Maciek to nie tylko fajny człowiek, który robił fajne zdjęcia. Felieton Dariusza Szretera

Dariusz Szreter
Dariusz Szreter
Karolina Misztal
Udostępnij:
Nie jest łatwo pisać wspomnienie o kimś, kto znał wszystkich, i kogo wszyscy znali. I kogo wszyscy lubili, a i on - jak pamięcią sięgam - złego słowa o nikim nie powiedział. Może tylko czasem uśmieszkiem i tonem głosu zaznaczał dystans do niektórych.

Poznaliśmy się blisko 30 lat temu, ale miałem wrażenie jakbyśmy się znali od zawsze. Maciek miał tę szczególną i cenną zdolność błyskawicznego zakolegowywania się z ludźmi. Ale z taktem, bez nachalnego spoufalania się. Na osobny artykuł zasługuje jego umiejętność „wkręcania” znajomych w najbardziej nieprawdopodobne historie. Minę miał przy tym tak niewinną, żeby nie powiedzieć durnowatą, że nawet ci, którzy już wcześniej padali ofiara jego żartów, dawali się nabierać po raz kolejny.

Ale Maciek to nie tylko fajny człowiek, który robił fajne zdjęcia, i którego wszędzie było pełno. Potrafił swoje działania instytucjonalizować. Czy to w wymiarze komercyjnym - jak firma Kosycarz Foto Press (cierpliwie znosił moje podśmiewanie się z tej kulawej angielszczyzny – bo powinno być: Kosycarz Press Photo, czyli KPP) i galeria na Ogarnej. Czy to pro bono, jak konkurs fotograficzny imienia jego taty. Swoistą instytucją stały się wydawane rokrocznie w grudniu albumy „Fot. Kosycarz”, bez których pod choinką wiele osób nie wyobraża sobie świąt Bożego Narodzenia. Do legendy przeszły też organizowane przez niego w latach 90. w klubie „Amazonka”, tzw. „spotkania opłatkowe”, wybitnie integrujące trójmiejskie środowisko fotoreporterów. Pod pewnymi względami były nawet bardziej elitarne, niż Biesiady Felietonistów, bo żeby zostać na nie zaproszonym, trzeba było umieć robić zdjęcia, a żeby zyskać miano felietonisty, wystarczy być znajomym Skiby...

Prawie każdy ma do opowiedzenia jakąś anegdotę o Maćku. Moja pochodzi z 2004. Robert Gliński kręcił wtedy Gdańsku „Wróżby kumaka” wg Grassa. Złota Brama i kamienice przy Długiej obwieszone były czerwonymi flagami z hakenkreuzem, a na chodnikach statyści entuzjastycznie hajlowali Grzegorzowi Wolfowi ucharakteryzowanemu na Hitlera, który przejeżdżał w otwartym mercedesie. W przerwie zdjęć zrobiłem krótką rozmowę z aktorem. Po powrocie do redakcji dostałem maila od Maćka. W załączniku było moje zdjęcie z dyktafonem, który podsuwam pod nos (i wąs) führera, a ten opowiada mi coś z zaangażowaniem. W mailu Kosy komentował: „Świadomość historyczna młodego pokolenia jest tak znikoma, że będziesz mógł wmówić swoim wnukom, że zrobiłeś wywiad z prawdziwym Hitlerem”.

To nie tak, Maćku. Naszym obowiązkiem i przywilejem zarazem, jest zadbać o świadomość wnuków. Przekazać im pamięć o ważnych zdarzeniach, miejscach i ludziach. Takich jak Ty.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Sukces Pisany Szminką już po raz 13.

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie