Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Prof. Mickiewicz: Zamach w Moskwie był na rękę Kremlowi

Tomasz Chudzyński
Tomasz Chudzyński
W miejscu tragedii ludzie składają kwiaty. Większość Rosjan popiera linię moskiewskich władz, które liczą na konsolidacje obywateli wokół idei walki z terroryzmem motywowanym, sterowanym przez „zgniły Zachód”
W miejscu tragedii ludzie składają kwiaty. Większość Rosjan popiera linię moskiewskich władz, które liczą na konsolidacje obywateli wokół idei walki z terroryzmem motywowanym, sterowanym przez „zgniły Zachód” PAP/EPA/YURI KOCHETKOV
Prędzej czy później pojawi się okazja, która pozwoli nam na stosowną reakcję w sprawie niedawnego zachowania ambasadora Rosji w Warszawie. Na ten moment wystarczającym krokiem jest oświadczenie, że pan ambasador nagle, i z własnej woli, wyjechał do Moskwy, bo to jasny sygnał, iż jest to swoista ucieczka, próba uniku ponownego wezwania do MSZ. W dyplomacji nazywa się to rejteradą - mówi prof. Piotr Mickiewicz, politolog z Uniwersytetu Gdańskiego, ekspert stosunków międzynarodowych.

Scenariuszy dotyczących zamachu w Moskwie, do którego przyznała się ISIS, jest całkiem sporo. Nie da się jednak ukryć, że jednym z najbardziej wyraźnych jest powtórka schematu z wysadzenia budynków mieszkalnych w rosyjskich miastach, w roku 1999. Większość śladów wskazuje, że tych zamachów dokonały same służby rosyjskie. Winę przypisano jednak Czeczeńcom, a świeżo upieczony przywódca rosyjski dostał od świata pozwolenie na rozprawę z Czeczenią. Dziś jednak Putin oświadczył, że za zamachami stoją Ukraińcy, Brytyjczycy i Amerykanie. Zatem nie chce rozgrzeszenia świata za wojnę, którą rozpętał na Ukrainie...

Postawiłbym tezę dość oczywistą dla wszystkich, którzy wiedzą jak działa Kreml - służby rosyjskie i władze rosyjskie prawdopodobnie posiadały wiedzę o planowanym zamachu w Moskwie, jednak skoncentrowały się nie na tym, by mu przeciwdziałać, tylko na samej reakcji po zamachu. Władzom rosyjskim taki zamach był na rękę, choć zapewne nie spodziewali się tak poważnej skali ofiar. Można odczytać to w następujący sposób. Zamach, po pierwsze pozwala na ponowne skonsolidowanie społeczeństwa rosyjskiego wokół „szanownego prezydenta”, co zapewni mu wzrost poparcia dla prowadzonej polityki ale także umożliwi zaostrzenie działań wobec resztek opozycji politycznej. Po drugie Putin uzyska aprobatę dla swojej polityki agresji, gdyż w Rosji nikt chyba nie pozwoli sobie w tej chwili na powiedzenie, że prowadzi on Rosję do niepotrzebnej wojny. Rosjanie będą go wspierać „w walce z terroryzmem motywowanym, sterowanym przez „zgniły Zachód”. Stąd narracja o tym, że za zamachem przeprowadzonym przez ISIS, co jest kompletnym absurdem, stoją Wielka Brytania, Stany Zjednoczone i Ukraina.

Jednym słowem dzięki zamachowi Putin wzmacnia swoją pozycję niekwestionowanego lidera w polityce wewnętrznej. Dostał też carte blanche społeczności rosyjskiej na wzmocnienie działań skierowanych przeciwko Ukrainie, skoro narracja jest taka, że to Ukraina maczała palce w zamachu, a sprawców masakry zatrzymano w okolicach granicy z Ukrainą. W tym wymiarze całość działań ukraińskich na terytorium Rosji, akty dywersyjne, sabotażowe, uderzenia na rafinerie będą zlewały się w jedną całość narracyjną i to będzie Kreml wykorzystywał w swojej polityce wewnętrznej.

Jest jeszcze trzeci element. Chodzi o państwa z Azji Centralnej, z obszaru których ci terroryści się wywodzą. Są to państwa Wspólnoty Niepodległych Państw, wcześniej będące częścią ZSRR. Zatem narrację rosyjską traktować należy jako swego rodzaju pogrożenie palcem reżimom z rosyjskiej strefy wpływów, które dosyć sceptycznie oceniają przebieg operacji specjalnej na Ukrainie. Rosja ma np. z Tadżykistanem obowiązującą umowę o zwalczaniu terroryzmu, o współpracy wojskowej. I Kreml wskazuje teraz, że w ramach tej umowy może zwalczać terroryzm na terytorium byłych republik radzieckich. Czyli informuje, że może skierować na ich terytorium oddziały wojskowe kiedy uzna to za stosowne, a w domyśle - może podjąć także działania wobec władz nieangażujących się w pełni w „zwalczanie terroryzmu” na swoim terytorium.

Ale rosyjska inwazja na Ukrainę i tak jest na pełną skalę, tu żadnej możliwości zwiększenia eskalacji już nie ma, poza bronią jądrową. Rosjanie popierają wojnę, i raczej mobilizacji kolejnych tysięcy ludzi nie będą się sprzeciwiali…

To prawda, generalnie nie mają problemu z rekrutowaniem ochotników do działań na Ukrainie, zwłaszcza tych, którzy są w kiepskiej sytuacji materialnej lub siedzą w więzieniu. Służby unikają natomiast mieszkańcy największych miast, przedstawiciele rosyjskiej elity, będący dobrze sytuowani. Niemniej Kreml musi utrzymywać swój wysiłek wojenny na stałym poziomie, także w wymiarze propagandowym. W tym sensie chce wpływać na pro-wojenne nastroje i gotowość społeczeństwa rosyjskiego - zwłaszcza tej „antywojennej elity” - do wyrzeczeń, które mogą być coraz większe.

Skoro narracja Kremla obwinia Zachód o współudział w organizacji zamachu, to czy należy spodziewać się eskalacji rosyjskiej agresji np. na państwa bałtyckie, Polskę czy Szwecję? Może nie kinetycznych uderzeń rakietowych, ale incydentów w postaci uszkodzeń infrastruktury krytycznej czy cyberataków.

Moim zdaniem nie. Rosjanie wskazują konkretnego wroga - proszę zwrócić uwagę, że wymieniają Stany Zjednoczone i Wielką Brytanię, których sami nazywają Sojuszem Anglosaskim. Uwzględniając zatem tę narrację zakładać należy, że w krajach wschodniej flanki NATO eskalacji w postaci otwartego ataku militarnego nie doświadczymy. Rosjanie będą chcieli manifestować swoje zdolności, np. poprzez obecność swoich okrętów i lotnictwa w pobliżu stref morskich Wielkiej Brytanii, na Atlantyku. Natomiast w państwach pogranicza będzie nadal dochodziło do incydentów.

ZOBACZ TEŻ: Były oficer ONZ do spraw walki z terroryzmem ostrzega: „Igrzyska olimpijskie w Paryżu mogą być głównym celem uśpionych zamachowców ISIS”

Musimy się przyzwyczaić, że co jakiś czas przeleci nam nad głowami rosyjska rakieta, że nagle okaże się, że zanika sygnał GPS czy innych systemów satelitarnych. Może nawet uszkodzony zostanie jakiś obiekt infrastruktury krytycznej. Na Bałtyku to mogą być np. kable światłowodowe czy energetyczne.

Zwróćmy uwagę na kwestię działania amerykańskiego wywiadu wokół zamachu w Moskwie. Najpierw były oficjalne alerty o zagrożeniu, które następnie zostały publicznie, oficjalnie uznane przez Putina za prowokację. Już po zamachu, amerykańskie źródła potwierdzały, że w Moskwie zaatakowało komando ISIS. Wygląda to tak, jakby Amerykanie spodziewali się, że Rosjanie wykorzystają zamach to antyukraińskiej narracji i w oczach światowej opinii te działania Kremla skompromitowali…

Jasne jest, że Amerykanie prowadzą intensywne działania wywiadowcze skierowane przeciwko ISIS, bo to w tej chwili jeden z najpoważniejszych przeciwników tego mocarstwa. Jasne też jest, że możliwości USA są tu znaczne i amerykański wywiad sporo wie. Ale co najważniejsze w tej sprawie, Amerykanie odrobili lekcję z roku 2014/2015, kiedy pozwolili, żeby narracja rosyjska stała się narracją globalną. Cała operacja krymska, działania w Donbasie były przedstawiane w mediach światowych na podstawie tego, co mówili Rosjanie. Dziś jest inaczej. Stany Zjednoczone nie dopuszczają do tego, żeby narracja inna niż amerykańska przebiła się do mediów. W tej chwili wykorzystują perfekcyjnie swoje informacje wywiadowcze, dozując je, wykorzystując oczywiście te, które mogą odtajnić.

Czy ISIS ponownie uderzy w Rosji? To państwo z bardzo dużą liczbą pracowników z krajów muzułmańskich, z dużą liczbą własnych obywateli wyznających islam. Rosja naraziła się ISIS swoją interwencją w Syrii czy w krajach Sahelu. I zapowiada już kolejne ataki na terenie tego państwa.

Musimy na tę kwestię spoglądać w szerokim kontekście. ISIS jako organizacja terrorystyczna tworzy tzw. strukturę sieciową, gdzie poszczególne, nawet mikrogrupki terrorystów, składające się z kilku, kilkunastu osób posiadają bardzo dużą autonomię dotyczącą wyboru celów, sposobu ataków - dysponują wielką swobodę działania. To jej członkowie wybierają formy oddziaływania, termin przeprowadzania ataku itd. Owa struktura sprawia, że działania rozpoznawcze są utrudnione, wymykają się standardowym metodom. Nie możemy zatem wykluczyć, że ISIS ma potencjał do organizowania kolejnych zamachów w Rosji. One nie muszą mieć takiej skali jak zamach w Moskwie, mogą być mniejsze, ale są możliwe. Inna kwestia, że równie dobrze te ataki mogą zostać przeprowadzone w państwach będących z Rosją w luźniejszym lub ściślejszym sojuszu. Zwróćmy uwagę, rozmawiamy o środkowoazjatyckim odłamie ISIS, która prowadzi działania skierowane przeciwko Talibom w Afganistanie, którzy sprzyjają Putinowi. Podobnie państwem, przeciwko któremu wystąpi ISIS, może być na przykład Iran.

Ambasador Rosji w Warszawie, Sergiej Andriejew zignorował zaproszenie do MSZ po incydencie z rosyjską rakietą, która naruszyła polską przestrzeń. Czy taki krok, ustalony oczywiście z Moskwą może być pokłosiem pamiętnych wystąpień ministra Sikorskiego na łonie ONZ i w światowych mediach?

Musimy patrzeć na tę reakcję rosyjską w kontekście naszej polityki wobec Ukrainy, Rosji, Białorusi. A z kolei Andriejew jest bardzo dobrym narzędziem rosyjskiej polityki imperialnej. Miałem wątpliwą przyjemność uczestniczyć w jednym z pierwszych spotkań rosyjskiego ambasadora z chwilą, kiedy objął urząd. Całe spotkanie określam jako jedno z serii zaplanowanych prowokacji, które miały na celu zburzenie stosunków polsko-rosyjskich. Doskonale pamiętam jego wystąpienie na które zaproszono znawców problematyki rosyjskiej i przedsiębiorców. Usłyszeliśmy wówczas różne prowokacyjne wypowiedzi ze strony pana ambasadora. Trzeba zaznaczyć, że Sergiej Andriejew jest jednym z najbardziej zaufanych i najlepszych rosyjskich dyplomatów, ekspertem w prowadzeniu polityki zagranicznej Federacji Rosyjskiej. Ja nie pochwalam jego zachowania, potępiam jego stosunek do naszego kraju, co nie zmienia faktu, że doceniam jego profesjonalizm. Wszytko co robi jest przemyślane, realizowane z pełną świadomością konsekwencji politycznych i ustalone z Moskwą. To całe jego zachowanie ma na celu stworzyć wrażenie, iż Polska jest podmiotem, który Andriejew nazwał „pięknym pieskiem działającym na zlecenie Anglosasów”. On chce udowodnić odbiorcom międzynarodowym, że istnieje związek polityczny pomiędzy polityką amerykańską i polityką polską, ale w formule hegemon-wasal i całkowitej podległości Polski względem Stanów Zjednoczonych.

Ale w świecie dyplomacji, stosunków międzynarodowych, zignorowanie zaproszenia z MSZ państwa przyjmującego przez ambasadora państwa goszczącego jest zniewagą. Polska może sobie pozwolić, by przejść bez reakcji wobec takiego obraźliwego gestu?

Prędzej czy później pojawi się okazja, która pozwoli nam na stosowną reakcję w tej sprawie. Dziś najlepiej będzie przejść jednak przejść nad tym do porządku dziennego. Niemniej, trzeba to odnotować, bo zgodnie z protokołem dyplomatycznym, niestawienie się ambasadora na spotkanie jest złamaniem owego protokołu i trzeba nagłośnić fakt, że ambasador Federacji Rosyjskiej w pełni świadomie to zrobił. Można także przypomnieć kilka jego wypowiedzi w mediach, które najlepiej scharakteryzują postawę ambasadora Andriejewa. Ja ciągle mam z tyłu głowy jego wypowiedzi ze spotkania organizowanego przez wrocławskie Kolegium Europy Wschodniej, czyli stwierdzenia, że „najlepsze stosunki polsko-rosyjskie były w latach 1945 - 1989” oraz tę, że „to Polska wywołała II wojnę światową”, nie zgadzając się na politykę ustępstw wobec Hitlera. To są chyba wystarczające dowody dyskredytujące postać pana Andriejewa jako dyplomatę mającego budować dobre relacje z władzami państwa w którym sprawuje swoją misję. Natomiast jeżeli wykonamy ruch związany z wnioskiem o odwołanie ambasadora, to będziemy mieć reakcję zwrotną z Moskwy. I to my staniemy się w narracji rosyjskiej państwem, które prowokuje zaognienie stosunków polsko-rosyjskich. Na ten moment wystarczającym krokiem jest oświadczenie, że pan ambasador nagle, i z własnej woli, wyjechał do Moskwy, bo to jasny sygnał, iż jest to swoista ucieczka, próba uniku ponownego wezwania do MSZ. To w języku dyplomacji nazywa się rejterada. Oczywiście można jeszcze nagłośnić ten fakt medialnie, choć bez narracji eskalującej relacje polityczne z Moskwą.

Jesteśmy na Google News. Dołącz do nas i śledź "Dziennik Bałtycki" codziennie. Obserwuj dziennikbaltycki.pl!

od 12 lat
Wideo

Wybory samorządowe 2024 - II tura

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na dziennikbaltycki.pl Dziennik Bałtycki