W dobie internetu nie da się zdefiniować kto jest dziennikarzem, a kto nie

Dariusz Szreter
Dariusz Szreter
Propozycję ustawowego uregulowania zawodu dziennikarza komentuje medioznawca, dr hab. Michał Zaremba z Wydziału Dziennikarstwa, Informacji i Bibliologii Uniwersytetu Warszawskiego.

Wśród programowych pomysłów PiS na następną kadencję znalazła się także zapowiedź ustawowego uregulowania zawodu dziennikarza. Spora część środowiska dziennikarskiego skłonna jest w tym upatrywać próby ograniczenia niezależności mediów. A pan jak to odbiera?

Trudno mi się wypowiadać na temat szczegółów, bo ich nie podano. Jest ogólny pomysł, ale moment jego ogłoszenia i niedawne doświadczenia z aferą Łukasza Piebiaka w Ministerstwie Sprawiedliwości, źle wróżą. Według mnie to kolejny etap tej samej polityki, którą PiS stosuje wobec wymiaru sprawiedliwości i innych niezależnych od władzy ośrodków. Kiedyś zresztą już pojawił się podobny pomysł i go zarzucono, bo uznano, że nie ma to sensu. Przede wszystkim nie wiadomo, jak zdefiniować dziennikarza w czasach internetu, jak zatem ustawić tę barierę wejścia do zawodu. No, a teraz kontekst polityczny jest jeszcze bardziej oczywisty. Podobno mają być w tej sprawie przeprowadzone jakieś konsultacje ze środowiskiem dziennikarskim. Ciekawe, bo czytałem niedawno, że Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich razem ze swoją fundacją dostało z Narodowego Instytutu Wolności około 1, 3 miliona złotych. Można więc mówić, że jest to organizacja wspierana finansowo, czy wręcz utrzymywana przez rząd. Jak miałyby wyglądać takie konsultacje w jej przypadku?

W dobie internetu nie da się zdefiniować kto jest dziennikarzem, a kto nie

Quiz preferencji wyborczych

SDP grupuje niemal wyłącznie dziennikarzy o propisowskich poglądach. Są jeszcze inne stowarzyszenia, ale ogromna większość dziennikarzy nie należy do żadnego z nich.

Możemy oczywiście zastanawiać się nad reprezentatywnością tych organizacji, ale analizowanie takich szczegółów w sytuacji, gdy tak naprawdę chodzi o kolejne ograniczenie swobód obywatelskich, jest pewną naiwnością. Mamy do czynienia z partią, która prowadzi politykę typową dla partii populistycznych. Tutaj kryterium sporu nie jest to, kto ma rację. Jedynym reprezentantem narodu jest partia rządząca, a kto się z nią nie zgadza, jest wrogiem i zdrajcą. W tak ustawionej rywalizacji wiadomo, że niezależne sądy i wolne media muszą przegrać. Kluczowy dla zrozumienia tego systemu jest według mnie profil telewizji publicznej. Odgrywa ona rolę tuby, przez którą przepływa przekaz populistyczny. Dzięki temu politycy PiS już nie muszą tego sami mówić. Jarosław Kaczyński może wzywać do zgody narodowej, a w tym samym czasie w telewizji narodowej bezpardonowo atakuje opozycję.

A może próba „regulacji” zawodu dziennikarza świadczy o tym, że PiS nie wierzy w możliwość tzw. repolonizacji i próbuje się - mówiąc kolokwialnie - dobrać do niezależnych mediów od drugiej strony?

Trudno mi to interpretować. Wiadomo, że decyzje podejmuje jednoosobowo Jarosław Kaczyński i ja w ogóle nie chcę się zastanawiać nad tym, co on przemyśliwuje. To jest pewien znak czasu, że nie mówimy o instytucjach, o prawie, procedurach, mechanizmach funkcjonowania państwa, ale psychologizujemy: co sobie myśli ktoś aktualnie rządzący? Czy wstanie lewą nogą, czy prawą? Trochę jak kiedyś sowietolodzy zastanawiali się, co to znaczy, że ktoś stoi na trybunie w tym miejscu, a nie w tamtym. Ja nie jestem politologiem, żeby to w ten sposób analizować. Może to jest tylko taki balon, żeby zbadać reakcje, na ile ten pomysł budzi kontrowersje, a potem się z tego wycofają? Może nie będą chcieli otwierać kolejnego frontu? A może prezes SDP Krzysztof Skowroński się postawi, uznając, że w przeciwnym razie zupełnie straci wiarygodność? Wydaje się też bardzo mało prawdopodobne, żeby takie ograniczenie dostępu do zawodu dziennikarza uznał za dopuszczalne Trybunał Europejski. Z tym, że to wymagałoby zaskarżenia tych przepisów przez konkretną, indywidualną osobę, i to po wcześniejszym wyczerpaniu ścieżki prawnej w kraju. A to mogłoby zająć nawet pięć lub więcej lat.

Na kogo głosować?

Kryzys klimatyczny, kryzys demograficzny?

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

R
Rumcajs
DB staje w roli "sprawiedliwego", to tak jakby niewidomemu powierzyć do naprawy zegarek - szalom Dareczku !!!
G
Gość
Ktoś stoi na trybunie w tym miejscu, a nie w tamtym to dziennikarz nachalny propagandysta a krytyka prasowa jest publiczną oceną Dziennikarskie prawo do krytyki nie może być rozumiane jako prawo do stawiania fałszywych lub niedostatecznie sprawdzonych zarzutów.!
Dodaj ogłoszenie