Dworzec Gdańsk Główny. Może i ciasny, ale jaki reprezentacyjny! Po 120 latach obiektowi przywracany jest pierwotny wygląd

Karol Uliczny
Karol Uliczny
Z powodów ideologicznych, architektonicznych oraz funkcjonalnych dybano na niego przez dwie dekady powojennej Polski. Losów klasycystycznego Teatru Wybrzeże nie podzielił prawdopodobnie tylko dlatego, że władzom zabrakło funduszy na wybudowanie większej, modernistycznej hali. W końcu, na 120-lecie istnienia, Dworcowi Gdańsk Główny przywracane jest jego pierwotne oblicze.

Nietrudno zauważyć, że gdański dworzec wyróżnia się spośród swoich braci rozrzuconych po największych miastach Polski. Jest znacznie skromniejszy gabarytowo, mniej hałaśliwy, nigdy nie przylgnęła do niego łatka matecznika miejskiej patologii, narkomanii czy prostytucji. Biorąc pod uwagę wielkość i potencjał miasta, a także to jak na przełomie XIX i XX w. budowano dworce kolejowe w rozwijających się metropoliach (przykład Wrocławia), może dziwić, że zaprojektowano go w takiej a nie innej formie. Dlatego jego historia to w dużej mierze przeplatanka przebudów i planów zastąpienia go większym, bardziej nowoczesnym obiektem.

Czytaj także

Nowa brama do miasta

Uroczyste otwarcie Dworca Centralnego w Gdańsku nastąpiło 28 października 1900 r. o godz. 18. O ceremonii można było przeczytać w „Danziger Courier. Kleine Danziger Zeitung für Stadt und Land” z 30 października 1900 r., w kolumnie z wiadomościami z 29 października. Uroczystość zgromadziła znamienitych gości, chociaż nie nadano jej tej rangi co np. otwarciu Mostu Tczewskiego, na której gościł król Prus.

- W uroczystości uczestniczyło stu gości Królewskiej Dyrekcji Kolei, wśród których pośród przedstawicieli przemysłu, handlu, instytutów znaleźli się: nadprezydent prowincji Prusy Zachodnie Gustaw von Goßler, komendant generał-porucznik von Hendebreck, prezydent rejencji gdańskiej Friedrich von Holwede oraz kontradmirał Bernhard Otto Curt von Prittwitz und Gaffron – mówi Henryk Jursz, gdański pasjonat kolejnictwa. - Gości w hali głównej powitał prezydent gdańskiej dyrekcji kolei Paul Eugen Greinert, który – jak podaje gazeta – o 18.30 wygłosił uroczystą przemowę z okazji otwarcia nowego dworca.

Budowa trwała cztery lata. Reprezentacyjny obiekt powstał w miejscu prowizorycznej stacji „Brama Wyżynna” - tymczasowej, drewnianej konstrukcji z 1870 r., którą zgodnie z ówczesnymi przepisami fortyfikacyjnymi, można było wyburzyć dla oczyszczenia pola ostrzału. Dworzec nie robił wrażenia na podróżnych, dodatkowo jego bywalcy skarżyli się na „specyficzny” zapach z likwidowanej fosy. W końcu, wraz z rozbieraniem fortyfikacji zachodnich, podjęto decyzję o budowie docelowego gmachu.

- Obecny jest następcą pierwszego gdańskiego dworca, który od połowy XIX w. funkcjonował na Dolnym Mieście. W tamtym czasie, gdy miasto było jeszcze twierdzą, władze wojskowe nie mogły zgodzić się na inne położenie obiektu – przypomina Henryk Jursz. W praktyce Dworzec Centralny przejął rolę stacji usytuowanej przy Bramie Nizinnej, w sensie symbolicznym stał się dla miasta tym czym od XVI w. była Brama Wyżynna. - W dosłownym tłumaczeniu budynek główny nazwano „budynkiem powitalnym”, bo od tej chwili to on witał gości przybywających do miasta. Pamiętajmy, że na początku XX w. Gdańsk był stolicą prowincji Prusy Zachodnie, stąd przykładano bardzo dużą wagę do jego reprezentacyjności.

Czytaj także

Bryłę wykończono czerwoną cegłą z dodatkiem piaskowca m.in. w formie tzw. boniowania, charakterystycznymi elementami dla manieryzmu, czyli stylu w którym powstało wiele arcydzieł gdańskiej architektury. Udekorowano ją licznymi wieżyczkami, szczytami oraz lukarnami, co nadało jej romantycznej, wręcz zamkowej formy, do tego od południowej strony pojawiła się 48-metrowa wieża, początkowo pełniąca funkcję wieży ciśnień (według niektórych źródeł jako luźne nawiązanie do wieży Ratusza Głównego Miasta).

Na elegancko wykończonym dworcu znalazło się miejsce na cztery poczekalnie, w tym dla samotnie podróżujących matek, oraz pomieszczenia dla rezydującego w Gdańsku następcy tronu Cesarstwa Niemieckiego. Dodatkowo w 1902 r. zyskał kasę podmiejską (dzisiejsze KFC), którą z budynkiem głównym połączono istniejącym do II wojny światowej zadaszeniem. Jednocześnie, wraz z szybko rosnącą liczbą pasażerów, ograniczone gabaryty stawały się coraz większym problemem dla jego administratorów. Pierwsze, poważne remonty dworzec przeszedł już po piętnastu latach istnienia. Powstała wtedy m.in. duża jadalnia w północnej części obiektu.

Moderniści go nie znosili

O możliwości zastąpienia obecnego dworca nowoczesnym gmachem dyskutowano tuż po wojnie, co znalazło odzwierciedlenie w tworzonych projektach. Ostatecznie zdecydowano się na odbudowę podpalonego w marcu 1945 r. budynku, jednak bez spadzistych dachów w jego północnej części.

- Pomysły zburzenia dworca wracały regularnie, zarówno w latach 40., 50, i 60. W okresie stalinowskim w „Architekturze” opublikowano studyjny projekt przedstawiający nowe oblicze dworca, oczywiście w duchu socrealizmu – mówi dr hab. Jacek Friedrich, dyrektor Muzeum Narodowego w Gdańsku. - W latach 60. współtwórcą kolejnego projektu był Stanisław Michel, późniejszy obrońca dworca, który zakładał wyburzenie i zastąpienie go nowoczesnym budynkiem. Powstała nawet makieta nowego planu śródmieścia, na której wyraźnie widać nową bryłę, nieco przypominającą warszawski Dworzec Centralny.

Czytaj także

Przymiarki do wyburzenia wynikały nie tylko z ograniczeń przestrzennych. Powiązane były również z odwilżą w architekturze i nowymi perspektywami, jakie otworzyły się przed architektami po czasach socrealizmu. To okres powstawania takich obiektów jak „LOT” czy nowy gmach Teatru Wybrzeże, który zastąpił przedwojenną, klasycystyczną bryłę.

- Te pruskie czy prusackie budynki – jak je wtedy pogardliwie nazywano – były w miarę możliwości eliminowane i dotyczyło to nie tylko Polski, gdzie było to zrozumiałe ze względów historycznych, ale całej Europie, w której po II wojnie światowego zwyciężyła modernistyczna opcja w architekturze – przypomina dr Friedrich. - Moderniści nie znosili architektury historyzmu, uważali ją za bezwartościową. Poza tym musimy pamiętać, że była to architektura bardzo młoda, która wówczas miała 40-50 lat. Proszę zobaczyć, jak my dziś traktujemy architekturę z lat 70. Wydaje się, że finalnie w temacie wyburzenia przeważył brak wystarczających funduszy.

Po porzuceniu planów rozbiórki, podjęto decyzję o modernizacji dworca. W połowie 1964 r. oddano do użytku wyremontowany gmach główny, a następnie restaurację WARS-u i kawiarnię, z kolei w 1966 r. tunel pod dworcem oraz peronami, łączący Podwale Grodzkie z ul. 3 Maja. W wyniku tej ostatniej inwestycji zburzono fragment schronu dla pracowników kolei z czasów II wojny światowej. Wartym odnotowania wydarzeniem była wizyta w Gdańsku prezydenta Jugosławii Josipa Broz Tito, którego 29 czerwca 1964 r. witano właśnie na dworcu.

Czytaj także

Przy tej okazji można wspomnieć także o innym nietypowym zdarzeniu z grudnia 1954 r., o którym informuje Gedanopedia: „ na dworcu przeprowadzono milicyjną akcję przeciwko zakłócającym spokój (głównie pijących alkohol), po czym 13 grudnia hala dworcowa zamieniona została w salę sądową, otwartą dla publiczności.” W 1955 r. przed wejściem ustawiono tablicę, na której zamieszczano wizerunki osób nadużywających alkoholu i chuliganów.

Na kolejne poważne inwestycje obiekt czekał do lat 90. Powstał wówczas pasaż handlowy, a dworzec zwiększył liczbę peronów do 6 (dodano obecny peron 1). W 1995 r. zrealizowano wyjątkowo niefortunny projekt zakładający zabudowanie części hali olbrzymią antresolą, którą ostatecznie rozebrano na początku 2013 r. ku uciesze mieszkańców. Do rangi kultowego wydarzenia urosło otwarcie pierwszej w Gdańsku restauracji McDonald’s, której poświęcenia dokonał sam ks. prałat Henryk Jankowski. O jakości amerykańskiego stylu żywienia mogli przekonać się uczniowie miejskich szkół, których hurtem wożono na „burgerowe” wycieczki.

Nowy dach, kasy oraz kartusze

120 lat od otwarcia dworca próba podejmowania dyskusji na temat zasadności jego wyburzenia skazana jest na porażkę. W połowie ub. roku PKP SA, podpisało z wykonawcą umowę na kompleksowy remont obiektu, któremu za zostać przywrócony pierwotny wygląd zewnętrzny, z wcześniej zlikwidowanymi spadzistymi dachami. Zadanie pochłonie ponad 100 mln zł.

- Dworzec jest obiektem wpisanym do rejestru zabytków, w związku z czym duża część prac będzie miała charakter odtworzeniowy – mówi Aleksandra Rudzińska-Rdzanek z Biura Komunikacji i Promocji Polskich Kolei Państwowych S.A. - Pracom renowacyjnym i konserwatorskim poddane zostaną elewacje, całkowicie zostaną wymienione pokrycia na istniejących dachach – odtworzone zostaną geometryczne wzory z kolorowych dachówek i rzeźbiarskie detale dekarskie, wymieniona zostanie stolarka okienna wzorowana na historycznej.

Wewnątrz budynku odtworzone zostaną dębowe witryny kasowe i sklepowe. Zainstalowane zostanie oświetlenie wzorowane na historycznym, znajdą się tam również historyczne witraże oraz kartusze z herbami miast, prawdopodobnie zrekonstruowane na podstawie zachowanych zdjęć. Kartuszy będzie osiem, decyzja o tym, gdzie zawisną oraz jakie miasta się na nich znajdą, zapadnie na późniejszym etapie w uzgodnieniu z inspektorem prowadzącym Pomorskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków.

Czytaj także

- Przyjmuje się założenie, że nie odtwarza się elementów, które były zniszczone, ewentualnie zostawia oryginalne fragmenty. Moim zdaniem należałoby dodać w nowym miejscu herby miast do których dziś można dostać się z gdańskiego dworca – dodaje Henryk Jursz.

Ze względu na cechy architektoniczne oraz funkcjonalne budynek dworca Gdańsk Główny nie miał prawa przetrwać do dzisiejszych czasów w swojej pierwotnej formie. A jednak. Dzięki sentencji zbiegów okoliczności udało mu się uniknąć losu innych budynków, które dziś możemy podziwiać już tylko ze starych zdjęć oraz pocztówek. I chyba to jest jego największą wartością, czymś co wyróżnia go spośród innych tego typu obiektów w największych miastach Polski. Szkoda tylko, że swoje 120. urodziny będzie obchodzić bez udziału pasażerów, za to w tumanach kurzu i przy huku ciężkiego sprzętu. Zakończenie prac budowlanych zaplanowano na koniec 2021.

Koronawirus przyspiesza rewolucję w bankach

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie