Remontowa Holding pozostanie firmą prywatną z polskim kapitałem. Kto pokieruje Grupą i jaka jest sytuacja należących do niej firm?

opr. red.
Remontowa S.A. Na pierwszym planie Atlantic Star – największy na świecie statek con-ro podczas remontu w doku. Powyżej dwa zaopatrzeniowce platform, których budowa dobiega finału
Remontowa S.A. Na pierwszym planie Atlantic Star – największy na świecie statek con-ro podczas remontu w doku. Powyżej dwa zaopatrzeniowce platform, których budowa dobiega finału Marcin Koszałka/portalmorski.pl
Niedawno informowaliśmy, że Grupa Remontowa Holding wydała oświadczenie o kontynuacji dotychczasowej działalności. Po śmierci jej założyciela i wieloletniego prezesa Piotra Soyki pojawiły się spekulacje na temat jej przyszłości. Jednak jak zapewniają większościowi akcjonariusze, struktura własnościowa firmy w części ich dotyczącej nie ulegnie zmianie, a tym samym jej status quo jako przedsiębiorstwa prywatnego z polskim kapitałem będzie zachowane. Co więcej, liczą oni na dalszy rozwój największej polskiej grupy stoczniowej.

Ryszard Bartelik p.o. prezesa Remontowa Holding

Rada nadzorcza Remontowa Holding S.A. oddelegowała na trzy miesiące do pełnienia obowiązków prezesa zarządu Ryszarda Bartelika odpowiedzialnego w spółce za nadzór właścicielski. W okresie przejściowym zostaną przygotowane rozwiązania, które umożliwią wybór nowych władz spółki i wytyczenie dalszych kierunków rozwoju Grupy.

Grupa Kapitałowa Remontowa Holding. Jak wygląda sytuacja należących do niej firm?

Jak jednak wygląda obecna sytuacja należących od niej firm, zwłaszcza w kontekście obecnego kryzysu w żegludze, wywołanego pandemią COVID-19?

– Grupa działa rentownie, a zarządy należących do niej spółek zostały wcześniej powołane na nową kadencję. Wszystkie firmy, w tym także dwie największe stocznie, pracują bez przestojów, stosując się do obowiązujących reżimów sanitarnych i procedur zapobiegających zakażeniom koronawirusem – mówi Grzegorz Landowski, dyrektor ds. komunikacji Remontowa Holding.

Gdańska Stocznia Remontowa

Jak dalej wyjaśnia, największa spółka holdingu – Gdańska Stocznia Remontowa – mimo bardzo trudnej sytuacji na światowym rynku, cały czas zdobywa zlecenia na remonty i przebudowy statków. W czerwcu br. została ujęta w rankingu Clarksons, w którym – jako jedyna z Europy – zajęła 9. pozycję wśród 20 stoczni na świecie ze względu na liczbę wykonanych w 2019 roku tzw. remontów klasowych statków. Jednocześnie londyńska wywiadownia umieściła ją na 5. miejscu wśród 10 czołowych stoczni remontowych na świecie pod kątem całokształtu działalności.

Remontowa Shipbuilding

W pierwszych siedmiu miesiącach tego roku stocznia wykonała projekty na blisko 100 jednostkach, w tym pięć przebudów statków. Zamówienia na remonty się zmniejszyły, kilka zostało anulowanych, a część przesunięto w czasie. Pomaga fakt, że obecnie do stoczni mogą już przyjeżdżać serwisanci urządzeń na statkach. Niezależnie od tego, stocznia wprowadziła unikatową w Europie usługę zdalnego nadzoru nad remontem. W ten sposób wyremontowała kilka statków, m.in. duży kontenerowiec z Tajwanu.

Druga stocznia Holdingu – Remontowa Shipbuilding – kontynuuje budowę kilkunastu w pełni wyposażonych statków i okrętów. Od początku br. przekazała armatorom sześć, a kolejnych pięć dostarczy do końca roku. Wśród nich są m.in. promy elektryczne dla norweskiej firmy Norled.

– Norwegowie są pod wrażeniem, bo wiedzą w jakich warunkach pracują obecnie stocznie na świecie. Tym bardziej, że podobne jednostki zamówili także w stoczni dalekowschodniej i tam ich budowa od marca utknęła w martwym punkcie. W tym czasie Remontowa Shipbuilding wykończyła i przekazała dwa pierwsze promy, kolejny dostarczy do końca roku, a ostatni z serii w styczniu 2021 – podkreśla Landowski.

Jednak za rok 2019 Remontowa Shipbuilding wykazała stratę w wysokości 180 mln zł.

– Jej wysokość wiąże się głównie z księgową przeceną czterech statków nieodebranych w poprzednich latach ze stoczni przez armatorów. Zostały one już sprzedane – wyjaśnia dyrektor ds. komunikacji Remontowa Holding S.A.

Dodaje, że statki porzucone w stoczniach to duży problem. Na świecie łączna liczba anulowanych kontraktów na nowe statki z terminami odbioru od 2018 do 2023 roku sięga 430! Liczba ta obejmuje statki, których budowa nie została rozpoczęta lub ukończona, a także nieodebrane albo odebrane i od razu zezłomowane bądź pozostające bez zatrudnienia. Związane z tym straty poniosło aż 107 stoczni na świecie, z których większość jest na Dalekim Wschodzie, ale 14 działa w Europie, spośród których najbardziej ucierpiały holenderskie i chorwackie.

Remontowa Shipbuilding w ubiegłym roku dwa z ww. statków – kontenerowce – sprzedała, a na dwa kolejne – zaopatrzeniowce platform naftowych – znalazła nowego armatora. Rozwiązała więc problem, którego odkładanie na przyszłość spowodowałoby o wiele większe straty.

Landowski przekonuje, że zwłaszcza sprzedaż tych dwóch ostatnich to sukces, bo na takie jednostki w obecnej sytuacji obniżenia wydobycia oraz niskich cen ropy, spotęgowanej jeszcze efektem COVID-19, popyt na świecie jest zerowy. Obecnie na samym Morzu Północnym jest wykorzystane zaledwie 50 proc. floty tego typu, a 56 statków pozostaje bez zatrudnienia – niektóre z nich nawet od kilku lat.

Mimo to, na dwa statki z polskiej stoczni znaleziono nabywcę, ponieważ są bardzo nowoczesne i będą spełniać wyśrubowane normy niskoemisyjności. Ich budowę kończy Gdańska Stocznia Remontowa, do napędu głównego, zasilanego LNG, dodając pakiet bateryjny, co zwiększy ich funkcjonalność i obniży koszty eksploatacji. To także przykład synergii współdziałania pomiędzy różnymi spółkami w ramach jednej Grupy.

Brak zamówień na nowe statki największym wyzwaniem dla stoczni w Europie

Niemniej, niemal zupełny brak zamówień na nowe statki pozostaje największym wyzwaniem dla stoczni w Europie. W Niemczech, Holandii czy Francji kontrakty rządowe na okręty lub jednostki niekomercyjne (np. patrolowe) są zlecane tamtejszym stoczniom, co pomaga im utrzymać kompetencje i zapobiega odpływowi kadr.

Budowę okrętów powierza się konsorcjom, co w Europie Zachodniej jest już standardem. Gdyby zastosował go także polski rząd, nasza marynarka wojenna szybko zyskałaby kolejne nowe jednostki, tym bardziej, że konsorcjalna formuła ich budowy została już przećwiczona i sprawdzona przy okazji produkcji niszczycieli min projektu 258 Kormoran II. Natomiast brak szybkiego uruchomienia takich zamówień grozi utratą potencjału produkcji stoczniowej na rzecz obronności przez rodzimy przemysł okrętowy.

– Niezależnie od tego, Remontowa Shipbuilding cały czas pracuje nad nowymi ofertami statków niskoemisyjnych i prowadzi rozmowy z armatorami. Liczymy, że efektem tych działań będą nowe kontrakty – dodaje Grzegorz Landowski.

Pogrzeb Piotra Soyki. Uroczystości w Archikatedrze Oliwskiej 12.08.2020

Pogrzeb Piotra Soyki. Rodzina, branża morska i Pomorze żegna...

Kredyt hipoteczny, to coraz większe ryzyko. UOKiK ostrzega.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie