O hormonie królewskim i systemie 5 "S", czyli o tym, co ma władzę nad mężczyznami

Ryszarda Wojciechowska
Ryszarda Wojciechowska
Testosteron to nie jest hormon wojny. To hormon męskiej stanowczości i zdecydowania. Jeśli jednak jego poziom spada, wtedy mężczyzna jest rozdrażniony, sfrustrowany i wypalony - mówi dr n. med. Ewa Kempisty-Jeznach, jedyny w Polsce lekarz medycyny męskiej z międzynarodowym certyfikatem.

Mężczyźni rządzą światem, ale władzę nad mężczyznami ma... testosteron. Czy tak, pani doktor?
To, że mężczyźni rządzą światem jest prawdą historycznie uwarunkowaną, chociaż ten stan powoli się zmienia. I kobiety coraz odważniej zaczynają sięgać po władzę. Nie zmienia się tylko fakt, że mężczyznami rzeczywiście rządzi testosteron.

Pani nazywa go hormonem królewskim. Ale testosteron kojarzy się raczej z napakowanymi, agresywnymi, „karkami”. Spróbujmy więc go nieco odmitologizować.
To, co widzimy w siłowniach, to raczej nadmiar testosteronu, sztucznie podawanego organizmowi, wybiegającego poza normę. Ja mówię o testosteronie, który powinien znajdować się w ciele mężczyzny w dawkach fizjologicznych. My, kobiety, mamy to szczęście, że posiadamy więcej, niż jeden hormon. A mężczyzna ma tylko testosteron i musi z tym żyć.

Na co więc wpływa ten królewski hormon w przypadku mężczyzn?
Działa on w trzech kierunkach. Po pierwsze, wpływa na wygląd fizyczny. To, że mężczyzna ma szerokie ramiona, wąskie biodra, owłosienie, zarost, wspaniałe mięśnie i dużo grubszą, lepszej jakości niż kobieta skórę, to zasługa testosteronu. Po drugie, ważne jest jego działanie na psychikę. To hormon radości i szczęścia, antydepresant, który daje zadowolenie z życia. I po trzecie, ma wpływ na seksualność. Kobiety też mają testosteron, ale w ilości dziesięciokrotnie mniejszej, niż panowie.

Po co nam, kobietom testosteron?
Dzięki niemu mamy ochotę na seks. Ale mężczyźni, którzy posiadają go dziesięć razy więcej niż my, mają tym samym dużo większy popęd seksualny. Chociaż i to zjawisko ostatnio się zmienia. A wyemancypowane kobiety przejmują role męskie wraz z testosteronem.

Można powiedzieć - mężczyzna słaba płeć?
Mężczyznom również nie jest łatwo w dzisiejszym świecie. Kobiety stały się wyzwolone. Wchodzą na ścieżki kariery. I mają przez to duże problemy z zachowaniem własnego ja. Nie wiedzą, czego chcą i kogo chcą. Szukają ideału. Ale o ideał na rynku matrymonialnym trudno. Mężczyzna z kolei nie wie, kim ma być - strażnikiem ogniska domowego i nianią, czy może powinien zajmować się tylko zarabianiem pieniędzy? Z całą pewnością zamiana ról wywróciła życie rodzinne do góry nogami. Mężczyźni stanęli przed nierozwiązalnym dylematem. Obok siebie pragną mieć kobiety silne, dobrze wykształcone i niezależne finansowo. Z drugiej strony chcieliby mieć posłuch, wpływ i ostatnie zdanie. We współczesnych czasach to niemożliwe. Nie można mieć ciastka i je zjeść.

A jeszcze do tego ten testosteron... Problem zaczyna się wtedy, kiedy spada jego poziom. Dlaczego tak się dzieje?
Największym wrogiem testosteronu jest stres. To prawdziwy antybohater. Mężczyźni żyją dziś w ogromnym napięciu. Coraz więcej mężczyzn jest niezadowolonych z życia, rozdrażnionych, wypalonych, zestresowanych. Tracą cel w życiu. Wielu ma depresję.

W jaki sposób stres rujnuje męskie zdrowie?
Przewlekły stres niekorzystnie wpływa na funkcjonowanie całego organizmu. Nie tylko doprowadza do zmian hormonalnych, ale także osłabia odporność organizmu. W efekcie jesteśmy bardziej podatni na choroby zakaźne i choroby z autoagresji. Ewolucyjnie mężczyźni mają słabszy układ immunologiczny. To dlatego, jak pokazują dotychczasowe badania, infekcje górnych dróg oddechowych w przypadku mężczyzn częściej skutkują powikłaniami i prowadzą do śmierci.

A czy znaczny spadek testosteronu powoduje zniewieścienie mężczyzny?
Można tak powiedzieć. Niższy poziom testosteronu powoduje, że mężczyzna staje się bardziej wrażliwy, uczuciowy, melancholijny i sentymentalny.

To chyba lepiej. Bo Kayah oskarżała w piosence testosteron o „łez strumienie, osamotnienie, zdradę i gniew, o cierpienie, wojen płomienie, przelaną krew...” Miała rację?
Nie do końca. Mężczyźni, którzy posiadają testosteron we właściwych proporcjach są opiekuńczy, dżentelmeńscy i na pewno nie agresywni. To nie jest hormon wojny. To hormon męskiej stanowczości i zdecydowania. Jeśli jednak jego poziom spada, wtedy mężczyzna jest rozdrażniony, sfrustrowany i wypalony.

Co to znaczy niski i wysoki poziom testosteronu u mężczyzny... Jak to ocenić?
Normy są bardzo indywidualne. Można się urodzić z niskim lub wysokim poziomem testosteronu, ale to nie znaczy, że mężczyźni z niższym poziomem nie będą męscy. Oni też się mogą dobrze czuć. Problem zaczyna się wtedy, kiedy poziom testosteronu w pewnym momencie życia znacznie spada. I to ma wpływ na zdrowie mężczyzny. Taki spadek można najlepiej ocenić, porównując wcześniejsze badania poziomu tego hormonu. Zawsze radzę, żeby mamy swoich synów w wieku 15-17 lat posyłały na badanie testosteronu. A potem po trzydziestce będzie można porównać. I zobaczyć, czy nastąpił spadek, a jeżeli tak, to jak znaczny. Wiem, że ten spadek następuje u coraz młodszych mężczyzn. I to jest bardzo niepokojące.

Dlaczego?
Bo już u młodych mężczyzn pojawiają się takie problemy jak depresja, brak libido, wieczne zmęczenie, a nawet otyłość.

To są sygnały wysyłane przez organizm?
Jeżeli mężczyźnie zaczyna odkładać się tłuszcz na brzuchu, jeżeli zaczyna być zmęczony, osowiały, nie wykazuje aktywności popołudniami, a do tego miewa spadki nastroju – raz jest melancholijny, a raz rozdrażniony – powinien sobie sprawdzić testosteron. Pamiętajmy, że testosteron jest hormonem mięśni i ruchu. Mężczyzna, który ma wysoki poziom tego hormonu niejako sam się napędza w uprawianiu sportu. Dzięki temu produkuje jeszcze hormony szczęścia i wtedy mamy do czynienia z człowiekiem szczęśliwym i wesołym. W przypadku niskiego testosteronu nie ma się ochoty na taką aktywność. Człowiek jest rozleniwiony. Brak aktywności sportowej zmniejsza poziom tego hormonu i koło się zamyka. Uważam, że mężczyzna powinien badać poziom tego hormonu co roku, tak jak kobiety badają swoje hormony.

A jeśli poziom testosteronu jest niewystarczający, trzeba zacząć uprawiać sport, ćwiczyć?
Chodzi nie tylko o testosteron całkowity, ale także o testosteron wolny. Można pójść na siłownię i dzięki ćwiczeniom podwyższyć sobie testosteron całkowity. Ale nie będziemy z niego korzystać, jeśli "po drodze" znajdzie się kilku złodziei, którzy będą go nam zabierać. Wspomniałam już o stresie, ale to także nieprawidłowe odżywianie się, brak aktywności fizycznej i niedobór snu. To czynniki związane ze stylem życia. W swojej "Książce tylko dla mężczyzn" opisałam system pięciu "S", bo jednym, wielkim minusem stylu życia mężczyzn jest stres, a czterema największym plusami: sport, seks, sen i sposób odżywiania. Tymi czterema plusami można zniwelować jeden minus. Poza tym trzeba pamiętać też o technikach wyciszania, których wymaga zwalczanie stresu w XXI wieku. Techniki wyciszania okazują się dla mężczyzn bardzo trudne, bo nie są do nich przyzwyczajeni. Uważają, że joga, mindfulness czy np. autogenny trening, nie są męskie.

Rozwińmy jeszcze te plusy, które można wykorzystać.
Najpierw sen. Mężczyzna powinien spać osiem godzin. Wtedy uspokaja swój kortyzol. Rano jest wypoczęty i spokojniejszy. Odżywianie jest bardzo ważne. Powinien unikać węglowodanów, które przechodzą w trójglicerydy tworzące blaszki miażdżycowe i powodujące odkładanie tłuszczu na brzuchu. Niedawno odkryto w tkance tłuszczowej na brzuchu enzym aromatase, który zmienia testosteron w estrogeny, hormony kobiece. Można powiedzieć, że mężczyzna z każdym kolejnym gramem tłuszczu na brzuchu robi się bardziej kobiecy. Powinien więc o swój brzuch zadbać.

A sport?
Najlepiej uprawiać go trzy razy w tygodniu. Ale to powinien być sport aero, czyli trzy razy w tygodniu po 45 minut i tak aby puls nie był wyższy, niż 130 na minutę.

No i wreszcie seks.
W życiu młodego mężczyzny powinno dochodzić do pięciu kontaktów płciowych w tygodniu. Z wiekiem zainteresowanie seksem spada. Ale po sześćdziesiątce powinny być trzy kontakty w tygodniu. To ważne, bo w czasie seksu mężczyzna też produkuje testosteron.

Z wiekiem poziom testosteronu spada?
Po czterdziestym roku życia poziom testosteronu spada mniej więcej o dwa procent rocznie. Ale jak już mówiłyśmy teraz mężczyźni tracą ten hormon przez stres dużo szybciej. I dzisiaj pięćdziesięciolatek może odczuwać spadek swojego hormonu tak jak kobieta w tym samym wieku, kiedy zaczyna menopauzę. Mężczyzna poci się w nocy, ma napady gorąca, jest rozdrażniony, miewa nawet stany lękowe. Popularnie nazywa się to andropauzą, a medyczna nazwa to ADAM (Androgen Deficiency in Aging Male). Mężczyzna przekwita jak kobieta i podobnie jak ona też może pomyśleć o hormonalnej terapii zastępczej.

MEMY i życzenia na Dzień Mężczyzny 2021. Zobacz śmieszne obr...

W wodach śródlądowych ubywa tlenu. To niebezpieczne

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

... z międzynarodowym certyfikatem.

Czyli o "wyższości demokracji ludowej nad demokracja burżuazyjno-kupiecką" !.

Dodaj ogłoszenie