reklama

Wystawa "Sprawa Stanisława Pyjasa" Doroty Nieznalskiej w Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku [zdjęcia]

Barbara Szczepuła
Pogrzeb Stanisława Pyjasa Ze zbiorów IPN w Krakowie
Zachwyciła mnie postawa Stanisława Pyjasa. Dlatego zrobiłam tę wystawę. Ale przez cały czas się zastanawiam: kim byłby dziś? Po której stałby stronie? - mówi Dorota Nieznalska.

Do Europejskiego Centrum Solidarności, na wystawę Doroty Nieznalskiej „Sprawa Stanisława Pyjasa” wybrałam się z zaciekawieniem, ale też z pewną nieufnością. Co nowego na temat nieżyjącego od czterdziestu dwóch lat studenta może dorzucić sławna artystka wizualna? Napisano już o nim wiele tekstów, nakręcono kilka filmów, a koledzy z polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego, z Bronisławem Wildsteinem na czele, starali się doprowadzić do wyjaśnienia sprawy i dbali, by pamięć o nim nie zaginęła. Choć już w wolnej Polsce prokuratura kilka razy wznawiała śledztwo, do dziś nie wiemy na pewno, co się rozegrało 7 maja 1977 roku w bramie przy ulicy Szewskiej 7 w Krakowie.

- To jest wystawa o odwadze, zdradzie i śmierci - wyjaśniała artystka na otwarciu wystawy. - Dwa lata kompletowałam dokumentację, przekopywałam się przez archiwa esbeckie i milicyjne, analizowałam działanie mechanizmu przemocy, by zobaczyć, jak aparat państwa może zniszczyć człowieka…

W sali panuje półmrok potęgujący posępny nastrój. Wchodzący trafiają prosto na projekcję filmu autorstwa Nieznalskiej. „Sprawa Pyjasa” przedstawia działalność i zdradę przyjaciela Staszka - Leszka Maleszki.

Pośrodku sali - instalacja ze stalowych prętów. To jakby więzienne kraty, ale uformowane w taki sposób, że tworzą twarz Stanisława Pyjasa, artystyczna transformacja znanego portretu, na którym Staszek, trochę zamyślony, ma długie, ciemne włosy, jakie w latach siedemdziesiątych nosili młodzi ludzie…

Figurant - notowali esbecy - jest tuszy szczupłej, wzrostu niskiego. Jest inteligentny, żywy, łatwo nawiązuje kontakty.

Po lewej wyłania się z mroku duże zdjęcie młodego człowieka leżącego na betonie z krwawą plamą w okolicach szyi. Obok - niewielkie fotografie zaniedbanej, z liszajami na ścianach, jak to w PRL, klatki schodowej. Pochodzą z dokumentacji sporządzonej przez esbeków. Może Staszek Pyjas stąpał po tych stopniach i podestach, może uciekał przed tajniakami, ale przecież - według SB - nie szedł ani nie biegł, tylko bezwładnie spadał, leciał na głowę, bo był pijany. Przyglądamy się tym zdjęciom w złudnej nadziei, że dostrzeżemy jakiś ślad, który naprowadzi na trop zbrodni.

Wystawa "Sprawa Stanisława Pyjasa" Doroty Nieznalskiej w Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku
Wystawa "Sprawa Stanisława Pyjasa" Doroty Nieznalskiej w Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku ze zbiorów IPN w Krakowie

Są tacy, którzy twierdzą, że go wcale na tej klatce schodowej nie było, że pobito go gdzie indziej, w protokołach pojawia się jakiś bokser, awanturnik i pijak, który umarł wkrótce po śmierci Pyjasa, może więc to pobicie zdarzyło się na ulicy, a potem ci, który bili, wrzucili go na klatkę schodową, żeby się tam wykrwawił.

Następne zdjęcia: koszulka, którą miał na sobie, widok z przodu z plamą krwi, widok z tyłu, kurtka, chlebak… Żeby nie ta krew, byłyby to zwykłe rzeczy zwykłego chłopca…

Patrzymy na zakrwawioną koszulkę Stanisława Pyjasa jak na przestrzeloną w 1970 roku kurtkę stoczniowca
Patrzymy na zakrwawioną koszulkę Stanisława Pyjasa jak na przestrzeloną w 1970 roku kurtkę stoczniowca Ze zbiorów IPN w Krakowie

- Patrzymy na to trochę jak na relikwie, choć to tylko zdjęcia, bo rzeczy Staszka - wyjaśnia jego siostra Alicja Przybysz - mama spaliła.

Patrzymy na tę koszulkę jak na przestrzeloną w 1970 roku kurtkę stoczniowca, którą można oglądać na wystawie stałej Europejskiego Centrum Solidarności, na pierwszym piętrze.

- Te rzeczy są znakiem przemocy, pokazują, czym w istocie był komunizm - mówi Nieznalska.

Wtedy, w maju 1977 roku o śmierci Pyjasa i jej okolicznościach dowiadywaliśmy się z Radia Wolna Europa. Nie wierzyliśmy, że to zwykły upadek ze schodów podchmielonego studenta, jak chciała wmówić nam oficjalna propaganda.

Artystyczna transformacja znanego zdjęcia Stanisława Pyjasa autorstwa  Doroty Nieznalskiej i Dariusza Sitka
Artystyczna transformacja znanego zdjęcia Stanisława Pyjasa autorstwa Doroty Nieznalskiej i Dariusza Sitka
Marek Ponikowski

Pochodził z Gilowic, góralskiej wsi koło Żywca. Był wybitnie zdolny, jako najlepszy uczeń w liceum mógł na polonistykę dostać się bez egzaminu, ale na własne życzenie zdawał egzamin, bo chciał się sprawdzić. Dodatkowo studiował filozofię, był oczytany, chciał i umiał dyskutować, ciągle mu było mało tych książek i rozmów. Esbecy zdążyli już zwrócić uwagę na jego środowisko, notowali nazwiska, wypowiedzi.

Czytaj także

Z protokołu przesłuchania wiemy, że pierwszą zakazaną książką, którą przeczytał, był „Dziennik” Gombrowicza, a ostatnią przed zatrzymaniem - „Piękni dwudziestoletni” Hłaski. Zafascynowany był Schultzem, na temat jego twórczości pisał pracę magisterską.

Jak u Szymborskiej: Zachciało mu się szczęścia,/zachciało mu się prawdy,/zachciało mu się wieczności, /patrzcie go!

Z filmu Nieznalskiej: - Nie robiliśmy polityki - słychać głos aktora czytającego notatki Pyjasa. - Nie byliśmy nią zainteresowani. Byliśmy ironicznie nastawieni do rzeczywistości. Nie wiedzieliśmy jednak, jak głęboko naznaczył nas komunizm…

Było ich trzech: Stanisław Pyjas, Bronisław Wildstein i Lesław Maleszka. Staszek waletował w akademiku „Żaczek”, bo nie udało mu się zdobyć miejsca, pomieszkiwał u krakowianina Wildsteina i u Maleszki, który mieszkał na stancji.

Czytaj także

Z filmu Nieznalskiej:

- Czy moje donosy przyczyniły się do inwigilacji Staszka? - powtarza czyjeś pytanie Lesław Maleszka i odpowiada:
- Z pewnością.

Boże wielki, wygląda jakby był z tego dumny!

Z filmu:

Czy istnieje związek między donosami a śmiercią Pyjasa?
- Bardzo daleki - myślę, ale biorę to pod uwagę - odpowiada z ociąganiem Maleszka.

Pyjas nie wiedział, że donosicielem jest jego przyjaciel. Nie podejrzewał. Nie przypuszczał. Przez głowę mu to nawet nie przeszło.
- Mówiło się, że go śledzą, coś czuł, ale żeby Leszek? Przyjeżdżał do nas na wakacje… - wzdycha siostra Staszka, Anna Wnętrzak, nadal mieszkająca w rodzinnych Gilowicach. - Siedział razem z nami przy stole. Mama, tato, Staszek, Leszek, Alicja i ja. Miło było, słońce, spacery… Mieliśmy po dwadzieścia parę lat… Leszek wzbudzał raczej uczucia opiekuńcze, chudy, zabiedzony, w podartych butach, człowiek chciał mu pomóc.

Wystawa "Sprawa Stanisława Pyjasa" Doroty Nieznalskiej w Eur...

- Maleszka zgodził się na współpracę z SB w kwietniu 1976 roku. Może bał się, że gdy odmówi, wyrzucą go ze studiów? - zastanawia się Nieznalska.

W czerwcu 1976 roku, gdy wybucha w Radomiu bunt przeciw podwyżkom cen żywności, Lesław Maleszka pod kryptonimem „Ketman” pisze pierwszy donos na Stanisława Pyjasa: „Ma zamiar tworzenia nowej grupy opozycyjno-politycznej”. Znajomi Staszka otrzymują anonimy: Pyjas to konfident, śmierdziel, kurdupel, gnój, skurwysyn, zasraniec… Zaczynają się rewizje i zatrzymania.

„Wildstein i Pyjas (…) prezentują postawy hipisowsko- anarchistyczne.(…) Osiągnięcie anarchistycznej harmonii społecznej widzą przez uświadomienie społeczeństwa szeroko pojętą działalnością kulturalną.

Negują wszystkie ustroje i systemy, w szczególności zaś ustrój socjalistyczny” - przytacza fragmenty analizy funkcjonariusza SB Cezary Łazarewicz, autor reportażu o Pyjasie zamieszczonym w katalogu wystawy. Nieznalska poprosiła o ten tekst właśnie Łazarewicza, bo zachwyciła się jego książką „Żeby nie było śladów”. Wspólnota losów Grzesia Przemyka i Staszka Pyjasa jest oczywista.

Z notatek Pyjasa, czytanych przez aktora w filmie Nieznalskiej:

„Byliśmy bardzo młodzi, wszystko wydawało się nam możliwe, ale w tamtym systemie nie mogliśmy nic… (…) Zrozumieliśmy, że trzeba skończyć z literaturą, teatrem i zająć się polityką…”

Odtworzenie ostatnich godzin życia Stanisława Pyjasa jest trudne. Wyszedł z dwoma kolegami z akademika, wypili piwo, wsiedli do tramwaju. Koledzy wysiedli, Pyjas pojechał dalej, by oddać tekst do Biuletynu Informacyjnego KOR, bo z Komitetem Obrony Robotników współpracował od momentu jego powstania… Około godziny siedemnastej widział go w pobliżu akademika kolega z liceum, student fizyki, Stanisław Pietraszko. Zeznał, że Pyjas szedł w kierunku pobliskiej piwiarni, a za nim podążał nieznajomy mężczyzna. Pietraszko sporządził jego portret pamięciowy.

Czytaj także

- To właściwie jest opowieść o dwu Staszkach - mówi mi Alicja Przybysz. - Staszek Pietraszko zginął w lipcu tego samego roku. Był na wakacjach nad Zalewem Solińskim. Wieczorem poszedł się myć, a rano znaleziono jego ciało w trzcinach. Wiele wskazuje na to, że tak jak mój brat został zamordowany.

Opowiada o tym strasznym dniu, kiedy do szkoły, w której pracowała mama, wpadła przerażona kuzynka. Z gminy biegła, bo we wsi był jeden telefon, właśnie w gminie… Staszek nie żyje!

Mama do dziś nie chce mieć telefonu.

Miała wtedy czterdzieści osiem lat, ale niebawem musiała przejść na rentę. Nie mogła normalnie funkcjonować.

Rozmawiamy przy zdjęciach z Gilowic przedstawiających pogrzeb Stanisława Pyjasa. Robili je esbecy. Skrupulatnie, minuta po minucie, żeby wszystkich żałobników było dobrze widać.

Pani Stanisława Pyjas w czarnym welonie ledwo idzie, dalej ojciec, przyjaciele niosą trumnę… między innymi Leszek Maleszka. - Nie ma nauczycielek ze szkoły, w której pracowała mama, bo nie pozwolono im iść na pogrzeb - wyjaśnia Alicja.

Pogrzeb Stanisława Pyjasa
Pogrzeb Stanisława Pyjasa Ze zbiorów IPN w Krakowie

Śmierć Stanisława Pyjasa wywołała masowe demonstracje studentów. Wezwano do bojkotu odbywających się właśnie Juwenaliów.

Wieczorem 15 maja 1977 roku na zakończenie „Czarnego Marszu” odczytano pod Wawelem deklarację zawiązującą Studencki Komitet Solidarności w Krakowie i wzywającą do ujawnienia winnych zbrodni.

Po raz pierwszy w przestrzeni publicznej pojawiło się wówczas słowo „solidarność”.

- Zachwyciła mnie postawa Staszka - wyjaśnia Dorota Nieznalska. - Dlatego zrobiłam tę wystawę.

Ale przez cały czas się zastanawiam: kim byłby dziś? Po której stałby stronie?

To trudna wystawa. Wymaga skupienia. Namysłu nad życiem i śmiercią Stanisława Pyjasa, ducha niepokornego, który lubił czytać, kochał Bruno Schulza i chciał być wolnym człowiekiem.

Gdańsk: Nowa wystawa Doroty Nieznalskiej (ZDJĘCIA)

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 3

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Zycie pokazalo, ze Maleszki i Bolki do dzis tucza sie na swojej zdradzie a ich ofiary leza w piachu nie mogac doczekac sie prawdy o swoich oprawcach. Czy Bolek zdazy zawisnac (ak wrozyla mu Walentynowicz) zanim sam zdechnie?

G
Gość

Czym innym jest wybaczenie komuś kto uznał swoją winę, a co innemu komuś kto sądzi jak Maleszka, że dzięki temu że pomagal "uzupatorom" PRLu, jest czlowiekiem honoru !

K
Kolega ze Stogow

Dlaczego nikt nie wyjaśni dla kogo i przez kogo zginął Tadeusz Szczepański, chłopak ze Stogow, utopiony w Motławie z obcietymi nogami rzekomo przez śrubę. Zabili mojego przyjaciela, tak mówił p. WAŁĘSA, a potem szybko zapomniał. Sprawa szybko zamknięta, nikt o nim nie pamięta, a On walczył o wolną Polskę i miał tylko 20 lat.

Dodaj ogłoszenie