W Polsce mamy do czynienia w "pełzającą epidemią". Czy czeka nas skok zakażeń z powodu niestosowania się do zasad sanitarnych?

Piotr Kallalas
Piotr Kallalas
Zatrzymanie dynamiki wzrostu nowych zachorowań na koronawirusa, a także utrzymująca się wręcz letnia aura, doprowadziły do społecznego rozprężenia. Na ulicach pojawiły się tłumy i to niekoniecznie uzbrojone w maseczki. Czy możemy już odetchnąć od epidemii, czy też w ten sposób zmierzamy do katastrofy?

Epidemia koronawirusa niemal od samego początku pokazuje swoje nieprzewidywalne oblicze, a Polska jest tego świetnym przykładem. Na początku wszyscy spodziewaliśmy się dynamicznego rozwoju zdarzeń - dużej skali zachorowań, okresu przełamania, następnie spadku liczby chorych, a w konsekwencji końca epidemii i pomyślnych wakacji. Tymczasem już od dobrych kilku tygodni zastanawiamy się, czy szczyt jest przed nami, za nami, czy też może właśnie go doświadczamy.

Wypłaszczyliśmy krzywą zachorowań, a obecnie chcielibyśmy jak najszybciej zlokalizować i ograniczyć ognisko epidemii na Śląsku

- mówił podczas wczorajszej konferencji prasowej minister zdrowia Łukasz Szumowski.

"Pełzająca" epidemia

Naukowcy potwierdzają - restrykcje przyniosły efekty i obecnie jeden chory nie zakaża już wielu osób, co pozwala stosunkowo sprawnie wyłapywać podejrzane przypadki przez służby sanitarne, a szpitale nie są nadmiernie obciążone. Padają hasła “pełzającej epidemii”.

Czytaj także

Wypłaszczenie krzywej zakażeń wcale jednak nie pomaga zlokalizować szczytu zachorowań i doprowadzić do zniesienia obowiązujących restrykcji. W ubiegłym tygodniu został opublikowany raport Europejskiego Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób wskazujący, że Polska znalazła się w gronie czterech krajów, w których stan epidemii nie ulega poprawie, a utrzymuje się na podobnym poziomie. Pomimo tego, że do tej pory radziliśmy sobie z epidemią o wiele lepiej w porównaniu z innymi krajami Europy - o czym świadczy statystyka zgonów i obłożenia łóżek - to jednak w każdej chwili sytuacja może się odwrócić.

Jeżeli nie będziemy nosili masek to, przy 30 mln ludzi, może to mieć wpływ na wzmożoną zachorowalność. Na decyzję o poluzowaniu obostrzeń wpływają twarde dane statystyczne, które są mierzalne - w tym ilość zachorowań, dynamika wzrostów, ilość wolnych łóżek i respitratorów

- wskazywał Łukasz Szumowski.

Pojawiły się również głosy, że z kolejnej fazy luzowania obostrzeń może być wyłączony Śląsk, gdzie każdego dnia jest potwierdzanych między 100 a 200 nowych zakażeń. Wszystko będzie zależeć jednak od najbliższych raportów sanitarnych.

Plaże, mola, parki w Trójmieście pełne ludzi. Chętnie odpocz...

Trendy epidemiczne cały czas nie wydają się stabilne, a w ostatni weekend na ulicach, deptakach i parkach mogliśmy zaobserwować tłumy wypoczywających, którzy często rezygnowali ze stosowania dystansu społecznego czy nawet noszenia maseczek ochronnych. W jaki sposób zmieni się sytuacja po takim rozprężeniu? Prawdopodobnie dowiemy się już za około dwa tygodnie.

Przed nami zresztą o wiele większe wyzwanie, czyli letni wypoczynek, a przykłady dynamicznego rozpowszechniania się wirusa w krajach Ameryki Łacińskiej wskazują, ze patogen raczej nie ma większych problemów z wysokimi temperaturami, co wcześniej stanowiło powód do optymizmu.

Najnowsze informacje z regionu o zagrożeniu koronawirusem!

Jak odróżnić COVID od grypy?

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
11 maja, 19:48, Gość:

Jak jedyną metodą zatrzymania epidemii jest osobista odpowiedzialność ludzi, czyli siedzenie w domu z mordą w kuble i segregowanie śmieci po tym jak wypracują kasę na sfinansowanie tarczy przedsiębiorcom i paru nastu miliardów dziennie kluczykom , to na pewno pandemia zakończy się za rok jak wszyscy się zarażą a starszaki wymrą. Chyba że wszyscy pójdą kopać węgiel albo do fryzjera to wtedy za pół roku.

Niedługo to będą zachorowania na grzybice płuc od noszenia maseczek

G
Gość

Jak jedyną metodą zatrzymania epidemii jest osobista odpowiedzialność ludzi, czyli siedzenie w domu z mordą w kuble i segregowanie śmieci po tym jak wypracują kasę na sfinansowanie tarczy przedsiębiorcom i paru nastu miliardów dziennie kluczykom , to na pewno pandemia zakończy się za rok jak wszyscy się zarażą a starszaki wymrą. Chyba że wszyscy pójdą kopać węgiel albo do fryzjera to wtedy za pół roku.

Dodaj ogłoszenie