Rozwój elbląskiego portu poza miejskimi działkami? Rząd szykuje negocjacje

Tomasz Chudzyński
Tomasz Chudzyński
Port w Elblągu.
Port w Elblągu. Przemyslaw Swiderski
Rząd nie wyklucza porozumienia z właścicielami terenów położonych w porcie w Elblągu, które nie należą do samorządu. To na nich mogłaby powstać infrastruktura do obsługi statków. Aż 46 proc. działek portowych w tym mieście jest w rękach prywatnych.

Czy porozumienie rządu z prywatnymi właścicielami terenów w porcie w Elblągu będzie sposobem na wyjście z impasu związanego z modernizacją wodnej, przeładunkowej bazy w tym mieście? Takiego rozwiązania nie wyklucza Marek Gróbarczyk, wiceminister infrastruktury. Przypomina jednocześnie, że bez inwestycji, port w Elblągu nie będzie w stanie przyjmować statków, które będą mogły pływać nową drogą wodną łączącą Zatokę Gdańską z Zalewem Wiślanym, przez przekop mierzei.

Sposób na impas

- W niedługim czasie rozpoczniemy negocjacje z poszczególnymi właścicielami lub operatorami gruntów w elbląskim porcie. Mamy zamiar współpracować. Zaproponujemy im dogodne warunki inwestycji i modernizacji nabrzeży, żeby mogli wykorzystać je w ramach przeładunków. Musimy zawiązać odpowiednie umowy. Niebawem będziemy zapraszać ich do współpracy. Zastosujemy to samo rozwiązanie, które jest wykorzystywane w portach o podstawowym znaczeniu dla gospodarki narodowej. Inwestycje będą bardzo korzystnie rozliczane - mówił Marek Gróbarczyk.

Wiceszef MI zaznaczył, że negocjacje z podmiotami mogą być w tym momencie jedynym sposobem, by modernizować elbląski port.

Przypomnijmy, miejscowy samorząd (do którego należy spółka zarządzająca działalnością portu) spiera się z rządem o sposób modernizacji terenów portowych. Rząd proponuje miastu 100 mln zł na ten cel, w zamian jednak oczekując większościowego pakietu udziałów w porcie. Miasto nie chce się na to zgodzić – uważa, że port powinien pozostać komunalny. Elbląga nie stać też na samodzielne inwestycje w modernizację obiektu, jednak władze miasta stoją na stanowisku, że to przebudowa lokalnego portu (a co najmniej jego pełne pogłębienie) powinno odbyć się w ramach finansowanej z budżetu państwa inwestycji w m.in. przekop mierzei.

- Część spółek obecnych w porcie to spółki Skarbu Państwa, jest tam duży trader zbożowy. Myślimy również o ewentualnym odkupie gruntów, ale niekoniecznie bezpośrednio przez Skarb Państwa, tylko przez spółki, które byłyby takim rozwiązaniem zainteresowane. Myślę, że zainteresowanie będzie duże – dodawał Gróbarczyk.

Grunty w porcie

Zaznaczmy, tereny portowe w Elblągu położone są po obu stronach rzeki Elbląg, na odcinku o długości ok. 8 km – całość liczy 470 hektarów. Cały obiekt podzielony jest na cztery strefy: północną, śródmiejską portowo-przemysłową, śródmiejską usługowo-mieszkaniową i południową (to opracowanie Urzędu Morskiego w Gdyni). Z danych Urzędu Miasta wynika, że 46 proc. z tych terenów należy do prywatnych właścicieli. Są to albo niewielkie działki przylegające do rzeki, albo grunty należące do firm, takich jak m.in. Żegluga Gdańska, stocznia jachtowa Janmor, spółka GE Power, Stokota, Halex czy Meble Wójcik. Największy obszar – 14 ha, należy do GE Power – spółka ma grunty, które należały do dawnego Zamechu, a zostały sprywatyzowane na początku lat 90 XX w. Część działek prywatnych przeznaczona jest pod działalność deweloperską.

24 proc. terenów w obrębie portu należy do Skarbu Państwa. To m.in. grunty administrowane przez Grupę Żywiec, Grupę Energa, PKP czy spółkę Viterra handlującą zbożem.

30 proc. terenu należy do samorządu – to m.in. terminal zlokalizowany w pobliżu mostu na Trasie Unii Europejskiej. Co ciekawe, według Portelu, lokalnego serwisu infomacyjnego w Elblągu, obecnie „większość nabrzeży, przy których mogłyby cumować statki, należy albo do samorządu albo Skarbu Państwa”.

Wyniki głosowania

Przypomnijmy, samorząd Elbląga na przełomie kwietnia i maja przeprowadził wśród mieszkańców sondaż, w którym prosił ich o odpowiedź na jedno z dwóch pytań: czy port w Elblągu powinien zostać samorządowy oraz, czy port powinien zostać przekazany w ręce Skarbu Państwa.

Dziś wyniki już są. Za „miejskim” portem opowiedziało się 77 proc. głosujących, 23 proc. było przeciw. Na 9 tys. 256 ważnych ankiet (dostarczonych w formie elektronicznej i papierowej) przypadło 7 tys. 123 głosów - za utrzymaniem portu we władaniu miejskiej spółki. 2 tys. 133 było za przekazaniem portu Skarbowi Państwa (w zamian za modernizację obiektu). Dodajmy, że niemal 2 tys. ankiet odrzucono – według regulaminu, głosować mogli tylko mieszkańcy miasta posiadający prawa wyborcze.

- Wyniki są takie, że w głosowaniu jest 4 do 1 – mówił Witold Wróblewski. - Gdyby głosy były blisko siebie, moglibyśmy mówić, że mieszkańcy w tej sprawie są podzieleni, natomiast 4 do 1, to nokaut dla przeciwników portu miejskiego.

Choć to swoiste „referendum” nie miało żadnej mocy wiążącej z punktu prawnego, to sugestia była oczywista. Władze miasta, z prezydentem Witoldem Wróblewskim tłumaczyły, że wyniki „referendum” będą wskazówką, jak postępować z rządową ofertą dotyczącą inwestycji w porcie.

- Zapytaliśmy w tej formie mieszkańców, by się dowiedzieć co suweren myśli i ja to przyjmuję jako głos mieszkańców. Dziś mamy pełną jasność sytuacji, spółka ma być własnością miasta – zaznacza prezydent Elbląga.

Dodajmy, wiceminister aktywów państwowych, Andrzej Śliwka (to on przedstawiał rządową ofertę dla portu w Elblągu) oba „referendalne” pytania samorządowej akcji określił mianem manipulacji. Jeszcze w kwietniu pod jego auspicjami, prowadzona była wśród mieszkańców miasta zbiórka podpisów pod petycją, za modernizacją portu za środki budżetu państwa. Podpisało ją 10 tys. osób.

- Koalicja rządząca miastem (KO/PSL) nie chce przyjąć tej oferty, tylko dlatego, że została złożona przez ten rząd – podkreślał w „Dzienniku Bałtyckim” Andrzej Śliwka. - Tymczasem nie ma znaczenia, kto będzie rządził, w kontekście możliwego rozwoju elbląskiego portu, uczynienia z niego IV portu RP, który miałby stać się ważną częścią gospodarki państwa.

Wiceszef MAP dodawał, że owe 100 mln zł byłoby dopiero początkiem rządowych inwestycji w port w Elblągu.

- Dzisiaj miasto nie tylko nie zarabia na porcie, ale musi wręcz do niego dokładać. Spółka komunalna zarządzająca tym obiektem zatrudnia zaledwie pięć osób – w tym dyrektora i główną księgową – a jej skumulowana strata w 2021 roku wyniosła blisko 1 mln zł. W obecnym budżecie miasta przewidziano okrągłe zero złotych na portowe inwestycje i taka sama kwota widnieje w wieloletniej prognozie finansowej do 2035 roku. Port w Elblągu to dziś parking dla tirów, nic więcej. Do tego doprowadził Witold Wróblewski.

Co z rozmowami?

Marek Gróbarczyk, po odrzuceniu przez władze miasta oferty rządu w sprawie modernizacji portu zaznaczał, że możliwe są różne warianty struktury własnościowej elbląskiej, portowej bazy.

- Sposobem, który widzimy z naszej strony, jest wejście kapitałowe, czyli wykupienie części udziałów w spółce zarządzającej portem. Ale jeżeli prezydent zaproponuje inne rozwiązanie, będziemy dyskutować. To może być zupełnie inna spółka, stworzenie wspólnego operatora z rządem. Może być dzierżawa portu, każde inne rozwiązanie, które niekoniecznie przekazuje własność. Ale tutaj potrzeba dyskusji między nami. Najgorsze jest to, że dyskutujemy na forum publicznym, natomiast nie ma żadnej odpowiedzi ze strony miasta – mówił niedawno wiceszef MI.

- Jestem otwarty na rozmowy z panem ministrem w sprawie dalszego rozwoju portu. Zamykamy dyskusję dotyczącą własności spółki, ale cały czas najważniejsza kwestia dotyczy toru wodnego i jego pogłębienia. Wystąpię do Ministra Gróbarczyka, jestem otwarty na dyskusję – wskazywał, już po publikacji wyników miejskiego referendum, Witold Wróblewski.

Przekop mierzei

Droga wodna z Zatoki Gdańskiej na Zalew Wiślany i do Elbląga, przez przekop mierzei, liczyć będzie 23 km (w tym odcinek przez Zalew Wiślany 10 km, rzeka Elbląg do portu - także ponad 10 km). Całość ma mieć głębokość 5 m. Inwestycja, której koszt wynosi ponad 2,1 mld zł, ma przyczynić się do znacznego wzrostu przeładunków w elbląskim porcie – nawet do 1,5 mln ton rocznie. Wg założeń, miałby on przejąć część tonażu towarów z portu w Gdańsku.

Jesienią tego roku cała droga z Zatoki Gdańskiej na Zalew Wiślany zostanie zakończona (pomijając kwestię ostatnich 900 metrów do portu w Elblągu i samej modernizacji portu). Drobne opóźnienia mają dotyczyć jedynie kwestii budowy nowego mostu obrotowego w miejscowości Nowakowo.

Strefa Biznesu: Wypalenie zawodowe coraz większym wyzwaniem dla firm

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na dziennikbaltycki.pl Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie