Strach po śmiertelnym wypadku na ul. Morskiej w Gdyni. Mieszkańcy: Samochody nadal jeżdżą po chodniku, nikt z tym nic nie robi

red
Miejsce tragicznego wypadku
Miejsce tragicznego wypadku Sebastian Wasilewski Gdynia 112 Facebook/Canva
Nie milkną echa śmiertelnego wypadku z ubiegłego tygodnia na ul. Morskiej w Gdyni, gdzie pod kołami jadącej chodnikiem śmieciarki zginął 83-letni mężczyzna. Mieszkańcy Leszczynek mówią, że od dawna ostrzegali, iż w tej części dzielnicy jest niebezpiecznie, a kierowcy notorycznie łamią przepisy, jednak nikt z tym nic nie robi.

Co więcej, jak dodają, samochody w tym miejscu nadal będą jeździć po chodniku, gdyż administrator nieruchomości, obok której doszło do potrącenia pieszego, od lat nie może dojść do porozumienia z urzędnikami, jak ten problem komunikacyjny rozwiązać.

Do tragedii, która wstrząsnęła mieszkańcami, doszło 13 września przed południem. Kierowca śmieciarki, odbierając odpady z pergoli śmietnikowej przy ul. Morskiej 207-215, potrącił 83-latka. Mimo szybkiej reakcji służb i przyjazdu pogotowia ratunkowego mężczyzny nie udało się niestety uratować.

Od okolicznych mieszkańców usłyszeliśmy, iż nie są zaskoczeni, że w tym miejscu doszło do wypadku. Jak mówią, samochody jeżdżące po chodniku i parkujące nielegalnie w tej części Leszczynek to standard. Proceder ten trwa od lat, ale, jak twierdzą mieszkańcy, nikt na to nie reaguje.

- Wiadomo było, że kiedyś może dojść do tragedii - mówi pan Mikołaj. - To nie do pomyślenia, żeby kierowcy śmieciarek musieli jeździć po chodniku, aby odebrać odpady. Problem jest jednak jeszcze poważniejszy. Po chodniku szarżują w tym miejscu notorycznie także kierowcy samochodów osobowych. Wymijają słupki i parkują nielegalnie na "dzikich" miejscach postojowych przy budynkach. Funkcjonariusze straży miejskiej, nawet kiedy już patrol przyjedzie na Leszczynki, co się jednak rzadko zdarza, nie reagują.

Do pergoli śmietnikowej przy budynku na ul. Morskiej 207-215 nie ma żadnego, legalnego dojazdu. Od strony ul. Mławskiej ogranicza go skarpa, schody i drzewa. Wjazd od ul. Morskiej możliwy jest tylko poprzez chodnik, lub trawnik.

- Tak jest, niestety, od wielu lat - mówi pan Antoni, kolejny z mieszkańców. - Wydawałoby się, że nie jest to szczególnie skomplikowany problem do rozwiązania, ale urzędnicy miejscy niestety nie mogą sobie z nim poradzić. Administrator nieruchomości próbował wielokrotnie dojść do porozumienia z przedstawicielami Ratusza w kwestii rozwiązania tego komunikacyjnego galimatiasu. Starania te nie przyniosły żadnego efektu. Poirytowani są tą sytuacją niemal wszyscy członkowie wspólnoty mieszkaniowej. Nie dość, że przy budynku jest niebezpiecznie, to jeszcze nie za bardzo jest gdzie legalnie parkować.

Urzędnicy miejscy nie czują się jednak winowajcami całego zamieszania. Jak tłumaczą, zapewnienie możliwości odbioru odpadów z pergoli śmietnikowej spoczywa na właścicielu nieruchomości. W tym konkretnym przypadku są to ich zdaniem przedstawiciele wspólnoty mieszkaniowej i administrator budynku.

- Trzeba jednak zaznaczyć, iż zgodnie z prawem dojazd nie musi prowadzić pod samą pergolę. W takiej sytuacji pracownicy firmy wywozowej powinni przejść pieszo z pojemnikami do samochodu, a nie nielegalnie wjeżdżać na chodnik - odpisali na nasze pytania w tej sprawie urzędnicy.

Jednak mieszkańcy Leszczynek, którym przedstawiliśmy taki "pomysł" na odbieranie odpadów z pergoli przy ul. Morskiej 207-215, zareagowali na niego najpierw salwą śmiechu, a następnie oburzeniem.

- Takie głupoty może opowiadać tylko ktoś, kto nigdy tego miejsca, pergoli i budynku nie widział na oczy - denerwuje się pan Mikołaj. - Gdyby zacząć odbierać odpady według propozycji urzędników, a kierowcy śmieciarek zrezygnowaliby z jeżdżenia po chodniku, to przyblokowaliby wówczas prawdopodobnie aż na kilka minut ruch na ul. Morskiej, najbardziej obciążonej ulicy w mieście. Dodatkowo skrajnie utrudniliby wyjazd autobusów i trolejbusów komunikacji miejskiej z pobliskiego przystanku. Przewiduję, że doszłoby z tego powodu do rękoczynów, gdyby ktoś bardziej nerwowy spieszył się do pracy, lub szkoły. Przypominam też nieśmiało, że obowiązek odpowiedniego zorganizowania systemu odbioru odpadów w mieście spoczywa na urzędnikach. W znacznej części Leszczynek niestety wywiązują się z niego niewłaściwie.

Informacjom, przekazanym nam przez Urząd Miasta Gdyni, zaprzecza także Marek Dzięgiel, administrator nieruchomości przy ul. Morskiej 207-215. Jak wyraźnie zaznacza, cały teren wokół budynku, w tym wiaty śmietnikowe, trawniki i chodniki, należy do gminy. Natomiast on administruje blokiem jedynie po jego obrysie.

- Zarząd Wspólnoty Mieszkaniowej Morska 207-215 wielokrotnie spotykał się z władzami miasta, przedstawicielami prezydenta oraz Zarządu Dróg i Zieleni w Gdyni, jak również z radą dzielnicy w sprawie komunikacji wzdłuż ul. Morskiej i sposobu dojazdu do budynku - dodaje Marek Dzięgiel. - Omawiane były przede wszystkim drogi dojazdu służb ratowniczych do klatek schodowych, miejsca postojowe oraz drogi rowerowe i chodniki. Spotkań z władzami miasta było kilka. Za każdym razem powstawały różne koncepcje komunikacji. Niektóre doczekały się opracowań w formie papierowej, z szeregiem uwag do rozwiązania w przyszłości. Nigdy nie powstał jednak projekt do realizacji. W czasie ostatniej przebudowy okolic wiaty przystankowej zabiegaliśmy o rozszerzenie zakresu prac o co najmniej przebudowę chodnika między ul. Morską a budynkami, ale miasto nie miało na to funduszy.

Marek Dzięgiel dodaje ponadto, że z podobnymi do niego kłopotami borykają się administratorzy licznych nieruchomości w Gdyni.

- Niestety, problem bardzo trudnej komunikacji wokoło budynków kiedyś gminnych, a dzisiaj wspólnot mieszkaniowych, dotyczy większości budynków na terenie miasta - zauważa Marek Dzięgiel. - W latach 1950-1970 budynki były lokalizowane w miejscach wskazanych szkicem przez decydentów, a budowane na podstawie jednego, typowego projektu bloku. Stąd większość z nich nawet nie ma dokumentacji budowlanej. Wiaty śmietnikowe stawiane były w miejscach, które bardzo często nie spełniają warunków technicznych dla obiektów tego typu.

Wracając do problemu przy ul. Morskiej 207-215, zapytaliśmy przedstawicieli straży miejskiej i policji, co robią, aby utemperować kierowców, jeżdżących w tym miejscu po chodniku i parkujących "na dziko". Jak przekazał nam Leonard Wawrzyniak, rzecznik Straży Miejskiej w Gdyni, pod tym adresem nie były podejmowane w tym roku żadne interwencje, dotyczące nieprawidłowego parkowania. Dodał też, że strażnicy nie mają uprawnień, aby karać za jazdę po chodniku i zajmuje się tym policja.

Z kolei Jarosław Biały, naczelnik wydziału prewencji Komendy Miejskiej Policji w Gdyni, przekazał nam, że funkcjonariusze mają "na oku" niebezpieczne miejsce. Podejmowali w nim interwencje, m.in. w ramach działań "Stop agresji drogowej".

- Na podstawie zdjęć i filmów, dostarczonych przez mieszkańców, policjanci z komisariatu Gdynia Chylonia karali już kierowców za wykroczenia popełnione w tym miejscu - mówi Jarosław Biały. - Natomiast na gorącym uczynku nie jest łatwo kogokolwiek przyłapać. Nikt przecież nie będzie jeździł po chodniku widząc w pobliżu radiowóz policji. Kierowcy łamią przepisy wówczas, gdy nas tam akurat nie ma.

Przyczyny tragicznego wypadku z 13 września przy ul. Morskiej 207-215 bada prokuratura. Przeglądane były już m.in. zapisy kamer monitoringu z tej okolicy. Według urzędników miejskich kierowca ciężarówki, który śmiertelnie potrącił 83-latka, nie tylko wjechał na chodnik niezgodnie z prawem, ale prawdopodobnie popełnił też błąd. Jak przekazali nam przedstawiciele Ratusza, gdy tego rodzaju pojazd cofa, musi z tyłu ubezpieczać go człowiek, który widzi, co kierowca ma w martwym polu.

Reprezentanci Przedsiębiorstwa Usług Komunalnych w Rumi, w którym zatrudniony jest 60-latek podejrzewany o spowodowanie śmiertelnego wypadku przy ul. Morskiej, przekazali nam, że mężczyzna objęty został opieką psychologa. Jest to doświadczony kierowca, który nigdy wcześniej nie sprawiał żadnych problemów dyscyplinarnych ani konfliktów w pracy. Ciężarówka, którą jechał feralnego dnia, była w pełni sprawna.

Mobilnych ołtarzy jednak nie będzie?

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Czemu nikt nie napisze o tym że ten starszy pan wybiegł i chciał wyrzucić śmieci prosto do śmieciarki gdy ta cofała. I niestety się podknal. Nie wiem czy ktoś wie ale sa kamery z tyłu śmieciarki..
Dodaj ogłoszenie