Brat najuboższych, Biagio Conte. Wspomnienie o niezwykłym człowieku

Iwona Flisikowska
fot. Giacomo Palermo
Kilka dni temu świat obiegła wiadomość, że Biagio Conte, znany od lat ze swojej pracy na rzecz ubogich, zmarł dotknięty chorobą nowotworową przeżywszy 59 lat...

Biagio Conte i jego życie to niesamowita historia. Dosłownie gotowy scenariusz na fascynujący film niekoniecznie ze standardowym happy endem, ale na pewno z piękną puentą o tym, co w życiu jest najważniejsze: miłość, troska o drugą osobę, współczucie i wielka empatia. Mówiąc jednym zdaniem: życie w praktyce czystą Ewangelią. Na co dzień niezłomny charakter i hart ducha brata Biagio inspirował serca wielu ludzi do pracy dla najbardziej ubogich i potrzebujących. Skromne życie i wielka pokora Conte dla ludzi żyjących bez tak zwanego dachu nad głową, czyli dosłownie na ulicy, pomogły tym osobom podnieść się z najgorszych życiowych zakrętów. A także rozpocząć od nowa swoje życie, nadać jemu sens i odnaleźć - zagubioną często - drogę do Boga i drogę do drugiego człowieka.

Nadzieja i miłosierdzie

Brat Biagio, znając kondycję współczesnego człowieka, podkreślał w swoich wypowiedziach, że największym cierpieniem jest samotność w wielkich metropoliach, której towarzyszy doświadczenie bólu i utrata sensu życia. Samotność w wielkim mieście i brak pracy to często przyczyny, dla których sycylijska mafia angażowała ludzi w swoje ciemne interesy. Aby uchronić ludzi od mafii, misjonarz stworzył Misję Nadzieja i Miłosierdzie - „Miasteczko Ubogich”. Jest tutaj do dzisiaj miejsce dla wszystkich, również dla migrantów i uchodźców z różnych stron świata, którzy przeżyli wiele dramatów i problemów, trudnych do rozwiązania. W misji każdy może odnaleźć swoje miejsce, bogaty czy biedny.

Trudno uwierzyć, że Biagio pochodził z jednej z najbardziej bogatych i znanych rodzin żyjących z pokolenia na pokolenie w Palermo. Jako nastolatek miał wszystko: supersamochody i najlepsze ubrania znanych projektantów mody, zawsze „na topie”. Mógł założyć rodzinę, ale nie zrobił tego, chociaż spotykał się z atrakcyjnymi dziewczętami - można powiedzieć dzisiejszymi celebrytkami czy modelkami. Można pomyśleć, że chłopak miał szczęśliwe życie i mógł spełnić wszystkie swoje marzenia. Jednakże to wszystko nie dawało młodemu Biagio poczucia spełnienia i szczęścia. Po latach wspominał o doświadczeniu „pustki” i braku sensu życia. Przełomowym momentem w jego życiu była samochodowa „wyprawa”, jak zwykle świetnym samochodem, po rodzinnym Palermo: zauważył któregoś razu, że na dworcu żyje wiele ubogich bez środków finansowych do życia i bez żadnej nadziei na zmianę ciężkiej sytuacji. Później bogaty młodzieniec spotkał dzieci, które szukały jedzenia na wysypisku śmieci.

Oczy szeroko otwarte

- To był dla mnie prawdziwy szok - wspominał Biagio. - Otworzyłem szeroko oczy i zrozumiałem, że ja również jestem odpowiedzialny za tak głęboką niesprawiedliwość, jeśli nic nie robię, aby pomóc tym ludziom. To wstrząsające wydarzenie pomogło mi odkryć drogę, którą mam kroczyć. W bezradnych, szukających pomocy ludziach odkryłem twarz Jezusa, to właśnie On w dzieciach na śmietnisku i ubogich na dworcu „wywrócił do góry nogami” całe moje życie. Zrozumiałem, co mam dalej robić w życiu. Stopniowo pustka zaczęła znikać, a pojawiła się radość i spełnienie, kiedy coraz bardziej zacząłem angażować się w budowanie domu dla każdego potrzebującego pomocy w Misji Nadzieja i Miłosierdzie - wspominał po latach Biagio, który z bogatego młodego człowieka, który miał świat u swych stóp, stał się skromnym świeckim misjonarzem: bratem Biagio Conte.

Współczesny Franciszek z Asyżu

Bliską postacią dla Biagio, poszukującego swojego miejsca w życiu, był Franciszek z Asyżu, dlatego poszedł w jego ślady - dosłownie - opuszczając rodziców ponad 30 lat temu i wszelkie bogactwo, żyjąc w lesie jak pustelnik, a potem wyruszając pieszo do Asyżu, gdzie na pielgrzymim szlaku dołączył do niego pies. Docierając do malowniczego asyskiego miasta, przy grobie św. Franciszka podjął decyzję, aby oddać całe swoje życie ubogim. Myślał o misjach w Afryce, ale powracając pieszo z Asyżu, zrozumiał, że jego „misja specjalna” jest bardzo blisko. To właśnie ubodzy materialnie i duchowo ludzie, których wcześniej zobaczył na dworcu w Palermo: uzależnieni od narkotyków, alkoholu czy zajmujący się prostytucją. - Potwierdziły się moje przeczucia i w drodze do Asyżu odkryłem po raz kolejny, że to oni są moimi braćmi i siostrami i potrzebują mojej pomocy - wspominał po latach Biagio. Kiedy małymi krokami zaczął tworzyć „miasteczko ubogich” i Misję Nadzieja i Miłość, otrzymał od miasta Palermo koszary wojskowe i zniszczone hale produkcyjne, które zostały zagospodarowane przez brata Conte i jego podopiecznych. W centrum miasteczka znajduje się kościół, otwarty dla każdego 24 godziny na dobę.

Anioł ubogich

Tak często mówiono o Biagio, bo dzięki jego pomocy w misji znalazły bezpieczne schronienie osoby, dla których to miejsce stało się tak zwaną ostatnią deską ratunku. Byli to ludzie, którzy uciekali przed głodem, ale też przed wojną i przed prześladowaniami.

Migranci, uchodźcy i ubodzy pochodzą z różnych stron świata. W swojej ojczyźnie pracowali w ciężkich warunkach od rana do wieczora za kilka dolarów miesięcznie lub nie mieli pracy w ogóle. Są też studenci i absolwenci uniwersytetów, zaangażowani w niesienie pomocy. Niektórzy z mieszkańców miasteczka ubogich urodzili się w dostatku, ale przybywają na Sycylię po tragicznej podróży, na barkach, takich jak te, które przypływają na Lampedusę na Morzu Śródziemnym w poszukiwaniu lepszego życia, w którym nie ma prześladowań ze względu na religię lub pochodzenie etniczne.

Na obiedzie z papieżem Franciszkiem

Niezwykłe miejsce na mapie Sycylii w 2018 roku odwiedził papież Franciszek, który spotkał się z mieszkańcami Misji Nadzieja i Miłosierdzie na wspólnym obiedzie. W ogromnej jadalni przy wielkim i długim dębowym stole zasiadło 150 osób z różnych stron świata. Pozostali mieszkańcy dzielili się obiadem na zewnątrz w ogrodzie. Zaproszeni honorowi goście i wszyscy uczestnicy uroczystego obiadu podkreślali rodzinną i braterską atmosferę. - Papież Franciszek przez swoje skromne życie i miłosierdzie do ubogich, jakie czyni - chociażby przez papieskiego jałmużnika, księdza kardynała Konrada Krajewskiego, w różnych regionach świata, jest jednym z nas - podkreślali mieszkańcy miasteczka ubogich.

W ubiegłym roku na przełomie lutego i marca brat Biagio podjął się radykalnego postu w intencji pokoju na świecie, ale też była to forma protestu przeciwko cywilizacji śmierci, przeciwko wszystkiemu, co uderza w ludzkie życie. Conte przez kilka tygodni nic nie jadł, pijąc tylko wodę. Uczestniczył w codziennej mszy i przyjmował komunię świętą. Brat Biagio podkreślał, że najbardziej trzeba się bać wirusa, któremu na imię egoizm, i przestrzegał przed pogonią za bogactwem i wojną. Miał wielką nadzieję, że ludzie usłyszą jego głos i docenią jego wysiłki, które zawsze były skierowane na drugiego człowieka.

Niezwykły świat zatrzymany w kadrze

Tak można skomentować niezwykłe i unikatowe zdjęcia włoskiego fotografa Giacomo Palermo, przedstawiające codzienne życie brata Biagio. Giacomo towarzyszył bratu Biagio w jego codziennej misji, nie tylko fotografując, ale też pomagając ludziom mieszkającym w miasteczku ubogich. Była to pomoc nie tylko materialna, czyli dach nad głową i jedzenie, ale też pomoc duchowa z przesłaniem, że zawsze można „wyjść z ciemności” w stronę światła. I odkryć drogi Opatrzności Bożej nawet w najtrudniejszych sytuacjach. Piękne zdjęcia niczym litografie w „złotej księdze” ilustrują życie niezwykłego człowieka, jakim był Conte.

W Misji Nadzieja i Miłosierdzie, stworzonej przez brata Biagio w trosce o ubogich, mieszka obecnie prawie 600 osób. To niezwykłe miejsce można nazwać sycylijskim Betlejem, w którym narodziło się na nowo życie. Tutaj każdy odkrywa na nowo niezłomną prawdę: o nadziei, która przenosi góry. O nadziei na lepsze, szczęśliwe i spełnione życie.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Stanisław Żaryn o ruchach prorosyjskich

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na dziennikbaltycki.pl Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie