MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Pomorze: Przeciwnicy gazu łupkowego wręczą petycję marszałkowi

Bartosz Cirocki
Petycję ws. gazu łupkowego podpisało już ponad 170 osób
Petycję ws. gazu łupkowego podpisało już ponad 170 osób Bartosz Cirocki
Nie milkną echa demonstracji przeciwników wydobycia gazu łupkowego metodą szczelinowania hydraulicznego na Pomorzu. Organizatorzy sobotniej manifestacji w Klukowej Hucie już zapowiadają, że kolejną pikietę zorganizują pod Urzędem Marszałkowskim w Gdańsku.

- Chcemy, by władze zastanowiły się nad przyszłością województwa, bo marszałek ogłasza Rok Krajobrazów Pomorza, a popiera stawianie wież wiertniczych i rozwój przemysłu wydobywczego, który zniszczy nasze środowisko - wyjaśnia Hieronim Więcek, prezes Stowarzyszenia Niesiołowice Węsiory Kamienne Kręgi. - Skoro marszałek nie przyjechał do nas i z nami nie porozmawiał, to my przyjedziemy do niego.

Czytaj więcej na temat sobotniej pikiety: Klukowa Huta: Manifestacja przeciw gazowi łupkowemu

Datę pikiety protestujące organizacje ustalą po świętach wielkanocnych. Uczestnicy zamierzają zabrać transparenty, skandować argumenty oraz wręczyć marszałkowi i przewodniczącemu Sejmiku petycję.

"Oczekujemy od samorządu województwa pomorskiego zabrania głosu w publicznej dyskusji, który uwzględniać będzie zarówno zarzuty dotyczące niekonstytucyjności przepisów regulujących wydobycie węglowodorów i zagrożenia dla interesów lokalnych społeczności naszego regionu" - apelują do Mieczysława Struka i Jana Kleinszmidta.

- Podczas pikiety petycję pisemnie poparło ponad 170 osób, ale wciąż zbieramy podpisy - mówi Hieronim Więcek. - Egzemplarze protestu zabrali ze sobą przedstawiciele stowarzyszeń z całego Pomorza, by umożliwić poparcie naszego apelu mieszkańcom swoich okolic.

Czytaj również: Sulęczyno, Stężyca: Zablokowali poszukiwania gazu łupkowego

To kolejna petycja w sprawie gazu z łupków. Stowarzyszenie z Niesiołowic pisało m.in. do PGNiG, u ministra środowiska protestowali mieszkańcy Gołubia.

List do premiera wystosował Tomasz Brzoskowski, wójt Stężycy. Apelował o zmianę prawa górniczego i geologicznego, w jego ocenie sprzecznego z konstytucją i prawem samorządów do samostanowienia. Od grudnia czeka na odpowiedź.
Rozmowa z Małgorzatą Klawiter, pełnomocnikiem marszałka województwa pomorskiego ds. gazu łupkowego

Do urzędu marszałkowskiego trafić ma petycji przeciwników wydobycia gazu z łupków metodą szczelinowania hydraulicznego...
Samorząd województwa jest w tej chwili na etapie dialogu z wszystkimi zainteresowanymi tematyką gazu łupkowego: z mieszkańcami, z samorządami, z rządem, Unią Europejską i koncesjonariuszami. Marszałek monitoruje wszystkie te działania i gromadzi informacje. Kampania informacyjna sensu stricto jest na etapie przygotowawczym i jeszcze nie ruszyła, gdyż do jej organizacji potrzebne jest rzetelne rozeznanie sytuacji oraz zgromadzenie informacji od szerokiego grona ekspertów i naukowców. Mam nadzieję, że w niedługim czasie organizacja kampanii będzie finalizowana - zakłada ona aktywny i szeroki udział mieszkańców, gdyż samorząd z uwagą przysłuchuje się ich opiniom. Uczestnicząc w wielu spotkaniach z mieszkańcami, notowałam wszystkie zgłaszane przez nich uwagi i problemy. Planujemy nie tylko zgromadzić odpowiedzi na wszystkie te pytania, lecz także przekazać stronie rządowej wnioski z kampanii, aby mogła je ona uwzględnić w planowanych nowelizacjach aktów prawnych w tym zakresie.

Czytaj również: Pomorze: Złoża gazu łupkowego znaleziono w Łebieniu i Lubocinie (FILM)

Kiedy i w jakiej można się spodziewać odpowiedzi na uwagi mieszkańców i jaką formę przybiorą?
Zależy mi na wydaniu książki pytań i odpowiedzi, którą będzie można dystrybuować w Internecie oraz w formie drukowanej. Odpowiedzi udzielać będą podmioty, których dane pytanie dotyczy, tak więc instytucje, firmy, samorządy, ministerstwa, instytuty i uczelnie. Do tej pory zgromadziłam ponad sto pytań podczas spotkań z mieszkańcami.

Protestujący wytykają marszałkowi, że ogłasza Rok Krajobrazów Pomorza, a popiera stawianie wież wiertniczych i rozwój przemysłu wydobywczego w regionie...

To argument często występujący w kontekście wież wiertniczych, które stoją w danym miejscu jedynie parę tygodni - po wywierceniu otworu wieża jest demontowana, gdyż nie znajduje już zastosowania na dalszych etapach prac, stąd jej oddziaływanie na krajobraz jest krótkotrwałe. Gdy weźmiemy pod uwagę, że taki otwór, jeśli stwierdzi się na nim przepływ komercyjnych ilości gazu, może służyć do celów wydobywczych przez około 5 - 30 lat okazuje się, że czas trwania samego wiercenia jest bardzo krótki. Bardzo często krajobraz wydobywczy kojarzy się nam z widokiem kopalni węgla kamiennego oraz odkrywkowych kopalni węgla brunatnego, z hałdami i zanieczyszczonym powietrzem. W przypadku produkcji gazu z łupków taki krajobraz się nie pojawi. Docelowo eksploatacyjna powierzchnia terenu potrzebna na pojedynczy otwór wynosi około 30 na 30 metrów i poza niewysoką tak zwaną choinką - orurowaniem otworu i infrastrukturą potrzebną do eksploatacji i przesyłu gazu, która zresztą często znajduje się pod ziemią - nie stanowi dużego obszaru. Instalacje produkcyjne można też dopasować do otaczającego krajobrazu, aby widok taki był jak najmniej uciążliwy.
Uczestnicy sobotniej pikiety w Klukowej Hucie podkreślali, że zdecydowali się na taką formę protestu, bo władze państwowe i samorządowe ignorują ich argumenty oraz obawy. Czy, a jeśli tak to w jaki sposób marszałek chce zmienić ich odczucia?
Marszałek powołał pełnomocnika ds. gazu łupkowego również po to, by wysłuchać argumentów mieszkańców i ich obaw. Podczas spotkań w terenie wielokrotnie rozmawiałam z mieszkańcami i zachęcałam do przekazywania swoich uwag. Pozostaję w regularnym kontakcie z wieloma osobami zainteresowanymi tematyką gazu z łupków. Istotna część kierowanych do mnie obaw wynika z braku dostępu do rzetelnych informacji i badań, co jest prawdziwym problemem tego sektora, stąd też pojawił się pomysł kampanii informacyjnej. Z uwagi na fakt, że również dla samorządu jest to nowy temat, kampania ma na celu przeanalizowanie wszystkich za i przeciw na podstawie dotychczasowych doświadczeń różnych krajów. Chcemy zaangażować wszystkie podmioty zainteresowane tą tematyką. Planujemy wydanie publikacji, spotkania i debaty z mieszkańcami w gminach na terenie województwa, konsultacje z ekspertami z przeróżnych dziedzin powiązanych z poszukiwaniem i eksploatacją gazu i ropy z łupków. Jesteśmy także otwarci na nowe pomysły w tym zakresie.

Czytaj również: Ile mamy gazu łupkowego? Szacunki analityków są różne

Przeciwnicy szczelinowania hudraulicznego podkreślają, że powoduje ono skażenie środowiska i utratę ogromnych ilości wody.
Do tej pory nie udowodniono w żadnych badaniach, że szczelinowanie hydrauliczne miało gdziekolwiek bezpośredni wpływ na zanieczyszczenie wód powierzchniowych i podziemnych chemikaliami pochodzącymi z procesu szczelinowania hydraulicznego. Jest to szczególnie delikatna kwestia, gdyż właśnie ten aspekt wzbudza najwięcej emocji, również wśród samorządów, dlatego bardzo dokładnie przyglądamy się tej kwestii. Z mojej dotychczasowej wiedzy wynika, że wpływ na zanieczyszczenia w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie miały głównie błędy ludzkie popełnione podczas wiercenia i cementowania studni oraz zastosowanie starych już dziś technologii, na przykład cementowanie jedynie fragmentów otworów, niewłaściwe odprowadzanie płynów technologicznych oraz brak odpowiednich regulacji prawnych. Tego typu błędy w Europie są wykluczone, gdyż prawo wspólnotowe i Polskie są o wiele bardziej restrykcyjne, a dzisiejsza technologia jest bardzo nowoczesna - rozwija się już ponad 20 lat. Firmom wydobywczym, mówiąc brutalnie, nie opłaca się popełnianie błędów na gruncie europejskim, gdyż każde jedno zaniedbanie może się okazać bardzo kosztowne zarówno ekonomicznie, jak i wizerunkowo, co może w konsekwencji doprowadzić do zahamowania rozwoju tego przemysłu na naszym kontynencie.

Co z wodą, która w trakcie procesu szczelinowania jest pompowana do otworu?

Najlepiej odnieść te ilości do dziennego zużycia wody w miastach oraz do innych źródeł energii. Dla przykładu ilość wody potrzeba do jednego szczelinowania wynosi od około 9 do 23 tysięcy metrów sześciennych. Zabieg ten wykonuje się na danym otworze tylko raz - a jest to ilość wody, którą takie miasto jak Gdańsk zużywa co 7 godzin. Dodatkowo zużycie wody na produkcję 1 MWh energii z gazu łupkowego w stosunku do innych źródeł jest wielokrotnie niższe, w przypadku węgla aż ośmiokrotnie, a w przypadku biopaliw nawet sześćset razy mniejsze. Wodę do celów technologicznych w przypadku gazu z łupków gromadzi się przez wiele tygodni, tak, jak było w przypadku odwiertu w Łebieniu, gdyż pobór wody nie może wpłynąć na poziom wód oraz nie może w żaden sposób wpływać na ilość wody przeznaczonej do celów użytkowych w gminach i jest prawnie ograniczony. Najważniejsze jest dla marszałka zatem, aby poszukiwanie i wydobycie gazu nie wpłynęło negatywnie na środowisko, zasoby wodne, obszary chronione, na życie mieszkańców, a możliwe będzie to jedynie przy zachowaniu najlepszych praktyk, najnowszych technologii, ścisłego przestrzegania wszystkich aktów prawnych, polskich i wspólnotowych, a wszystkie prace muszą być ściśle monitorowane i nadzorowane tak, aby nie dopuścić do błędów i móc im z wyprzedzeniem skutecznie zapobiegać. Jest to szansa dla rozwoju regionu, lecz także duże wyzwanie. Dlatego marszałek, mimo, iż nie wydaje koncesji, jest bardzo zaangażowany w rozpoznanie sytuacji i podejmuje działania, które mają na celu wyjaśnienie wszelkich pojawiających się w tej kwestii wątpliwości.
Co z podnoszonymi zarzutami dotyczącymi nowego prawa górniczego i geologicznego, czyli możliwości wywłaszczenia właścicieli gruntów czy wprowadzania przez wojewodę zmian do planów zagospodarowania przestrzennego?
Prawo geologiczne i górnicze nie przewiduje wywłaszczeń. W Polsce możliwość taką wprost zakłada tak zwana specustawa drogowa, lecz PGiG nie. Zapis mówi, że firma musi udokumentować prawo do korzystania z gruntu, więc musi uzyskać zgodę jej właściciela na wejście. Dotyczy to często ziemi rolniczej, jednak nie obejmuje wielkiej powierzchni, stąd często jest to wycinek pola, który firma dzierżawi od właściciela lub, jeżeli właściciel wyrazi zgodę - kupuje. Sam właściciel może żądać od firmy wykupu tej ziemi. Cena również podlega negocjacji, więc właściciel może dużo na takiej dzierżawie zyskać. W koncesjach jest również zapis mówiący, że firma musi przestrzegać prawa własności. Jeśli chodzi o wprowadzanie zmian do studiów zagospodarowania przestrzennego gminy zapis mówi wyraźnie, że złoża ujawnia się w studiach uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego gmin, miejscowych planach zagospodarowania przestrzennego oraz planach zagospodarowania przestrzennego województwa. Ujawnia się, czyli stwierdza fakt ich istnienia, a istnienie złóż jeszcze nie oznacza eksploatacji złoża. Gmina ma dwa lata na ujawnienie takiego złoża, które jest własnością Skarbu Państwa, a dopiero, gdy gmina tego nie zrobi, wpisuje je wojewoda. Jeżeli gminy chciałyby zmiany tego zapisu w ustawie, myślę, że mogą się o to postarać.

Czytaj również: Gmina Ustka: Mieszkańcy protestują, a wiercenia idą pełną parą

Jakie korzyści z wydobycia będą miały samorządy? Jaki procent opłaty koncesji na eksploatację złóż i podatku za wydobycie metra sześciennego gazu zasili gminne budżety?
Trudno dziś mówić o konkretnych korzyściach, gdyż poza zapisami ustawy PGiG istnieją też inne źródła przychodów, które generuje obecność tego sektora. Wydaje mi się, że musimy także poczekać na propozycję rządu w sprawie podatku od wydobycia węglowodorów, którą zamierza opublikować pod koniec kwietnia tego roku. Jednak powołując się na ustawę PGiG, artykuł 141 mówi: wpływy z tytułu opłat w 60 procentach stanowią dochód gminy, na terenie której jest prowadzona działalność, a w 40 procentach dochód Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Jeżeli działalność jest prowadzona na terenie więcej niż jednej gminy, opłaty stanowią dochód gmin proporcjonalnie odpowiednio do wielkości powierzchni terenu objętego działalnością, ilości wydobytej kopaliny. Ponadto do budżetu gminy wpływają także opłaty za użytkowanie gruntów oraz podatki od nieruchomości. Mam nadzieję, że rząd wypracuje takie zapisy w ustawach, aby samorządy mogły liczyć na istotny zysk z faktu prowadzenia działalności wydobywczej na terenie gminy, gdy przyjdzie etap eksploatacji złóż.

Na jakim etapie w poszczególnych gminach są obecnie prace poszukiwawcze i kiedy, według pani rozpocznie się wydobycie surowca na skalę przemysłową?
Obecnie jest dziewięć zakończonych odwiertów na terenie województwa, następne są w przygotowaniu. W całej Polsce jest nieco ponad dwadzieścia otworów, to bardzo mało. Wydaje mi się, że na skalę wydobywczą poczekamy jeszcze parę lat. Nawet PGNiG, które mówi o wydobyciu gazu na przełomie lat 2014 - 2015, mówi o wydobyciu gazu z odwiertu poszukiwawczego - poprzez zagospodarowanie kopaliny zgodnie z ustawą PGiG. Wydaje mi się, że przemysłowej skali wydobycia możemy się spodziewać dopiero za 5 - 10 lat.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Strefa Biznesu: Ceny złota na nowym, historycznym poziomie

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na dziennikbaltycki.pl Dziennik Bałtycki