Marek Wikiera: Biegacze potrzebują adrenaliny, ale nie...

    Marek Wikiera: Biegacze potrzebują adrenaliny, ale nie zawsze są odpowiednio przygotowani [ROZMOWA]

    rozm. Irena Łaszyn

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Z Markiem Wikierą, biegaczem, uczestnikiem ultramaratonów, rozmawia Irena Łaszyn.
    Marek Wikiera: Biegacze potrzebują adrenaliny, ale nie zawsze są odpowiednio przygotowani [ROZMOWA]
    Na mecie imprezy Biegnij Warszawo zmarł 37-letni mężczyzna, trzech innych trafiło do szpitala. Wciąż zachodzimy w głowę, dlaczego do tej tragedii w ogóle doszło.
    Chciałbym zauważyć, że to nie była pierwsza śmierć na mecie. W czerwcu, w Złotoryi, w trakcie eliminacji do Biegu Wygasłych Wulkanów, na mecie zasłabł 36-letni uczestnik. Nie udało się go uratować. W ubiegłym roku, podczas maratonu w Poznaniu, ataku serca nie przeżył inny zawodnik. Takie tragedie się zdarzają.

    Ale Biegnij Warszawo to dziesięciokilometrowy bieg po ulicach miasta, żaden ekstremalny wyczyn.
    Nie chodzi o ekstremalny wyczyn. Gdy w grę wchodzą duże emocje i rywalizacja, a uczestnik rusza na linię startu bez przygotowania i stosownych badań lekarskich, może się tak zdarzyć, że na metę nie dotrze.


    Nikt chyba nie wybiera się na takie imprezy pod wpływem impulsu. Odkłada pilota, wstaje z kanapy i rusza na bieg.
    Myli się pani. Ostatnio znajomy pochwalił się, że wybrał się na Bieg Westerplatte. Właśnie pod wpływem impulsu. Zainteresowanych uspokajam, że nic złego mu się nie stało. Ale to nie był dobry pomysł. Moda na bieganie sprawia, że niektórzy tracą rozum. Fajnie pochwalić się na Facebooku albo w CV, że ktoś biega w maratonach albo wchodzi na jakiś szczyt w Himalajach.

    Coraz więcej celebrytów tej modzie ulega.
    Ostatnio uczestniczyłem w imprezie o nazwie Beskidy Ultra Trail, 220-kilometrowym ultramaratonie po beskidzkich szczytach, z 11 kilometrami przewyższeń na całej trasie. W finale biegłem w pięcioosobowej grupie.

    Kim były te osoby?

    Każda z nich zajmowała jakieś kierownicze, często eksponowane, stanowisko. Ja też zresztą jestem prezesem firmy, ale ja biegam wyczynowo od wielu lat. Uczestniczę w Biegach Morskiego Komandosa, Maratonie Twardziela, mam za sobą trzy ultramaratony, ukończyłem tegoroczny Bieg Piasków na Saharze, 230-kilometrowy ultramaraton w 50-stopniowym upale, z pełnym wyposażeniem na plecach.

    Zwykły Kowalski w maratonach nie biega?
    Pewnie biega, ale mam wrażenie, że w tych ekstremalnych imprezach startuje coraz więcej osób na eksponowanych stanowiskach, pracowników korporacji. Oni potrzebują adrenaliny, ale nie zawsze są odpowiednio przygotowani.

    Pan zaczynał od treningu dla początkujących.
    A, tak: 4 minuty marszu, 10 sekund biegu, 4 minuty marszu, 20 sekund biegu… Niektórzy takich zasad nie przestrzegają, idą na żywioł. Nie wiem, jak było w przypadku tego mężczyzny z Warszawy. Sądząc po wyniku (na mecie pojawił się po 50 minutach), miał doświadczenie. Ale nie wiem, czy tak jak ja robił dwa razy w roku kompleksowe badania lekarskie.

    i.laszyn@prasa.gda.pl

    Treści, za które warto zapłacić! REPORTAŻE, WYWIADY, CIEKAWOSTKI

    Zobacz nasze Magazyny: REJSY, HISTORIA, NA WEEKEND


    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo