Olga Krzyżanowska: Trzeba zawczasu bić na alarm [ROZMOWA]

Barbara Szczepuła
Olga Krzyżanowska: Uczestniczę w demonstracjach organizowanych przez Komitet Obrony Demokracji, bo jestem po prostu obywatelką zaniepokojoną tym, co się dzieje w naszym kraju
Olga Krzyżanowska: Uczestniczę w demonstracjach organizowanych przez Komitet Obrony Demokracji, bo jestem po prostu obywatelką zaniepokojoną tym, co się dzieje w naszym kraju Karolina Misztal
Na razie nie oceniam pani Szydło jako premiera. Chcę zobaczyć, jak będzie sobie dawała radę, a nie będzie jej łatwo, bo stoi w cieniu prezesa Kaczyńskiego - mówi Olga Krzyżanowska, była wicemarszałek Sejmu

Czy demokracja w Polsce jest zagrożona?

Chcę zastrzec na wstępie, że nie należę obecnie do żadnej partii, więc nie wypowiadam się jako polityk. Kiedyś działałam w Unii Demokratycznej, która przekształciła się w Unię Wolności. Nigdy nie należałam do Platformy. Uczestniczę w demonstracjach organizowanych przez Komitet Obrony Demokracji, bo jestem po prostu obywatelką zaniepokojoną tym, co się dzieje w naszym kraju. Uważam, że demokracja jest zagrożona, podobnie jak tysiące innych ludzi, którzy wychodzą na ulice.

To, że można demonstrować, pokazuje, że żyjemy w państwie demokratycznym.

Mówimy o zagrożeniach. Póki nie stało się jeszcze nic złego, trzeba zawczasu bić na alarm. Ale zacznę od krytyki Platformy Obywatelskiej. Politycy tej partii zajmowali się za bardzo sobą, kampanię wyborczą mieli fatalną i Polacy postanowili dać im po nosie. Część zagłosowała na znak sprzeciwu na inne listy, inni nie poszli do wyborów. Proszę sobie jednak przypomnieć, że w najważniejszych w naszej historii wyborach, tych z czwartego czerwca 1989 roku, wzięło udział tylko sześćdziesiąt kilka procent uprawnionych. Ćwierć wieku później nadal nie rozumiemy, że to obywatelski obowiązek. Wydaje mi się, że teraz niektórzy pojęli swój błąd i postanowili go naprawić - stąd te demonstracje. Rozmawiam z ludźmi: wielu boi się, że w tak skomplikowanej sytuacji międzynarodowej Polska może się nagle znaleźć poza Unią Europejską.

W demokratycznych krajach raz wygrywa jedna partia, raz druga. To normalne.

Oczywiście, ale w przypadku Prawa i Sprawiedliwości niepokojące jest to, że rządzi w gruncie rzeczy jeden człowiek, który w dodatku nie ponosi za nic odpowiedzialności konstytucyjnej. A ponadto że „dobrą zmianę”, jak mówią politycy PiS, - chce się przeprowadzić metodami pozaprawnymi, paraliżując Trybunał Konstytucyjny.

To też się w III RP zdarzało, Marian Krzaklewski rządził z tylnego siedzenia…

…i skończyło się katastrofą dla partii tworzących rząd Jerzego Buzka. Jeśli chodzi o panią Beatę Szydło, to na razie nie oceniam jej jako premiera. Chcę zobaczyć, jak będzie sobie dawała radę, a na pewno nie będzie jej łatwo, bo stoi w cieniu prezesa Kaczyńskiego. Myślę jednak, że będzie musiała znaleźć pieniądze przynajmniej na program „500 +”. Ale wracając do Platformy: politycy tej partii dalej zajmują się sobą, wybierają przewodniczącego, a czas upływa, czego zdają się nie zauważać. Polityka PiS mi się nie podoba, ale muszę przyznać, że ludzie są sprawni, a to też się liczy.

Czy oglądając telewizyjne transmisje z Wiejskiej, porównuje Pani to, co się dzieje w Sejmie, z pierwszymi kadencjami? Była Pani dwukrotnie wicemarszałkiem.

Zdumiewają mnie nocne głosowania, wrzucanie ustaw w ostatniej chwili, niedopuszczanie posłów opozycji do głosu. No i jawne lekceważenie obywateli, choć w kampanii wyborczej politycy PiS obiecywali, że będą „słuchać Polaków”. Tymczasem nie ma żadnej dyskusji, nawet w komisjach zamyka się posłom usta. Weźmy kwestię tak niepolityczną jak wiek rozpoczęcia nauki przez dzieci: sześciolatki czy siedmiolatki? Nie można tego załatwiać arbitralnie i na chybcika. Należałoby rozważyć różne warianty, skonsultować z rodzicami…


Zachowanie marszałka Kuchcińskiego budzi sprzeciw opozycji, ale też nigdy posłowie nie utrudniali tak prowadzenia obrad jak dziś posłowie Platformy i Nowoczesnej.

Pamiętam pana Kuchcińskiego sprzed lat. Był spokojnym posłem. Wydaje mi się, że dziś nie rozumie dobrze roli marszałka Sejmu, który powinien być w jakiś sposób ponadpartyjny. Nie przestrzega regulaminu Sejmu, co oznacza, moim zdaniem, że nie szanuje własnego stanowiska. Przypominam sobie Andrzeja Leppera w roli wicemarszałka Sejmu. Nie mieliśmy wobec niego zbyt dużych oczekiwań, nawet przeciwnie - mieliśmy mnóstwo obaw, że sobie nie poradzi, bo nie miał przecież ani wykształcenia, ani doświadczenia parlamentarnego. Ale miał wiele sprytu, politycznie jakoś się wyrobił, co nie znaczy oczywiście, że nie było z nim kłopotów. Najbardziej zdumiewa mnie prezydent Andrzej Duda. Wykształcony prawnik, z doktoratem na Uniwersytecie Jagiellońskim, z porządnej, profesorskiej rodziny - i w nocy zaprzysięga sędziów. Takich rzeczy nie było nawet w stanie wojennym! Myślę też o Mariuszu Kamińskim, przeciwko któremu toczy się postępowanie sądowe… Nie wiem, czy jest winny, czy nie, ale znienacka zostaje przez prezydenta ułaskawiony, choć nie zakończono postępowania. To kpiny z prawa! A inni ministrowie? Na przykład Zbigniew Ziobro, którego znamy z nie najlepszej przecież strony z działalności w poprzednim rządzie PiS. Przypomnę choćby sprawy doktora G. i Barbary Blidy. I oto teraz znowu jest ministrem sprawiedliwości, i na dodatek ma zostać prokuratorem generalnym. To mnie napawa lękiem o państwo. I jeszcze jedno: jeśli ludzie, którzy dziś rządzą Polską, jeszcze niedawno opowiadali, że jest ona w ruinie, to czy można dziś mieć do nich szacunek? I czy mogą oni mieć pretensje, że źle postrzegają nas cudzoziemcy? Muszę tu jeszcze wspomnieć o ministrze Macierewiczu. Na czele wojska stoi polityk niesłychanie agresywny. Także pan Waszczykowski, będąc poprzednio wiceministrem spraw zagranicznych, ostro krytykował Polskę za granicą, a teraz ma do wszystkich naokoło pretensje o złą opinię Polski w Europie.

Minister Sikorski też nie był spokojną owieczką.

Rzeczywiście, był nonszalancki i zarozumiały, popełniał błędy. Zaszkodziły mu ośmiorniczki, choć to wcale nie tak luksusowe danie. Minister nie powinien prowadzić takich rozmów w restauracjach. Osoby na stanowiskach muszą bardziej uważać. Dobrą lekcję dał mi przed laty młody policjant w Gdańsku. Jadąc autem, popełniłam drobne wykroczenie drogowe. Gdy policjant zorientował się, że jestem wicemarszałkiem Sejmu, powiedział: - Tacy ludzie jak pani powinni dwa razy bardziej uważać. Wam wolno mniej. Dobrze to zapamiętałam.

Pomówmy o Trybunale Konstytucyjnym, który budzi najwięcej emocji.

Budzi emocje, ponieważ najbardziej bolesne jest lekceważenie prawa przez Sejm, który prawo stanowi. Wyznaczenie prokuratora czynnego w stanie wojennym do demonstracyjnego rozmontowywania demokratycznego państwa prawa można odebrać jako chęć upokorzenia Polaków. Nie rozumiem, dlaczego pan prezes Kaczyński się na to zdecydował. Środowisko prawnicze poparło Trybunał Konstytucyjny i to jest bardzo pozytywny objaw solidarności korporacyjnej.

Komitet Obrony Demokracji chce zbierać podpisy pod obywatelskim projektem ustawy o Trybunale Konstytucyjnym.

Mam nadzieję, że marszałek Kuchciński nie wrzuci go do sejmowej zamrażarki. Politycy PiS obiecywali w kampanii wyborczej, że będą słuchać ludzi.

Ktoś powiedział, że PiS chce zniszczyć najpiękniejsze 25 lat, jakie się zdarzyły w naszej historii. Zgadza się Pani z tą opinią?

Należę do starszego pokolenia, więc przypominają mi się czasy komunizmu i pierwszych sekretarzy, którzy chcieli wszystkim kierować. Także młodym ludziom politycy PiS wydają się anachroniczni. Spędzałam w tym roku święta razem z dorosłymi wnukami, częściowo wychowanymi za granicą. Pytam ich: - Co wy na to, co dzieje się w Polsce? - Babciu, to wszystko jest tak niemądre, że nie ma o czym mówić… Wie pani, co jeszcze mnie strasznie irytuje? Powoływanie się na Piłsudskiego! Powiedzmy jasno: Piłsudski nie był bez skazy. Wspomnę przewrót majowy, obóz w Berezie Kartuskiej, obsadzanie stanowisk swoimi ludźmi, et cetera. W mojej rodzinie nie było kultu Piłsudskiego, ale Polacy uznawali jego zasługi, bo był symbolem wolnej Polski. A jakie zasługi ma pan Kaczyński?

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

C
Czytelniczka

Swietnie, rzeczowo, rozumnie. Brawa dla Pani Krzyzanowskiej. Gdzie te czasy, kiedy w klasie politycznej bylo sporo ludzi z klasa, za ktorych nie trzeba sie bylo wstydzic. Gdzie te czasy, kiedy marszalek sejmu nie wylaczal mikrofonow poslom opozycji. Pani Krzyzanowska byla swietnym wicemarszalkiem sejmu, rozumiejacym, ze marszalkowie nie sa jedynie poslusznymi funkcjonariuszami swojej partii. Daje nieugiety przyklad, ze warto byc przyzwoitym.

A
AJB

Z "bulem" serca to piszę, alei w "nadzieji" że to minie - bo ceniłem, i nadal cenię za całokształt, Panią Olgę jak nikogo w czasach Karnawału Panny "S" i później. Ale jak widać miał rację Tadeusz Boy-Żeleński pisząc że " paraliż POstępowy najzacniejsze trafia głowy"!

E
ERG

TO ONA JESZCZE ...ŻYJE ????

X
XYZ

skoro tak bardzo spieszy się z alarmem - chce "Zawczasu bić na alarm". A przecież mogłaby choćby zadać sobie proste pytanie:
Kto rozpoczął ten paraliż TK? Czy nie zrobił tego sejm ubiegłej kadencji
bezprawnie wybierając w czerwcu 2015 r. pięciu członków tego trybunału? Czy to takie dziwne, że
obecny sejm uznając tamtą decyzję za bezprawną wybrał brakującą piątkę członków TK?
No ale p. Krzyżanowska jest zwolenniczką akceptowania decyzji sejmu częściowo prawnych!
Skoro już p. marszałek tak lubi "zawczasu bić na alarm" z uwagi na istniejące zagrożenie, to .... niech
już teraz zdejmie majtki, ... bo istnieje przecież zagrożenie że je zmoczy. Osobom w podeszłym wieku wcześniej czy później to się zdarzy - lekarze to dobrze wiedzą!
PS. Selektywna wrażliwość p. Krzyżanowskiej nie pozwala jej zauważyć innych patologii, np.
takiej, że krzykliwa gdańska tramwajarka Krzywonos-Strycharska otrzymuje 6200 zł emeryturę przyznaną przez niejakiego Tuska zaś słynny i wielce zasłużony prawnik, b. premier RP, J. Olszewski otrzymywał do nie dawna emeryturę w wysokości niewiele ponad 4 tyś. zł. No, ale on nie był tak posłuszny jak pani Krzywonos!

P
Polihistor

I w rękach takich ludzi byliśmy, gdy dokonywały się zmiany 1989 roku.
Dlatego Polska wygląda dziś tak, jak wygląda.
A oni - masz babo placek! - znowu chcieliby decydować.
Nie uznając wyniku demokratycznych wyborów.
Bo to nie oni, ani nie ich ulubieńcy wygrali.
Niedoczekanie wasze!

Dodaj ogłoszenie