Szykuje się żeglarskie eldorado

    Szykuje się żeglarskie eldorado

    Piotr Niemkiewicz

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Jastarnia chce odebrać żeglarzy Mazurom i Trójmiastu oraz zaprosić do siebie pływających Ślązaków i warszawiaków. Także Władysławowo powoli szykuje się na przyjęcie większej liczby jachtów.
    Specjalnie dla miłośników jachtingu na półwyspie powstać ma marina na - bagatela - aż tysiąc jednostek. Nad Zatoką Pucką to prawdziwa rewolucja, bo w tej chwili przy pływających jastarnickich pomostach jest miejsce "tylko" dla 52.

    - Miejsce niby jest, ale tak właściwie to go nie ma, bo wszystkie wolne stanowiska rozeszły się dosłownie w mgnieniu oka - mówi Tyberiusz Narkowicz, burmistrz Jastarni. - Podzielili się nimi głównie mieszkańcy naszego regionu.

    W tym właśnie - pozyskaniu żeglarzy spoza puckiego powiatu - swoją szansę na rozwój turystyki upatrują jastarnicy. Samorządowcy z półwyspu wyliczają: w Trójmieście trudno już o wolne miejsce dla prywatnej żaglówki, a mazurskie przystanie od lat pękają w szwach. Od lat trudno też znaleźć wolne stanowisko do cumowania w Pucku. Do tego coraz chętniej do naszych portów zawijają Skandynawowie oraz Niemcy.

    - Zatoka Pucka to znakomity akwen dla żeglarzy, choć jeszcze nie wykorzystaliśmy właściwie jej potencjału - podkreśla Mieczysław Struk, wicemarszałek województwa pomorskiego, który sam z powodzeniem pływa pod żaglami.

    Burmistrz zapewnia, że jego pomysł - choć na pozór ekstrawagancki - ma swoje solidne ekonomiczne podstawy i nie wziął się z sufitu. Jak wyliczono, wystarczy "jedynie" 300 jednostek, by przedsięwzięcie było dochodowe.

    - Obejrzałem wcześniej sporo portów w Polsce i Europie - zapewnia burmistrz Narkowicz. - Na Mazurach w jednym z nich naliczyłem tysiąc łódek. Na Zachodzie z kolei są też mariny mieszczące dwa razy tyle jednostek.

    Pomysł burmistrza przeszedł już pomyślnie pierwszy egzamin. Monika Jeka z Władysławowa napisała na ten temat pracę dyplomową na Politechnice Gdańskiej u prof. Adama Bolta. Teraz oboje pracują nad rozwinięciem koncepcji w praktyce. W przyszłym roku Jastarnia chce, z finansową pomocą Unii Europejskiej, przygotować dokumentację, a potem sukcesywnie szukać odpowiednich funduszy, z których będzie można opłacić inwestycję.

    Całość przedsięwzięcia ma się zakończyć najpóźniej do 2013 r., ale może i szybciej.
    - Atutem jest to, że możemy prace rozłożyć na etapy, a marina może funkcjonować - tłumaczy burmistrz Narkowicz.

    Aspiracje do rywalizacji o żeglarzy ma też Władysławowo - jedyne miasto w powiecie, które ma port od strony otwartego Bałtyku. Burmistrz Adam Drzeżdżon pilnie śledzi losy parlamentarnych projektów, dzięki którym możliwe byłoby przejęcie przez np. miasto tutejszego portu. Jeden projekt zawetował prezydent, ale rząd pracuje nad kolejnym.

    - Jestem dobrej myśli, ale w cierpliwość uzbroić się trzeba - mówi burmistrz Drzeżdżon, który o projektach zmian rozmawiał osobiście z ministrem skarbu.

    Dzięki przejęciu rybackiego portu przez gminę, samorząd mógłby aplikować do Unii o kasę na rozbudowę lub dostosowanie nabrzeży do potrzeb żeglarzy.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Spokojnie-Jastarnia nie zagrozi Mazurom.

    Kaszebe (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 7 / 6

    To zupełnie inne akweny i inny klient.Niech sobie powstaje ta marina ale nie ma co liczyć że będą tam stacjonować setki jachtów.Władysławowo to port morski a nie śródlądowy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo