W Tróimieście mamy aż.. 34 bilety jednorazowe

Maciej PietrzakZaktualizowano 
Piotr Hukało/ Archiwum
Taryfowe absurdy komunikacji miejskiej w Trójmieście w te wakacje sięgnęły szczytu. W metropolii funkcjonują... aż 34 rodzaje jednorazowych biletów autobusowych.

Który bilet kupić, by nie dostać mandatu? - to pytanie jest zadawane w Trójmieście prawdopodobnie częściej niż w każdym innym zakątku Polski. Gdańsk, Gdynia i Sopot od lat nie potrafią się porozumieć w sprawie wspólnej i przejrzystej taryfy biletowej, choć różne środki transportu publicznego dość swobodnie przekraczają w praktyce nieistniejące granice miast.

Kto rozwiąże problem biletów, będzie wielki [KOMENTARZ]

Taryfowe absurdy szczególnie dają się we znaki pasażerom w czasie tegorocznych wakacji. 1 lipca w Gdańsku wprowadzono podwyżkę cen biletów. Zrobiono to specjalnie na wakacje, by ruch turystyczny odciążył z kosztów podwyżki mieszkańców.

Problem w tym, że władze Sopotu i Gdyni wzrost ceny biletów wprowadzą dopiero od 1 września. W związku z tym w Trójmieście funkcjonują obecnie aż... 34 rodzaje biletów jednorazowych. Przykładowo, za jeden przejazd autobusem gdańskiego ZTM po Sopocie zapłacimy 3 zł. Gdy na naszej trasie przekroczymy jednak granicę Gdańska, musimy mieć już nowy, droższy bilet za 3,20 zł. Podwyżka w Gdańsku spowodowała też problemy w honorowaniu biletów na liniach międzygminnych.

Gdańsk. Trudności z kupnem nowych biletów komunikacji

Bilety do wyboru, do koloru, tylko po co?

Zdecydowana większość biletów jednorazowych - 16 - funkcjonuje w Gdańsku, gdzie bilety normalne i ulgowe mają różne ceny w dzień, w nocy oraz na liniach pośpiesznych i specjalnych. Wszystkie wymienione to bilety na jeden przejazd, a dostępne są przecież jeszcze nieco droższe godzinne, na których można się przesiadać między pojazdami. Kolejnych 8 biletów jednorazowych gdańskiego Zarządu Transportu Miejskiego funkcjonuje w niższych cenach sprzed 1 lipca w Sopocie.

Także osiem wersji biletów jednorazowych obowiązuje w Gdyni. Irytację podróżujących budzi tutaj szczególnie system karnetów sprzedawanych przez kierowców. W dzień można kupić wyłącznie pakiet pięciu biletów po 1,5 zł każdy. W nocy dwa bilety po 2,3 zł.

- Przez to, że tych biletów w karnecie dziennym jest nieparzysta liczba, zazwyczaj po podróży zostaje ten jeden bezużyteczny za 1,5 zł - mówi pan Piotr, pasażer gdyńskiego Zakładu Komunikacji Miejskiej.

Dla porównania w Warszawie najczęściej używanymi biletami są 20- i 75-minutowe (normalne i ulgowe). Do tego dochodzi mniej popularny bilet 1,5-godzinny. To wszystko, jeśli chodzi o bilety jednorazowe, co oznacza, że ich rodzajów jest... ponad 5 razy mniej niż w Trójmieście!

Międzymiastowe linie podwyższonego ryzyka

Najwięcej przykrych sytuacji turystom i mieszkańcom Trójmiasta przysparzają przejazdy autobusowe pomiędzy Gdańskiem, Sopotem i Gdynią.

Kurort, jak wiadomo, nie ma własnego przewoźnika, więc działają na jego obszarze zarówno gdański ZTM jak i gdyński ZKM. Obecnie mamy do czynienia z taką sytuacją, że w trójmiejskich autobusach obowiązują: bilety gdyńskie w standardowej cenie 3 zł w Gdyni, gdańskie bilety po podwyżce - 3,2 zł w Gdańsku, ale też gdańskie bilety sprzed podwyżki w cenie 3 zł w Sopocie.

Gdy zatem ktoś jedzie np. z Sopotu do Gdańska na bilecie za 3 zł, jest narażony na spore ryzyko otrzymania mandatu. Kontrolerzy na międzymiastowych liniach są bardzo aktywni.

Do najbardziej kuriozalnych sytuacji dochodzi jednak w autobusach jeżdżących przez wszystkie części składowe Trójmiasta (np. 171, nocna N1). Zgodnie z porozumieniem międzygminnym na tych liniach honorowane są bilety obu miast.

Podwyżka cen w Gdańsku przyniosła jednak różnice w obecnej interpretacji tego porozumienia.

- Jeżeli pasażer skasuje gdański bilet o nominale zgodnym z gdyńską taryfą, to przez nas jest on również honorowany, zarówno na obszarze Gdańska, jak i Gdyni - mówi Marcin Gromadzki z ZKM Gdynia.

Problem w tym, że takiego biletu nie uzna ZTM. Według tego przewoźnika gdańskie bilety obowiązują w nowych cenach, a gdyńskie w dotychczasowych. Oznacza to, że nie można podróżować na gdańskich biletach w starych cenach.

- Za niewiele ponad miesiąc, 1 września, nastąpi wyrównanie taryf i nowe ceny zaczną obowiązywać również w Gdyni. Podwyżki w Gdańsku wprowadzono szybciej, bo miastu zależało na tym, żeby zmiany cen biletów objęły również sezon turystyczny, co zmniejszy koszty podwyżki poniesione przez mieszkańców. Co najważniejsze, pasażerowie, którym zdarzy się jechać na niewłaściwym bilecie linią międzygminną są przede wszystkim przez kontrolerów pouczani - zapewnia Zygmunt Gołąb.

Więcej czytaj w najnowszym, papierowym wydaniu "Dziennika Bałtyckiego"

polecane: FLESZ: Podział Mandatów po wyborach parlamentarnych

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 6

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

M
Mikun

Raczej wyjebać na zbity pysk, a nie jeszcze wycieczki fundować :)

g
gość2

Rekord na miarę naszych możliwości.

p
pupil

Stary Grzelak to pasożyt i nieudacznik ale przytulony zawsze do władzy kręci swoje lody. Teraz synusia wsadził na stołek.

p
pasażer

Jak te debile urzędnicze mają dbać o miasto jak w dobie cyfryzacji nie potrafią sobie poradzić z biletami. Wysłać mich za własne pieniądze do Japonii żeby nauczyli się organizacji ruchu.

P
Piotr

Przeciez włodarze Gdanska nie jezdza komunikacja miejska wiec g... ich to obchodzi

m
mmm

Powinno sie zdymisjonowac wiceprezydenta Gdanska do spraw komunalnych. Raz za zgode na skandaliczna umowe z prywatna firma parkingowa (rowniez szef ZDiZ powinien zostac zdymisjonowany) a dwa za wyjscie przed szereg z podwyzkami biletow od lipca, gdy inni z MZGZG robia to od wrzesnia, czym spowodowal wielkie zamieszanie. 2 kompromitujace miasto i psujace wizerunek decyzje w krotkim czasie. Ale czy ktos slyszal w gdansku o karnych dymisjach (lub honorowych autodymisjach) na szczytach wladzy w Gdansku? Zero odpowiedzialnosci, zero honoru, zero skruchy...

Dodaj ogłoszenie