Zwykli żołnierze Solidarności - Czesław Nowak i Andrzej Michałowski wspominają Sierpień '80

Krzysztof Maria Załuski
Krzysztof Maria Załuski
Czesław Nowak i Andrzej Michałowski: W Sierpniu '80 i teraz robimy to, co powinien robić każdy uczciwy Polak
Czesław Nowak i Andrzej Michałowski: W Sierpniu '80 i teraz robimy to, co powinien robić każdy uczciwy Polak Krzysztof M. Załuski
31 sierpnia 1980 roku. Sala BHP w Gdańskiej Stoczni im. Lenina. Godzina szesnasta. Lech Wałęsa i Mieczysław Jagielski podają sobie dłonie. Błyskają flesze reporterów. Euforia, ogłuszające owacje, hymn narodowy… Przed ukwieconą II bramą stoczni morze polskich flag i tłumy ludzi – rodziny strajkujących robotników, studenci, uczniowie, mieszkańcy Gdańska, przyjezdni z całej Polski. Tamte obrazy przeszły do historii na kilometrach filmów i celuloidowych klisz fotograficznych. Wryły się w pamięć pokoleń, nie tylko Polaków...

Podpisanie Porozumień Sierpniowych na trwałe odmieniło bieg wydarzeń świata. Zapoczątkowało upadek najokrutniejszego - obok niemieckiego hitleryzmu - systemu politycznego, jakim był stalinowski komunizm. Czy jednak potencjał Sierpnia ‘80 został w pełni wykorzystany? Wielu ówczesnych uczestników strajków ma wątpliwości. Wśród nich są Czesław Nowak i Andrzej Michałowski, działacze Stowarzyszenia „Godność”.

Właśnie zakończył się, trwający trzy tygodnie maraton strajkowy. Przedstawiciele komunistycznych władz PRL i Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego podpisali Porozumienia Sierpniowe. Akt ten zakończył robotniczy protest, zwany odtąd Sierpniem ‘80. Podobne dokumenty były parafowane również w innych polskich miastach. Dzień wcześniej w Szczecinie, gdzie z ramienia strajkujących sygnował je Marian Jurczyk. 3 września w Jastrzębiu-Zdroju – tu swój podpis złożył Jarosław Sienkiewicz z MKS przy KWK „Manifest Lipcowy”. Zaś w „Hucie Katowice” - 11 września – koniec strajku przypieczętował Zbigniew Kupisiewicz.

W Porozumieniach Sierpniowych strona rządowa zobowiązała się m.in. do przywrócenia do pracy osób zwolnionych po protestach z Grudnia 1970 roku i Czerwca 1976. Wyraziła także zgodę na ograniczenie urzędowej cenzury oraz na podstawowe reformy gospodarcze – reformy miały prowadzić do poszerzenia samodzielności przedsiębiorstw i udziału samorządu robotniczego w procesach zarządczych. Ponadto w pierwszym punkcie porozumień gdańskich i szczecińskich zapisano konieczność powołania nowych, samorządnych związków zawodowych, które byłyby autentycznym reprezentantem ludzi pracy. Punkt ten otworzył proces rejestracji NSZZ „Solidarność”, który do chwili upadku komunizmu w Polsce w roku 1989, był pierwszym w krajach okupowanych przez Związek Sowiecki, masowym ruchem oporu przeciwko poststalinowskiej władzy.

Świadkowie uczestniczący

W przeddzień 41. rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowych spotykam się z Czesławem Nowakiem i Andrzejem Michałowskim. Obydwaj są legendami gdańskiej, portowej „Solidarności”. Żaden nie uważa się za bohatera. Mówią o sobie: „byliśmy zwykłymi żołnierzami”.

Czesław Nowak - rocznik 1938, Andrzej Michałowski – 1946. Obaj uczestniczyli w protestach robotniczych w roku 1970, obaj w sierpniu 1980 organizowali w Porcie Gdańsk strajk, a następnie tworzyli zręby ruchu związkowego. Obydwaj byli szykanowani za działalność opozycyjną. Pan Czesław w lutym 1982 został tymczasowo aresztowany i zwolniony z pracy, a następnie skazany na cztery i pół roku więzienia – w 1983 warunkowo zwolniony. Pięć lat później ponownie trafił do więzienia, tym razem tylko na kilka tygodni.

Andrzej Michałowski był świadkiem masakry grudniowej roku 1970, widział jak milicja strzela do robotników, jak ludzie padają na bruk martwi. Dekadę później, w Sierpniu 1980 był jednym z inicjatorów strajku w gdańskim porcie. Uniemożliwiał wyjście holowników w morze i rozładunek statków, co sparaliżowało funkcjonowanie Portu Gdańsk. We wrześniu 1980 roku tworzył NSZZ „Solidarność”. Po wprowadzeniu stanu wojennego, od 13 do 19 grudnia 1981 roku organizował strajk okupacyjny portu, zakończony pacyfikacją przez Marynarkę Wojenną. W kwietniu 1982 dołączył do struktur Regionalnej Komisji Koordynacyjnej „Solidarności”. 1. maja tego roku współorganizował pierwszy w stanie wojennym, wielki antykomunistyczny pochód pierwszomajowy. Miesiąc później został zatrzymany. Za działalność opozycyjną gdyński Sąd Marynarki Wojennej skazał go na 5 lat więzienia i na 4 lata pozbawił praw obywatelskich. Z dwudniowej przepustki, którą otrzymał ze względu na ciężką chorobę matki, nie wrócił za kraty. Podjął ponownie działalność w strukturach podziemnej „Solidarności”. Sąd wydał za nim list gończy. W 1985 roku w ręce SB wydał go agent, któremu obiecano paszport do Kanady. We wrześniu 1986 roku wyszedł z więzienia i wraz z Bogdanem Borusewiczem, odtwarzał konspiracyjne struktury związkowe, między innymi odbudował sieć podziemnych drukarni. W 1987 roku wyjechał do Norwegii, gdzie dołączył do żony i syna. Na emigracji był wiceprzewodniczącym Solidaritet Norge-Polen. Po śmierci syna powrócił do kraju. W roku 2015 napisał książkę „Moja Solidarność. Fakty, zdrady i nadzieje”. Wspomnienia Andrzeja Michałowskiego wydało wydawnictwo „Volumen”.

W walce o godność

Po dojściu postkomunistów do władzy w roku 1993, widząc postępujący proces rekomunizacji Polski, Czesław Nowak i Andrzej Michałowski, wspólnie z Janiną Wehrstein, Ryszardem Grudą, Stanisławem Fudakowskim, Antonim Grabarczykiem i paroma innymi osobami, zakładają Stowarzyszenie „Godność”. W tym czasie Niemcy i Czesi rozliczyli się już z komunistyczną przeszłością, natomiast rządzący Polską, w której narodziła się „Solidarność”, przemiany te wszelkimi możliwymi sposobami powstrzymywali. Michałowski i Nowak nie godzili się na zaprzepaszczanie idei Sierpnia ‘80. Uważali, że obrona wywalczonych przez robotników wartości jest ich obowiązkiem.

Stowarzyszenie „Godność” od początku domaga się, aby zbrodnie popełnione w okresie tzw. Polski Ludowej były sprawiedliwie osądzone. Jej działacze deklarują wolę obrony godności ludzi pracy oraz niesienie pomocy tym wszystkim, którzy walcząc o wolną Polskę znaleźli się w trudnych warunkach materialnych lub prawnych. Czesław Nowak i Andrzej Michałowski uważają, że te postulaty w wielu przypadkach do dziś nie zostały w spełnione w stopniu zadawalającym.

41 lat później…

Mieszkanie pana Andrzeja Michałowskiego jest skromne. Siedzimy w pokoju z widokiem na ulicę Złotników. Na ścianach parę reprodukcji, pośrodku portret św. Jana Pawła II. Na półkach trochę książek, masa dokumentów, niewielki telewizor. Pan Andrzej wspomina:
– Zorganizowanie strajku w zmilitaryzowanym zakładzie, jakim był Port Gdańsk było o wiele trudniejsze niż na przykład w Stoczni Lenina. W porcie mieliśmy kilkanaście kilometrów nabrzeża, otwarty dostęp do morza, niewiele murów. Poza tym większość załogi była sezonowa, nie było tej więzi, jak między chłopakami ze stoczni. No i odpowiedzialność ogromna. Na terenie portu znajdowały się magazyny z bronią i amunicją, która szła na eksport. Było też wiele innych niebezpiecznych towarów. Władza chyba nie bardzo wiedziała jak się do nas dobrać. Próbowali na różne sposoby nas zneutralizować. Między innymi dezinformacją, plotkami, zastraszaniem. A jednak nam się wówczas udało. Wojsko spacyfikowało nas dopiero po siedmiodniowym strajku okupacyjnym 19 grudnia 1981 roku.

– Warto było narażać życie? - pytam.

- Oczywiście, że było warto – odpowiada bez zastanowienia Andrzej Michałowski. – Chociaż nie wszystkie z tamtych postulatów zostały przez komunistów zrealizowane. Najpierw proces reform przerwał stan wojenny, potem zahamowały je siły, które doszły do władzy na mocy ustaleń „Okrągłego Stołu”. Najbardziej boli mnie nierozliczenie stalinowskich zbrodni oraz roli komunistycznej agentury w okresie powstawania „Solidarności” i później jej udziału w życiu publicznym i gospodarczym Polski po roku 1989. Dopiero ostatnie sześć lat przyniosło systemowe zmiany. Opornie to idzie, ale mimo sprzeciwu dawnej sowieckiej agentury, posuwa się do przodu. Polsce zabrakło gruntownej dekomunizacji. Jestem pewien, że gdyby Wałęsa nie obalił rządu Jana Olszewskiego, większość reform, w tym rozlicznie komunistycznego aparatu w sądach najprawdopodobniej mielibyśmy już dawno za sobą.

Na pytanie, co dał Polsce Sierpień ’80, prezes Stowarzyszenia „Godność”, Czesław Nowak, odpowiada:
- Wówczas i teraz robimy to, co powinien robić każdy uczciwy Polak. Za komuny przeciwstawiliśmy się bolszewickiej dyktaturze. Teraz walczymy o pamięć, o historię i oczywiście o godność często bezimiennych bohaterów tamtej epoki. Wówczas mieliśmy szczęście, że tamten Sierpień udało się wygrać… Bo mogło skończyć się różnie. Teraz tego szczęścia po raz drugi możemy, jako naród, nie mieć. Więc zawczasu trzeba robić wszystko, żeby tamtych solidarnościowych idei nie pożarł konsumpcjonizm i fałszywie rozumiana „nowoczesność”. Bo, jak mawiał marszałek Piłsudski, „niepodległość nie jest Polakom dana raz na zawsze”.

Dopłaty do cen energii

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie