Wybory 2020. Władysław Kosiniak-Kamysz: "Nie wolno oddać Polski walkowerem. Rezygnacja z wyborów to udział w planie Jarosława Kaczyńskiego"

Ryszarda Wojciechowska
Władysław Kosiniak-Kamysz, prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego i kandydat  na prezydenta RP
Władysław Kosiniak-Kamysz, prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego i kandydat na prezydenta RP Adam Jankowski
Udostępnij:
Bez głosu osób tworzących dziś rząd Zjednoczonej Prawicy nie uda nam się przesunąć terminu wyborów - uważa Władysław Kosiniak-Kamysz, prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego i kandydat na prezydenta RP.

Jest pan gotów do kopertowych wyborów w maju?​​
Jestem gotów do walki o lepszą Polskę. Do walki o to, żeby prezydentura przez kolejnych pięć lat nie była tak upartyjniona jak obecnie. Teraz mamy prezydenta, który wykonuje polecenia szefa partii i akceptuje rozwiązania, często niemające szerokiego poparcia społecznego. Taki prezydent nie spełnia naszych oczekiwań nie tylko w czasach spokojnych, ale przede wszystkim w czasach kryzysu i szalejącej epidemii. Nie jest gwarantem porozumienia, tylko podziałów w społeczeństwie. ​​

Ale nadal dla wielu jest jak ojciec narodu, wspierający dobrym słowem z ekranu telewizora. Zapewniający, że chce Polski plus i nie pozwoli na Polskę minus...
To prezydent, który lansuje się na koronawirusie, otwierając linie produkcyjne płynu do dezynfekcji w Orlenie albo promuje się na TIK TOK-u w czasie, kiedy kraj walczy z epidemią. Rząd mu zresztą w tej promocji pomaga, robiąc różne „ustawki”. Podam przykład, kiedy my zgłaszaliśmy premierowi Morawieckiemu zwolnienie z ZUS polskich firm na 3 miesiące, słyszeliśmy, że to koncert życzeń opozycji. Ale jak pan prezydent zgłosił podobny pomysł, rząd temu przyklasnął. ​​

Pan ostro walczy w kampanii, zajmując w sondażach drugie miejsce. Więc może chce pan tych wyborów majowych?​​
Chcę wyborów rzetelnych, które odbędą się w dobrym i bezpiecznym dla zdrowia oraz życia Polaków czasie. ​

A jaki czas jest dobry?​​

Nasz pomysł jest prosty. W Sejmie od kilku tygodni znajduje się uchwała wzywająca rząd do wprowadzenia stanu klęski żywiołowej. To mechanizm, opisany w konstytucji, pozwalający na przesunięcie terminu wyborów.

​​

Ale PiS twardo obstaje przy swoim. Drukuje już karty wyborcze, mimo braku ustawy.​​
Dlatego doceniam próby wyjścia z tego wyborczego impasu, jakie podejmuje Jarosław Gowin. Bez głosu osób tworzących dziś rząd Zjednoczonej Prawicy nie uda nam się przesunąć terminu wyborów. Dla nas takim dobrym sygnałem i nadzieją było wstrzymanie się od głosowania albo głosowanie przeciw kilku posłów Porozumienia podczas pracy nad ustawą kopertową w Sejmie. Ta ustawa jest tylko utrwalaczem władzy. I żeby ją odrzucić, potrzebny jest głos całej partii Jarosława Gowina. Wtedy powstrzymamy te szaleńcze próby organizowania wyborów w czasie epidemii. Ale nie tylko chodzi o zły czas wyborów. Ale też o brak kampanii wyborczej, która opozycji związuje ręce i uniemożliwia debatę o Polsce. ​​

Pan ufa Jarosławowi Gowinowi i jego ludziom? Nie obawia się, że podczas ostatecznego głosowania skapitulują przed prezesem Kaczyńskim? ​​

Nie chodzi o moją ufność, tylko o to, żeby nie odrzucać wyciągniętej ręki. Sama opozycja, nawet silnie zjednoczona, od Konfederacji poprzez Platformę Obywatelską, Koalicję Polską i Lewicę, nie jest w stanie w Sejmie cokolwiek zmienić. Bez rozmowy z Jarosławem Gowinem nie mamy szans na osiągnięcie celu, jakim jest późniejszy termin wyborów. To nie jest sprawa ufności tylko szansy. A czy uda się ją wykorzystać? To zależy od determinacji pana premiera Gowina. ​​

Na razie można odnieść wrażenie, że każda partia w opozycji gra na siebie, a i tak wszystkich ogrywa PiS. ​​
W przypadku głosowania kopertowego na etapie prac sejmowych cała opozycja zagłosowała tak samo. Oczywiście różnimy się, bo takie jest prawo partii.

Ale ja uważam, że dzisiaj najważniejsza jest walka z koronawirusem. I to życie oraz zdrowie obywateli jest święte, a nie termin wyborów. Trzeba więc je przełożyć i ja zdania nie zmieniam. Nie rzucam się od ściany do ściany i nie wykonuję teatralnych gestów. Nie szukam wrogów na opozycji. Mam nadzieję, że zwycięży roztropność.​​

Jeśli jednak Sejm przyjmie termin majowy i wybory kopertowe, to weźmie pan w nich udział, tym samym legitymizując je?​​
Nie wolno oddać Polski walkowerem. Rezygnacja z wyborów to udział w planie Jarosława Kaczyńskiego. On tylko na to liczy, że na placu boju zostanie jedynie Andrzej Duda i na przykład Marek Jakubiak.​

Rząd zdaje egzamin z walki z koronawirusem?​​
Świadectwo z czerwonym paskiem należy się społeczeństwu, a zwłaszcza tym, którzy są teraz na pierwszej linii frontu - lekarzom, ratownikom, diagnostom, pielęgniarkom, farmaceutom, położnym, handlowcom, kurierom, to oni zdają egzamin. ​​

To wiemy, a ja pytałam o rząd.​​
Proszę mi pozwolić to jednak podkreślić. Prezydent Duda ma więcej szans na mówienie o tym, bo ma swoją telewizje rządową.

A co do rządu, był taki moment, kiedy widziałem z tamtej strony chęć nawiązania z nami porozumienia. Spotykaliśmy się co tydzień u premiera Morawieckiego i pracowaliśmy nad ustawą antykryzysową. To dawało nadzieję. I wszystko zostało rozwalone w jedną noc, kiedy PiS zgłosiło poprawkę dotyczącą wyborów korespondencyjnych 60 plus i dokonującą zamachu na Radę Dialogu Społecznego. Wtedy zobaczyłem, że rząd odrzuca jednak współpracę i solidarność, a wybiera drogę konfliktu i konfrontacji. To źle dla Polski, ale i dla tego rządu.

To może rząd zdał egzamin z przygotowania do epidemii?​​
Niestety, informacje, jakie do nas dotarły, świadczą o zbagatelizowaniu problemu. Jak tłumaczyć sprzedaż maseczek przez Agencję Rezerw Materiałowych tuż przed pojawieniem się u nas koronawirusa? Jak wyjaśnić wypowiedzi Głównego Inspektora Sanitarnego, który proponował robienie maseczek z biustonoszy i wkładaniu sobie lodu na ochłodzenie? Czy wreszcie, jak rozumieć niewprowadzenie od razu nakazu noszenia masek? Tylko tak, że były to oznaki lekceważenia, a w przypadku maseczek, po prostu, ich brak. W czasie walki z epidemią wolałbym wspierać, niż oceniać. I to robimy. To my mówiliśmy rządowi - wprowadźcie fundusz płynności. Zabiegamy o to od dawna. I powiem pani, że się ucieszyłem, słysząc, jak premier i prezes NBP ogłosili powstanie takiego funduszu. Tylko, że od tamtego czasu minęły już dwa tygodnie, a ja nie widzę żadnych działań. Jak widać, dobre zapowiedzi tego rządu nie materializują się. Za to te złe i owszem, jak nocne wrzutki, które nie dotyczą walki z koronawirusem tylko walki politycznej. ​​

Czytaj więcej na temat wyborów prezydenckich 2020 >>>

Jak pan - polityk i lekarz -ocenia lekarza i polityka ministra Szumowskiego?​​
Chwaliłem jego spokój i merytoryczne podejście do sprawy w pierwszych tygodniach epidemii. Ale już późniejsze wypowiedzi ministra, zwłaszcza te o wyborach, rozczarowują. Ktoś powie, że zwyciężył w nim polityk, a nie lekarz. Ale, moim zdaniem, nie chodzi o to, czy w ministrze Szumowskim górę wzięła natura polityka czy lekarza. Bo tak naprawdę powinien zwyciężyć zdrowy rozsądek, podyktowany wiedzą medyczną i analizą polityczną. Jednak minister tymi wypowiedziami o terminie wyborów wpisał się nie tyle w strategię rządu, co partii politycznej. Nie trzymał się zasady, że tam gdzie zaczyna się interes państwa, kończy się interes partii. To mnie rozczarowało. Ale rozczarowało też tych, którzy z ufnością i nadzieją patrzyli na niego.​

Pan też jak minister Szumowski powiedziałby, że czeka nas dwuletni okres noszenia maseczek?​​
Nie mam wiedzy, która by uzasadniała takie stwierdzenie. Uważam jednak, że to przedwczesna deklaracja. Jeżeli jeszcze miesiąc temu pan minister nie wiedział, po co mamy nosić maseczki, to dzisiaj mówienie, że jesteśmy na nie skazani przez kolejne dwa lata, było, mówiąc najoględniej, niepotrzebne. Rząd nie jest przecież w stanie określić tego, co się stanie za dwa tygodnie. Wciąż nie znamy daty drugiej fazy tzw. odmrażania gospodarki. Nie znamy terminu egzaminów maturalnych czy ośmioklasistów. Nie wiemy, kiedy zostaną otwarte galerie handlowe. Ale wiemy, do kiedy najprawdopodobniej będziemy nosić maseczki. ​​

Obywatele zaciskają pasa, ale nie słychać, żeby władza i politycy to robili. ​​
Pamiętam, że w czasie kryzysu 2008-2013 były ograniczenia, szukało się oszczędności w ministerialnych wydatkach. Nie finansowało się działań promocyjnych, które od kilku lat są domeną tego rządu, a na które wydaje się sporo pieniędzy. I tak powinno być teraz, że szukamy oszczędności, także w kancelarii Sejmu i Senatu.​​

Z obniżkami w pensjach i dietach? ​​
Oczywiście trzeba być solidarnym. I zacząć od siebie.​​

Wracając do wyborów, jaki wariant ma realne szanse powodzenia?​​
Najlepszym terminem wydaje się być przyszły rok. To ta perspektywa, która daje szansę na wygranie z epidemią i na dobre przygotowanie wyborów przez Państwową Komisję Wyborczą, a nie przez ministrów Sasina i Bielana. Stan klęski żywiołowej jest najlepszym rozwiązaniem. Zwłaszcza że za chwilę możemy mieć w kraju drugą klęskę żywiołową, jaką jest susza. To może być susza dużo groźniejsza niż ta sprzed roku. Mamy katastrofalnie wręcz niskie zasoby wodne, zarówno te w rzekach, jak i w glebie. To jest bardzo niebezpieczne, bo może ograniczać dostęp wielu Polaków do żywności ze względu na rosnące także przez suszę ceny. ​​

Widzi pan jakieś światełko w tunelu, nadzieję?​​
Widzę je w nas, w drugim człowieku.

Wierzę, że my tę walkę wygramy. Ale też wierzę, że ta epidemia wielu z nas nauczy, jak mało sobie do tej pory ceniliśmy taką normalność. To, że mogliśmy się spotykać, rozmawiać i patrzeć na siebie bez maseczki i bez strachu. To wydawało nam się jeszcze tak niedawno dane na zawsze. Nawet się nad tym nie zastanawialiśmy. I teraz mamy ten czas na refleksję społeczną, na to, jak bardzo tęsknimy za kontaktem, rozmową i za drugim człowiekiem.​​

To czemu tej refleksji nie widać w polityce?​​
Bo w niej jest, niestety mało roztropności. Bo nie można wybierać ludzi złych z nadzieją, że dokonają dobrych rzeczy. Sam na początku epidemii wierzyłem, że ten czas wyhamuje apetyty na władzę. Ale tak się nie stało. Trzeba postawić na innych ludzi. To się udało w Portugalii. Czemu ma się w Polsce nie udać?​​

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Rosjanie atakują swoich

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie