W centrum Hevelianum armatnia salwa honorowa wystrzeliła na cześć Elżbiety Koopman-Heweliusz, wyjątkowej żony Jana Heweliusza. Zdjęcia

Ryszarda Wojciechowska
Ryszarda Wojciechowska
W sobotni poranek oddano z repliki armaty salwę honorową na cześć Elżbiety Koopman-Heweliusz, wybitnej astronomki z XVII wieku, żony największego, gdańskiego astronoma Jana Heweliusza. Byli zgodnym duetem zarówno w życiu prywatnym, jak i naukowym.

Hevelianum przybliża nam postać swojego patrona z okazji 410 rocznicy urodzin tego wielkiego astronoma. Prezentuje go z różnych stron, także jako browarnika, dyplomatę czy konstruktora.

Kwiecień w kalendarzu rocznych obchodów urodzin Heweliusza poświęcony jest właśnie jego żonie - Elżbiecie Koopman-Heweliusz, która była nie tylko małżonką i matką jego dzieci, ale przede wszystkim uczoną, która w niezwykle wówczas męskim świecie nauki również zdobyła uznanie i szacunek innych badaczy.

Oddanie salwy honorowej miało niezwykle widowiskowy przebieg. Pokaz artyleryjski odbył się, co prawda, bez udziału publiczności, ale można go było obejrzeć w intenecie.

Całą akcję załadowania i wystrzelenia z armaty przeprowadzili rekonstruktorzy ze stowarzyszenia Garnizon Gdańsk na Górze Gradowej. Ubrani byli w historyczne mundury miasta Gdańska z czasów, kiedy żołnierze gdańscy bronili króla Stanisława Leszczyńskiego i walczyli na tejże Górze Gradowej przeciwko Prusakom w 1793 roku.

Krzysztof Kucharski niezwykle obrazowo opisywał wszystkie czynności wykonywane przed oddaniem wystrzału. Opowiadał też o samej armacie, mówiąc, że to replika z XVIII wieku, nazwana - jakżeby inaczej - Elżbietą, na cześć bohaterki wydarzenia.
Lufa armaty waży 130 kg, koła mają średnicę 110 cm, a laweta długość 230 cm…

Po sprawdzeniu armaty i ustawieniu jej na cel, oddano strzał.

Z kolei postać Elżbiety Koopler-Heweliusz przybliżył historyk Michał Ślubowski
.

- To była jedna z pierwszych astronomek, nie tylko Polski, ale i Europy. Była też mieszczką, gospodynią domową, ale przede wszystkim kobietą renesansu, która zajmowała wieloma rzeczami i wybijała się zdecydowanie na tle swojej epoki - tłumaczył.

Elżbieta, opowiadał historyk, urodziła się w Gdańsku, w mieszczańskiej rodzinie, która pochodziła z Amsterdamu. Kiedy wyszła za mąż za Jana Heweliusza, pomagała mężowi w prowadzeniu jego biznesu, czyli w browarnictwie. Ale zajmowała się też domem i wychowywaniem dzieci. Co prawda, ich pierworodny syn umarł w niemowlęctwie, ale potem przyszły na świat ich trzy córki. Dodatkowo zajmowała się ogrodem, który znajdował się przy ich domu. Przede wszystkim jednak miała naukowe zainteresowania. Była wyjątkowa, znała kilka języków obcych i chętnie pomagała mężowi w pracy badawczej. Można powiedzieć, że dzieła Heweliusza były wspólnymi dziełami jego i Elżbiety. To właśnie dzięki jej uporowi najważniejsze prace gdańskiego astronoma zostały wydane już po jego śmierci.

Byli zgodnym małżeństwem, idealnym duetem w życiu prywatnym i naukowym. Heweliusz cenił niezwykle współpracę swojej małzonki i wypowiadał się o niej w samych superlatywach. Ale przede wszystkim ona sama zdobyła szacunek nie tylko męża, ale też innych działaczy w męskim świecie nauki.

W centrum Hevelianum armatnia salwa honorowa wystrzeliła na ...

Polska w amfetaminowej czołówce

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie