reklama

Mierzeja Wiślana to nie jest Bełchatów

RedakcjaZaktualizowano 
Z prof. dr. hab. Markiem Granicznym, zastępcą dyrektora Państwowego Instytutu Geologicznego, rozmawia Kazimierz Netka

Niewiele osób wie, że w Polsce są zasoby rud uranu, a o kopalniach tego materiału na paliwo jądrowe mało kto słyszał. Jak więc jest w naszym kraju z pozyskiwaniem uranu?
Początki historii uranu w Polsce sięgają schyłku lat czterdziestych ubiegłego wieku. Wszystko, co było wówczas dostępne na terenie Sudetów, zostało wydobyte, już w latach 50. Potem, w połowie lat siedemdziesiątych, zaczęliśmy poszukiwania tego surowca na północy Polski, w rejonie Mierzei Wiślanej i Białegostoku. Wiązało się to wówczas z dużym zainteresowaniem rozwoju energetyki atomowej w Polsce, w tym budową elektrowni jądrowej w Żarnowcu. Niestety, badania zostały przerwane w 1989 roku.

Jakie są wyniki tych poszukiwań na Mierzei Wiślanej; czy ma szansę powstać tam kopalnia?
Rudy uranu zostały tam odkryte. Mówiąc o przyszłości tych zasobów, trzeba być bardzo ostrożnym. Wiele zależy od uwarunkowań środowiskowych.

Czy Państwowy Instytut Geologiczny zamierza wznowić badania na tym terenie, by dokładniej udokumentować te ilości?
Uważam, że badania powinny być prowadzone. Przygotowaliśmy już program poszukiwania uranu; złożymy wniosek do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej o dofinansowanie naszego projektu. Mam nadzieję, że te prace będziemy mogli rozpocząć, w związku z planami zbudowania do 2020 roku elektrowni atomowej. Na bieżąco utrzymujemy kontakt z panią minister Hanną Trojanowską, pełnomocnikiem rządu ds. budowy elektrowni jądrowej w Polsce. Panią minister interesują składowiska uranu, ich rodzaje - w związku z przygotowaniami do wyboru miejsca budowy elektrowni atomowej.

Czy takie poszukiwania, badania geologiczne związane z ustalaniem wielkości zasobów uranu mogą być uciążliwe dla przyrody, ludzi?

Zwykle zaczyna się od spojrzenia z góry na teren przyszłych eksploracji, od analiz zgromadzonych dotychczas materiałów, korzystania z modeli komputerowych. Jeżeli wyniki tych dociekań wskazują na sens dalszych poszukiwań, decydujemy się na wiercenia, a te przedsięwzięcia są niezmiernie kosztowne. Ingerencja w środowisko w zasadzie jest żadna. Sprawa zaczyna się wikłać, gdy zaczynamy mówić o stawianiu obiektu górniczego.
Czy budowa kopalni na Mierzei Wiślanej wiązałaby się z wykopaniem głębokiego szybu?

Chyba bez tego by się nie obeszło. Trzeba by budować szyby do eksploatacji wgłębnych. Mierzeja to nie Bełchatów, tu kopalni odkrywkowej nie da się otworzyć. Nie wyobrażam sobie jednak, by na Mierzei Wiślanej kopalnia powstała. Może gdzieś w rejonie Białegostoku.

Istnieją jednak metody wypłukiwania rud uranowych spod ziemi, bez konieczności kopania sztolni...
Technika wydobywcza stale się rozwija. To, co wczoraj było niemożliwe, od jutra może wejść w życie; tak szybkie są postępy technologiczne w górnictwie.

Czy wydobywanie uranu wiązałoby się ze wzrostem promieniotwórczości i koniecznością wysiedlania mieszkańców z terenu Mierzei Wiślanej?
Myślę, że nie byłoby takiego zagrożenia. Jestem przekonany, że warunki eksploatacji złóż byłyby bezpieczne. Nie wchodzi w rachubę wysiedlanie ludzi. Uran byłby wzbogacany gdzie indziej. Zostałyby zastosowane najnowsze technologie. Przedsiębiorcy sami by się zgłaszali, oferując nowoczesne usługi wydobywcze.

Rzecz w tym, czy budowanie kopalni by się opłacało...
Dlatego potrzeba badań zasobów uranu na północy Polski. Miejmy świadomość, że ten surowiec trzeba raczej sprowadzać. Uważam jednak, że nasza energetyka powinna zostać oparta na krajowych zasobach. Polska na tle Europy pod tym względem nieźle wygląda, poza zasobami ropy naftowej, której mamy mało. Z naszych złóż uranu nie powinniśmy rezygnować, ale bądźmy ostrożni w tych prognozach.

A jak jest w innych krajach?
Belgia na przykład ma dwie elektrownie atomowe. Surowiec na paliwo sprowadza z zagranicy, po cenach rynkowych. Przywozi uran ze swych byłych, starych kolonii.

Czy nie zabraknie nam fachowców, znających się na szukaniu tego bogactwa? Już widać, że za mało mamy specjalistów z zakresu budowy elektrowni atomowej. Czy są w Polsce kadry do poszukiwań paliwa do tej elektrowni? Przerwa w poszukiwaniach uranu trwa już 20 lat...
Gdy w 1989 roku skończyliśmy badać uran, wielu specjalistów od tego czasu poszło na emeryturę. Pozostało dwóch kolegów, którzy teraz pracują dla nas za granicą, w Mongolii i Angoli. Musimy kształcić kadry.

Czytaj także Atomowa Mierzeja Wiślana

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie