O atomie dyskutujmy spokojnie

    O atomie dyskutujmy spokojnie

    Artur Kiełbasiński, szef serwisu naszemiasto.pl

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Energetyka jądrowa? Reaktory? Promieniowanie? Jak to strasznie brzmi. Jakie budzi emocje. Emocje, którymi skażono nas bezpowrotnie w 1986 roku, po wybuchu reaktora w Czarnobylu. Z powodu strasznego słowa "Czarnobyl" obawy Polaków przed energetyką jądrową są znacznie większe niż średnia dla innych państw Unii Europejskiej
    Tymczasem trzeba powiedzieć jasno: technologie stosowane w Czarnobylu należą do przeszłości. Nowe reaktory działają na zupełnie innych zasadach. Co więcej - każdy, kto czytał o katastrofie z 1986 roku, wie, że poziom niekompetencji osób obsługujących reaktor w Czarnobylu był porażający. Wobec groźby awarii zaczęto... eksperymentować. I doszło do tragedii.

    Skutek wydarzeń sprzed 22 lat jest jednak wyraźny - Polacy boją się energetyki jądrowej. Może nawet nie tyle samej energetyki, co strasznego słowa "promieniowanie". Bo go nie widać, a szkodzi.
    Z drugiej strony - na energetykę jądrową jesteśmy niemal skazani. Spośród najpopularniejszych źródeł energii jest najtańsza - znacznie tańsza niż pseudo "czysta" energia z wiatraków.

    Co więcej - z zasady energetyka jądrowa jest naprawdę czysta. Oczywiście, może dojść do awarii, a co wtedy... Wszystkim zwolennikom takiej tezy polecam zadanie intelektualne. Jak często giną w kopalniach górnicy, a jak często słyszymy o śmiertelnych ofiarach elektrowni jądrowych? Czy nadal uważacie, że tradycyjne elektrownie węglowe są bezpieczniejsze? I nie patrzcie na moment wytwarzania energii. Popatrzcie na cały proces zaczynający się w kopalni.

    Kolejny mit dotyczący "koszmarnego promieniowania" polega na braku świadomości co do tego, ile jest w Europie reaktorów jądrowych. W Rosji i na Ukrainie - razem ok. 50. Największa w Europie siłownia jądrowa powstaje w Finlandii, ok. 750 km od Trójmiasta. Siłownie powstają w Czechach i na Litwie.

    Dowodzi to dwóch rzeczy - wiele krajów, nawet proekologicznych jak Finlandia, rozwija energetykę jądrową. Po drugie - brak własnych elektrowni nie chroni nas przed ewentualnymi skutkami awarii. Bo nie o odsuwanie ryzyka chodzi, ale o jego minimalizowanie poprzez odpowiednie technologie i odpowiedni poziom kompetencji pracowników.

    Dlatego przygotujmy się do debaty nad energetyką jądrową. Nie powtarzajmy jak mantra słowa "Czarnobyl". Zastanówmy się, czy rzeczywiście lepiej emitować gigantyczne ilości dwutlenku węgla do atmosfery, czy jednak podjąć minimalne (bo takie jest!) ryzyko. Bo powiedzmy szczerze - nikt z nas nie zrezygnuje z komputera, telewizora (choćby trzeciego) czy lodówki. A to wszystko potrzebuje energii. Jądrowej?

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo