Właściciele yorka Charliego odzyskali go po ponad pięciu miesiącach. Trwają poszukiwania osoby, która odsprzedała ich psa

Natalia Grzybowska
Natalia Grzybowska
Właściciele yorka Charliego odzyskali go po ponad pięciu miesiącach poszukiwań! Archiwum rodzinne/Canva
Po ponad pięciu miesiącach rozłąki, york Charlie znów jest ze swoimi prawowitymi właścicielami. Śledztwo w sprawie trwa jednak dalej. Gdyńska policja poszukuje osób zamieszanych w odsprzedaż psa.

York Charlie odnaleziony! Kiedy zaginął pies?

Charlie zaginął w noworoczne popołudnie podczas spaceru na Osiedlu Morskim (gm. Kosakowo). Pobiegł przed siebie, wystraszony hukiem petard. Takie sytuacje zdarzają się o wiele zbyt często, dlatego co roku w okresie przedsylwestrowym do gmin trafiają petycje i prośby mieszkańców o zakazanie sprzedaży i używania fajerwerków.

Dzięki ogłoszeniom znalazców w mediach społecznościowych wiele zwierząt bardzo szybko wraca do swoich właścicieli, ale niestety nie każdy zwierzak ma aż tyle szczęścia. Jeszcze do niedawna wszystko wskazywało na to, że Charlie już się nie odnajdzie. Jednak przez cały ten czas pani Ania, właścicielka yorka nie poddawała się, a w poszukiwaniach pomagała jej cała rzesza empatycznych Internautów. W stworzonej na ten cel specjalnej grupie wymieniali się ogłoszeniami o zaginionych i znalezionych przedstawicielach tej rasy.

York Charlie odnaleziony! Poszukiwania trwały ponad pięć miesięcy

10 maja do właścicieli zadzwoniła pani Gabriela, weterynarz z gabinetu Arkadia Gdynia Karwiny, w celu weryfikacji danych sczytanych z chipa. Podejrzane wydało jej się to, że dorosły pies nie posiada książeczki zdrowia.

Mężczyzna, który pojawił się u niej z yorkiem, to stały klient lecznicy. Posiada jeszcze trzy inne psy. Od sprzedawcy czworonoga bardzo długo nie mógł doprosić się książeczki zdrowia, dlatego z weterynarzem umówił się na badanie kontrolne.

Nie ma wątpliwości co do tego, że psa kupił nieświadomie.

– Był bardzo zdenerwowany, kiedy dowiedział się, że to zaginiony pies – tłumaczy prawowita właścicielka pani Ania. – Uzgodniliśmy, że zwrócę mu koszt zakupu psa, a on zwróci nam Charliego.

Radość właścicieli z odzyskania psa była nieopisana, jednak ten wrócił do domu w nie najlepszej kondycji. Był bardzo zaniedbany, a ponadto z niewiadomych przyczyn uszkodzeniu uległa rzepka w jego tylnej prawej nodze.

– Pierwsze trzy dni po powrocie były bardzo ciężkie – wspomina pani Ania. – Charlie zachowywał się jak staruszek, był zupełnie bez wigoru. Brakowało mu kondycji, nie chciał również jeść profesjonalnej karmy. Musiałam karmić go z ręki, ziarenko po ziarenku.

Na szczęście, piesek powoli wraca do formy i coraz lepiej czuje się w dawnym domu. Jest pełen energii, bawi się i dopisuje mu apetyt. Gorzej jest podczas spacerów.

– Byle szczeknięcie czy hałas i od razu ucieka w stronę klatki – tłumaczy właścicielka. – Mam nadzieję, że z czasem to minie.

Charlie, gdzie jesteś? Cała Polska szuka małego yorka z Pogó...

York Charlie odnaleziony. Jak przebiegały poszukiwania?

Na początku stycznia Internautom udało się dotrzeć do mężczyzny, któremu rzekomo udało się znaleźć psa. Niestety, było już za późno, bo w międzyczasie zdążył znaleźć mu nowy dom. Ponadto, zbeształ prawowitą właścicielkę, wyzywając ją od „nieodpowiedzialnych”. I zablokował ją na Messengerze.

– [Kiedy indziej – przyp red.] (...) skontaktowała się z nami jedna z pań, która także rozmawiała z tym samym mężczyzną, chcąc stworzyć dla psa dom tymczasowy – mówiła wówczas pani Ania. – Podesłała nam screeny rozmowy, w której najpierw zamierzał oddać psa, ale szybko zmienił zdanie i zażądał za niego tysiąca złotych. Miejscem przekazania zwierzęcia miały być Marki pod Warszawą, przy sklepie Ikea. Mężczyzna utrzymywał również, że był w Trójmieście przejazdem i wyjeżdża do Anglii.

Gdy kobieta nabrała podejrzeń, mężczyzna miał skasować wszystkie wysłane wiadomości i urwać kontakt.

Ponadto, ktoś cały czas utrudniał poszukiwania. Od 3 do około 10 stycznia sukcesywnie zrywane były plakaty w pewnym rejonie Gdyni.

– Nie wiemy, czy Warszawa nie była jakąś zmyłką – zastanawiała się w styczniu pani Ania. – 6 stycznia był rekord w zrywaniu plakatów, bo pozbywano się ich czterokrotnie. Co ciekawe, ogłoszenie o zaginionym kocie, które wisi tam od 2 miesięcy, pozostało na słupie.

York Charlie odnaleziony. Śledztwo trwa nadal

– Część tych informacji miała na celu odwrócić uwagę od Trójmiasta – mówi dziś pani Ania. – Niestety, Facebook to jest wylęgarnia fałszywych profili i z tego skorzystały osoby, które pod pozorem pomocy tak skutecznie namieszały, że szukałam psa na Mazurach i po całej Polsce. Śledztwo wykaże, kto jest odpowiedzialny za sprzedaż naszego psa. Od samego początku prowadzi je rewelacyjna pani Karolina, która jest profesjonalna i bardzo empatyczna. Zawsze mogłam na nią liczyć i chciałabym podziękować za jej zaangażowanie. Wiem, że zrobi wszystko, by dorwać i ukarać sprawców.

Pani Ania jest również wdzięczna Internautom za nagłaśnianie sprawy oraz wsparcie psychiczne przez minione pięć miesięcy.

– Dzięki tym wspaniałym osobom nie poddałam się – podkreśla. – Teraz chciałabym odwdzięczyć się losowi. Moja grupa poświęcona poszukiwaniom Charliego ma ponad 1 400 osób. Teraz chcę wspólnie z nimi pomagać w poszukiwaniach innych zaginionych piesków, by wróciły do swoich kochających właścicieli. Jak pokazuje nasz przykład – szczęśliwe zakończenia się zdarzają.

Te rasy psów uznawane są za szczególnie agresywne. Jeśli chc...

JAK NIE SZKODZIĆ ZWIERZĘTOM?

Kryzys wieku średniego. Skąd się bierze i czy dotyka wszystkich?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie