejsca, to oznacza, że na przykład z ciężką torbą spędzę na stojąco w autobusie pół godziny. A dlaczego ja, a nie ten osiłek z naprzeciwka? Z kolei wiele kobiet myśli - mnie nikt nie pomógł, to dlaczego ja mam być lepsza? Taka swoista fala.

Fala czasem wzbiera w pracy. U niektórych pracodawców, doświadczonych przez nadużywające zwolnień lekarskich panie, kobieta w tym stanie budzi agresję.

- Kiedy okazało się, że jestem w ciąży, usłyszałam, że pewnie pójdę na zwolnienie, a inni będą za mnie harować - mówi Joanna. - Trzymałam się dzielnie pięć miesięcy, pracowałam w nadgodzinach, choć to niezgodne z prawem. Za plecami słyszałam złośliwe komentarze, ale puszczałam je mimo uszu. Niedawno jednak się przeziębiłam. Choć z nosa mi leciało, kaszlałam, to szefowa powiedziała, że symuluję.

Kasia (początek szóstego miesiąca), pracująca w jednym z trójmiejskich muzeów, mówi, że nie ma żadnych problemów. W firmie spotyka się z dużą życzliwością.

- Wszystko jest kwestią standardów - przekonuje Karolina. - Moja firma jest częścią międzynarodowej korporacji, gdzie wszystko zostało już dawno temu wypisane, jak dziesięć przykazań. Nie miałam prawa, choć nawet bym chciała, siedzieć przy komputerze dłużej niż cztery godziny. Moi szefowie rozumieją to, że mogę mieć elastyczny czas pracy, i wyjście przed południem na wizytę lekarską to rzecz normalna. Przy takich wewnętrznych przepisach, obowiązujących równolegle w oddziałach w Polsce i innych krajach, ryzyko natrafienia na szefa, stosującego wobec ciężarnej mobbing, jest niewielkie.

Najlepiej rodzić na wschodzie

W maju tego roku opublikowano raport "Matka Polka niedoceniona", dotyczący traktowania kobiet ciężarnych i z małymi dziećmi, a przeprowadzony przez Polski Program Jakości Obsługi. To internetowa platforma, na której swoje opinie wyrażają konsumenci i klienci. Z raportu wynika, że 8 na 10 Polaków uważa, że kobiety w widocznej ciąży powinny być obsługiwane poza kolejnością. Ale teoria sobie, a praktyka sobie - ponad 82 proc. badanych było świadkami negatywnych reakcji innych na prośbę ciężarnej albo kobiety z małym dzieckiem o pierwszeństwo w obsłudze, a ponad 40 proc. osób się na to nie zgodziło. Wśród tych, którzy są przeciwni takiemu przywilejowi, większość stanowią kobiety w wieku 18-25 lat i 36-40 lat!

Większość dużych sieci handlowych prowadzi specjalne programy szkolenia z traktowania osób uprzywilejowanych. A i tak ponad 11 proc. ankietowanych spotkało się z nieprzyjemną reakcją kasjerów.

- Stałam w długiej kolejce, zrobiło mi się słabo - pisze jedna z ankietowanych. - Podeszłam więc do stoiska, nad którym wisiała informacja, że tam obsługiwane są kobiety w ciąży i osoby niepełnosprawne. Poprosiłam kasjerkę o skasowanie bananów i cytryn. Powiedziała, że nie ma czasu, więc powiedziałam, że jestem w ciąży i źle się czuję. Usłyszałam - ciąża to nie choroba...

Najczęściej negatywnie reagują osoby starsze, często w niewybredny i wulgarny sposób komentując rzekome pochodzenie dziecka - mówi inna. - Parę razy słyszałam, nie tylko w odniesieniu do mnie "puszczalska" albo "jak rozkładała nogi, to niech teraz stoi w kolejce". Jak na to reagować?

Na szesnaście województw - w ocenie ankietowanych kobiet w ciąży, z małymi dziećmi lub ich partnerów - pomorskie jest na ostatnim miejscu. Najlepiej zachodzić w ciążę i rodzić dzieci na wschodzie kraju - tamtejsi mieszkańcy w największym stopniu opowiadają się za specjalnymi przywilejami dla matek i kobiet w ciąży. Zdaniem socjologów - może to wynikać z najwyższego przywiązania do wartości rodzinnych i religijnych na Podlasiu, Lubelszczyźnie i na Podkarpaciu.

Najbardziej - według badań - tolerancyjny wobec kobiet w ciąży Polak to mężczyzna powyżej 50 lat lub w przedziale 31-35, mieszkający na wsi lub w mieście powyżej 200 tys. mieszkańców, pochodzący z województwa lubelskiego, mający wyższe wykształcenie i na dodatek małe dziecko. Najgorzej dziewczynę w ciąży potraktuje kobieta w wieku 60 plus.

Cierp, jak się dziecka chciało

Ciąża to nie choroba, jednak do lekarza młoda matka musi chodzić.
- Ustawa sprzed dziesięciu lat, gwarantująca ciężarnym, także tym nieubezpieczonym, prawo do bezpłatnej opieki ginekologicznej przez dziewięć miesięcy ciąży oraz sześć tygodni połogu, jest respektowana - mówi wojewódzki konsultant ds. neonatologii dr Alina Bielawska-Sowa. - Także dzieci mają takie prawo.

- Sytuacja kobiet jest coraz lepsza - potwierdza prof. Krzysztof Preis, kierownik Kliniki Położnictwa UCK w Gdańsku, konsultant wojewódzki ds. położnictwa. - Zakres badań przyszłych matek jest coraz szerszy. Wśród pacjentek jest sporo Polek, które pracują w Norwegii, Irlandii, Hiszpanii, Holandii i w weekend przylatują specjalnie do Gdańska, by przejść u nas przysługujące im badania.

Patrycja (7 miesiąc, drugie dziecko) chodzi prywatnie do ginekologa. Jest zadowolona z opieki. - Zrezygnowałam za to z wizyt u internisty w przychodni - wzdycha. - Kiedy po raz pierwszy pojawiłam się u niego z poważnym przeziębieniem, usłyszałam, że nic mi nie zapisze. Leki mogą zaszkodzić dziecku, więc proponuje domowe sposoby, herbatę z cytryną, malinki...

- Mnie zaproponował czosnek - dodaje Marta. - Kocham mojego nieurodzonego jeszcze synka, chcę, by był zdrowy, ale czasami czuję się jak inkubator. Nikomu nie zależy na mnie, moje zdrowie się nie liczy, ból, jaki odczuwałam kaszląc podczas zapalenia krtani, był nieważny.

Patrycja dopiero po wizycie u ginekologa kupiła zalecony przez specjalistę pewien niesteroidowy lek przeciwzapalny stosowany w stanach zapalnych gardła.

Zgniłe jajo

- Wśród lekarzy POZ wiedza na temat leków, które mogą być stosowane przez kobiety w ciąży, nie jest wystarczająca - przyznaje dr Alina Bielawska-Sowa. - To wymaga stałej edukacji. Przeciwwskazania dotyczą jedynie niewielkiej grupy medykamentów. Nie można godzić się, by przyszła matka musiała cierpieć do porodu. Jedną z form leczenia jest w końcu łagodzenie bólu.

Według prof. Preisa, tak jak i w każdym innym zawodzie - są lekarze artyści i rzemieślnicy. Ci pierwsi szukają sposobu, jak pomóc pacjentce, w razie potrzeby dzwonią do kliniki, proszą o konsultację. Ci drudzy boją się, że zaszkodzą, więc na wszelki wypadek nic nie robią, a kobietę w ciąży traktują jak zgniłe jajo. - Konsekwencje mogą być tragiczne - mówi prof. Preis. - Pamiętam pacjentkę z okolic Wejherowa, chorującą na pierwotne nadciśnienie płucne. Kiedy zaszła w ciążę, lekarz nakazał: proszę nie brać żadnych leków. Kobieta zmarła.

Wielu chirurgów, z obawy przed zaszkodzeniem dziecku, odmawia np. usuwania kamieni z przewodów żółciowych u kobiet w ciąży. - Na szczęście jest chirurg artysta w dawnym Szpitalu Wojewódzkim w Gdańsku, który robi takie operacje - twierdzi profesor.

Położnicy przypominają, że ból matki oznacza także ból dziecka. Może spowodować również przedwczesny poród.
Kilka dni temu pojawiła się informacja, że komisja kodyfikacyjna, działająca przy Ministerstwie Sprawiedliwości przygotowała propozycje zmian w kodeksie karnym, wprowadzając pojęcie "spowodowanie śmierci dziecka poczętego". Umyślne działanie miałoby być objęte karą od trzech miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności, nieumyślne - do roku więzienia.

- Projekt ten jest bardzo niepokojący - mówi prof. Wojciech Cieślak, specjalista prawa karnego. - Także w kontekście opieki medycznej nad kobietą w ciąży. Nowe prawo, wprowadzające karę pozbawienia wolności za "nieumyślność", mogłoby powodować obawy wśród lekarzy przed wdrażaniem leczenia przyszłej matki.

Choć resort sprawiedliwości już odciął się od działań "swojej" komisji kodyfikacyjnej, pojawiły się głosy, że jest to przejaw kompletnego braku empatii wobec ciężarnych kobiet.

- Kobieta jest dla tych ludzi kompletnie nieważna - skomentował Ryszard Kalisz.

Nie jesteś pierwsza

Jak poważnym problemem stał się brak empatii i sympatii dla kobiet w ciąży i z małymi dziećmi, świadczyć może niecodzienny pomysł Fundacji MaMa, wspieranej przez Polskie Towarzystwo Ginekologiczne i Falvit Mama - kampania edukacyjna "Odmienny stan - odmienne traktowanie".

W dzisiejszych czasach oznaki wrogości czy niezrozumienia w stosunku do kobiet ciężarnych np. w środkach komunikacji publicznej nie są rzadkością, badania i opieka nad ciężarną są bardzo źle finansowane, a same kobiety nie znają swoich praw i nie potrafią ich egzekwować - podkreślali organizatorzy w 2009 roku, gdy kampania ruszała. - Żyjemy w miejskiej dżungli i lepiej zburzyć sobie raz krew i się zdenerwować, ale wyegzekwować swoje prawa - mówiła Sylwia Chutnik, szefująca Fundacji MaMa. - Oczywiście, nie będziemy nikogo zmuszać, ale pokażemy dobre strony, damy możliwość wyboru i stworzymy pozytywny klimat, aby kobiety mogły z tego skorzystać.

Akcja miała zwrócić społeczną uwagę na problem szczególnego traktowania przyszłych matek w przestrzeni publicznej - środkach komunikacji, w sklepach, w urzędach, w przychodniach i szpitalach. Kampania była jedną z oddolnych kobiecych reakcji na to, że w 2004 r. z ustawy o pomocy społecznej usunięty został zapis mówiący o przywilejach dla ciężarnych kobiet, który gwarantował im obsługę poza kolejnością w placówkach publicznych.

Czy coś się zmieniło od tego czasu? - zastanawia się Anna Balewska. - W niektórych miastach pojawiły się miejsca parkingowe ze znakiem, pokazującym kobietę w ciąży. Więcej jest miejsc, w których można przewinąć czy nakarmić malutkie dziecko. Są seanse kinowe dla kobiet z maluchami. Ale w moim odczuciu to tylko kwiatki do kożucha. Bo i tak z punktu widzenia dziewczyny w ciąży najważniejszy będzie ten facet, który nie zechce jej przepuścić w kolejce na poczcie. Ten lekarz, który powie: niech się pani przestanie nad sobą użalać, bo wszystkie przez to przechodzą. Kasjerka, która uda, że nie widzi dziewczyny z brzuchem na końcu kolejki. Ewentualny pracodawca, który na rozmowie kwalifikacyjnej zapyta, czy czasem nie zamierza pani zajść w ciążę albo nie ma pani małego dziecka, które często choruje.

- Planuję mieć dwoje albo troje dzieci - mówi Kinga Zarzecka. - Pierwszą ciążę fizycznie dobrze znosiłam, ale ten stan powszechnej niechęci do mojego brzucha mnie strasznie przygnębiał.

- Tej babie, która mnie nie chciała przepuścić na pobranie krwi, nie odpuściłam - mówi Magda. - Jak już wyszłam z gabinetu, powiedziałam, że powinna mieć więcej szacunku dla mojego brzucha, bo tam jest ktoś, kto zapracuje na jej emeryturę. Popatrzyła na mnie jak na idiotkę....

A Joanna dodaje, że kiedy ktoś znów źle ją potraktuje, przypomina sobie, że nie jest pierwsza. - Kiedyś dla ciężarnej kobiety zabrakło miejsca w gospodzie - uśmiecha się lekko.

d.abramowicz@prasa.gda.pl
m.gradkowska@prasa.gda.pl

Codziennie rano najważniejsze informacje z "Dziennika Bałtyckiego" prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

O
Ola

To bardzo dziwna wypowiedz na temat własnej córki. Każda kobieta jest inna i inaczej przeżywa swój stan. Ciąża to nie jest normalny stan, gdyby był to wszyscy by zaciążyli, łącznie z mężczyznami i osobami starszymi.

m
mokka

chociaż to miłe gdy ustąpią miejsca czy przepuszczą w drzwiach. natomiast najważniejsze jest to że dbam o swoje zdrowie :) pregnofer dha zapewnia dobry rozwój mózgu i oczu mojego dziecka,a odpowiednia dieta dobre samopoczucie.

N
Nike

Zauważyłaś, że to starsze osoby są jakby nie było "chamskie" wobec ciężarnych? I że pozwalają sobie na to z racji chyba wieku - jeśli jesteś starszy, to możesz wszystko?

G
Gość

Mnie wychowywano że kobietom w ciąży i starszym należałoby ustąpić miejsca np w tramwaju czy w autobusie ale w dzisiejszych czasach to rzadkość tak wychowaliśmy sobie młodzież .Chociaż dzisiaj panie uważają że ciąża to choroba i siedzą po kilka miesięcy na zwolnieniach.

C
CC

... przesady ;-) Chodzilam w ciazy w 1985 roku . Pracowalam do konca , tez mi nikt nie chcial ustapic miejsca w autobusie , stalam w kolejkach w sklepach ( a kiedys to byly kolejki ) . I przezylam , dziecko urodzilam . I co teraz ? Moja corka jak tylko dowiedziala sie , ze jest w ciazy od razu poszla do lekarza i wziela zwolnienie . Nie pracowala przez cala ciaze . Taka byla " ciezko chora " Drogie panie - ciaza to nie choroba , tylko normalny stan .

M
Mężczyzna

Jeżeli kobiety nie rozumieją kobiet w ciąży to co o tym sądzić /Degrengolada o ile nie w ogóle chamstwo

Dodaj ogłoszenie