Dyrekcja Muzeum II Wojny Światowej skarży do prokuratury byłe władze placówki

Ewa Andruszkiewicz
Karolina Misztal
Działanie na szkodę Muzeum II Wojny Światowej zarzuca jego byłym władzom obecna dyrekcja placówki. Sprawa dotyczy rozwiązanej w kwietniu br. przez ówczesnego dyrektora instytucji - prof. Pawła Machcewicza - umowy o współpracy z miastem Gdańsk. Krok ten, zdaniem obecnych władz muzeum, utrudnia dziś podejmowanie działań związanych z jego rozwojem. Sprawie przyjrzy się Prokuratura Okręgowa w Gdańsku.

Zaledwie kilka dni temu pisaliśmy na naszych łamach o tajemniczej wizycie pięciu agentów CBA w gdańskim magistracie i zabezpieczeniu przez nich pięciostronicowej umowy o współpracy pomiędzy urzędem a Muzeum II Wojny Światowej oraz aneksu rozwiązującego tę umowę. Dziś wiemy już, że śledczych zawiadomiła obecna dyrekcja placówki.

- (...) Potwierdzamy, że dyrektor Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, dr Karol Nawrocki, złożył zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa na szkodę Muzeum II Wojny Światowej - czytamy w oficjalnym oświadczeniu, wydanym przez instytucję. - Zawiadomienie to związane było z faktem rozwiązania porozumienia zawartego w 2009 r. pomiędzy Muzeum a miastem Gdańsk, dotyczącego szerokiego zakresu współpracy. Rozwiązanie porozumienia nastąpiło w dniu 4 kwietnia 2017 r., a więc w czasie, kiedy Muzeum kierował jeszcze ówczesny dyrektor, prof. Paweł Machcewicz, który podpisał aneks rozwiązujący porozumienie, naszym zdaniem działając tym samym na szkodę zarządzanej przez siebie instytucji. Brak formalnego porozumienia pomiędzy Muzeum a miastem ogranicza, a miejscami wręcz uniemożliwia podejmowanie przez Muzeum działań dotyczących zagospodarowania miejsca tak ważnego dla polskiej historii jakim jest pole bitwy na Westerplatte, powoduje także liczne inne utrudnienia we współpracy pomiędzy Muzeum a miastem.

Zobacz także:List 500 naukowców o zmianach w Muzeum II Wojny

Byłe władze instytucji zarzuty odpierają, tłumacząc, że rozwiązana umowa miała charakter jedynie intencyjny, a działania obecnego dyrektora traktują jako próbę zastraszenia.

- Ogłosiliśmy niedawno, że będziemy walczyć o integralność wystawy i że złożymy w tej sprawie pozew sądowy. Nowa dyrekcja chce nas zastraszyć i zniechęcić do działania, ale też uderzyć w Pawła Adamowicza jako ewentualnego konkurenta w walce o fotel prezydenta, bo przecież nowy dyrektor muzeum jest jednym z kandydatów PiS-u do tego stanowiska - komentuje dla "Dziennika Bałtyckiego" dr Janusz Marszalec, były wicedyrektor Muzeum II Wojny Światowej i dodaje, że zarzut jakoby rozwiązana umowa o współpracy z miastem miała wiązać ręce obecnej władzy muzeum, jest kłamstwem. - Umowa ta miała charakter jedynie ramowy, intencyjny, nie regulowała żadnych kwestii własnościowych czy finansowych. Jeżeli nowa dyrekcja chciałaby pozyskać grunt pod budowę nowego muzeum na Westerplatte, tak czy inaczej musiałaby wystąpić o zgodę na dzierżawę terenu do Urzędu Miejskiego. Umowa, która została rozwiązana, w niczym by nie pomogła. Pan dyrektor Nawrocki musi po pierwsze nauczyć się budować dobre relacje z władzami samorządowymi, a po drugie wziąć się do pracy i przedstawić w końcu konkretne plany tego, co zamierza zrobić na Westerplatte. Najwyraźniej brakuje mu wizji i dlatego szuka winnych w postaci prof. Machcewicza czy prezydenta Adamowicza, mówiąc że związali mu ręce. Jest to kłamstwo. Oburzające jest to, że do dyskredytacji nas używa się służb specjalnych. Pięciu uzbrojonych agentów CBA zajmuje się zwykłą umową. Przy dobrej woli nasi następcy mogliby zawrzeć z miastem własną. Ale nie chcą, bo nie mają planu na Westerplatte. Co gorsza nie ma go też ministerstwo kultury.

Sprawę skomentował już także na swoim oficjalnym profilu społecznościowym prezydent Paweł Adamowicz.

- Karol Nawrocki przyznał się, że doniósł do prokuratury na mnie i Pawła Machcewicza. Jak widać PiS-owski uzurpator w Muzeum II Wojny Światowej ma nadzwyczajną władzę czy wpływy, szybko uruchamiając Prokuraturę i CBA do działania. W jakim kraju żyjemy?

Czytaj też:Zmiany w ekspozycji w Muzeum II Wojny Światowej. Jest więcej Pileckiego i Sendlerowej

Przypomnijmy, że wcześniej prezydent Gdańska pisał: Dlaczego Prokuratura nie wystąpiła o te dokumenty [chodzi o pięciostronicową umowę o współpracy pomiędzy urzędem a Muzeum II Wojny Światowej oraz aneks rozwiązujący tę umowę - przyp. red.] w normalny sposób? Moje zdziwienie jest tym większe, że do tych działań zaprzęgnięta została policja polityczna, a nie funkcjonariusz policji. To forma zastraszenia urzędników i pokaz siły. (...) Zastanawiam się też na czyje zlecenie Prokuratura działa. Być może obecnego zarządcy muzeum, kandydata na kandydata na prezydenta Gdańska… Raz jeszcze apeluję do polityków PiS-u. Nie kryjcie się za policją polityczną, prokuraturą i innymi służbami. Stańcie do konkurencji politycznej zgodnie z zasadami fair play!

Zobacz też: Awantura o flagi pod Muzeum II Wojny Światowej

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Budyniowi zostalo tylko Westerplatte do rozgrywki z Dobra Zmiana !
g
gdanszczanin
A kogo to zdziwi Adamowiczowi zabrano apartamenty w muzeum ,kolesia odsunięto to będzie szkodził. On szkodzi gdańkowi i wszystkim mieszkańcom ,komuś zależy by w Gdańsku namieszć !
g
gdanszczanin
A kogo to zdziwi Adamowiczowi zabrano apartamenty w muzeum ,kolesia odsunięto to będzie szkodził. On szkodzi gdańkowi i szyskim mieszkańcom ,komuś zależy by w Gdańsku namieszć !
Dodaj ogłoszenie