Podatek od deszczu: Rząd naliczy go większej liczbie Polaków! Zapłacą już właściciele 6-arowych działek

Tomasz Chudzyński
Tomasz Chudzyński
Rząd planuje rozszerzyć podatek od deszczu
Rząd planuje rozszerzyć podatek od deszczu Krzysztof Kapica /PPG
Znacznie większą liczbę Polaków niż obecnie miałby objąć rozszerzony podatek deszczowy. Rząd pracuje nad stosownymi przepisami. Danina będzie niższa, jeśli w danym gospodarstwie domowym właściciele będą gromadzili deszczówkę.

Podatek od deszczu: Rząd naliczy go większej liczbie Polaków. Kto zapłaci?

Znowelizowanym podatkiem deszczowym ma zostać objętych 20 razy więcej nieruchomości w Polsce niż ma to miejsce obecnie. Koszt na gospodarstwo domowe ma sięgać średnio 1 350 zł rocznie (w niektórych wyliczeniach dom jednorodzinny podatek będzie obciążał w kwocie ok. 900 zł rocznie, a mieszkanie spółdzielcze – [/b]700 zł[/b]), wg wyliczeń Ministerstwa Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej.

Rozszerzenie opłaty deszczowej obejmie:

  • właścicieli domów jednorodzinnych,
  • wspólnoty i spółdzielnie mieszkaniowe,
  • obiekty usługowe (np. warsztaty samochodowe), bo, według projektu rozszerzającego podatek deszczowy, opłata obejmie każdego właściciela nieruchomości o powierzchni większej niż 600 m kw., u którego istnieje albo powstanie zabudowa wyłączająca powyżej 50 proc. „powierzchni biologicznie czynnej”.

Oznacza to, że jeśli na działce wielkości 6 arów ponad 3 ary będą stanowiły dachy i tarasy nieruchomości oraz utwardzone powierzchnie, np. drogi, podjazdy, parkingi z kostki brukowej, jej właściciel będzie musiał zapłacić podatek od deszczu. 6 arów to dość częsta powierzchnia działek przeznaczonych pod budownictwo jednorodzinne w Polsce.

Podatek od deszczu. Kto obecnie musi go płacić?

Obecnie podatek deszczowy płacić muszą właściciele nieruchomości o powierzchni przekraczającej 3 500 m kw., którzy mają zabudowane więcej niż 70 proc. nieruchomości. W porównaniu do planowanych zmian różnica jest więc znaczna.

Według rządu, rozszerzenie daniny ma być sposobem na walkę z suszą i oszczędność zasobów wody opadowej. Nowe przepisy miałyby ograniczyć tzw. betonozę w polskich miastach i osiedlach, skutkującą m.in. zmniejszeniem retencji wody opadowej, a także wywołującą problemy z odprowadzaniem „burzówki” przez komunalną kanalizację deszczową.

Podatek od deszczu. Kto zapłaci mniej?

Nowe wymogi pomogą również „zmusić” właścicieli nawet najmniejszych nieruchomości do gromadzenia deszczówki. Projekt rozszerzenia daniny zakłada bowiem zmniejszenie podatków, jeśli właściciele nieruchomości będą wodę opadową magazynować, np. w specjalnych zbiornikach.

Jeśli ktoś będzie miał urządzenia do retencjonowania wody mieszczące od 10 do 30 proc. odpływu rocznego, zapłaci rocznie 45 gr za 1 m kw powierzchni uniemożliwiającej wchłanianie wody deszczowej (dachów, tarasów, terenów utwardzonych) na swojej posesji.

Dla tych, którzy mają instalacje gromadzące do 10 proc. odpływu rocznego opłata roczna będzie wynosiła 90 gr za 1 m kw.

Właściciele nieruchomości nieposiadający w ogóle zbiorników do retencji zapłacą 1,5 zł rocznie.

Podatek od deszczu. Na czyje konto trafią pieniądze?

Poborem nowej daniny, według projektu, będą miały zająć się samorządy. Jednak 75 proc. z deszczowych pieniędzy będzie miało trafić na konto Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie, a pozostała część do miast i gmin, które będą musiały przeznaczyć co najmniej 80 proc. z uzyskiwanych z podatku od deszczu kwot na rozwój retencji wód opadowych w tzw. zlewni w danej gminie.

Zdaniem wielu ekspertów, m.in. Urszuli Stefanowicz z Koalicji Klimatycznej, która prowadzi kampanię „Co z tą wodą”, umiejętność zatrzymywania wody, zwłaszcza w miastach, jest bardzo cenna. Jednak nowy podatek od deszczu nie zwalczy suszy. Potrzebne są nowe rozwiązania dla przemysłu, który jest globalnie największym „konsumentem” wody.
Z kolei, zdaniem wielu ekspertów, a także samorządowców, wpływy z rozszerzonego podatku deszczowego posłużą po prostu łataniu dziury w krajowym budżecie. Na liście nowych, lub rozszerzonych podatków, jest już 30 pozycji.

JAK NIE SZKODZIĆ ZWIERZĘTOM?

Religia i etyka w szkole. Kto ma kształcić nauczycieli etyki?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie