Niszczenie drzew czy pielęgnacja? Ogłowione drzewa w gdańskiej Oliwie! Jest wniosek o ukaranie miasta przez marszałka województwa

Rafał Mrowicki
Rafał Mrowicki
Przycięte drzewa przy ulicy Liczmańskiego w Oliwie Przemyslaw Swiderski
Kilkadziesiąt drzew przy ulicy Alfa Liczmańskiego w gdańskiej Oliwie zostało mocno przyciętych, czy wręcz ogłowionych. Gdański Zarząd Dróg i Zieleni tłumaczy, że to część prac pielęgnacyjnych, trwających od lat za zgodą i na mocy decyzji konserwatora zabytków. Zdaniem miejskiego aktywisty Rogera Jackowskiego, działania te naruszyły ustawę o ochronie przyrody. Zawnioskował on o karę na miasto ze strony marszałka województwa.

Co stało się z drzewami w Gdańsku Oliwie?

Mieszkańcy gdańskiej Oliwy od paru dni niepokoją się przycięciem drzew na ulicy Alfa Liczmańskiego. Drzewostan wzdłuż jezdni został ogłowiony, a gałęzie, które pozostały, są znacznie skrócone.

To działania mające na celu nadanie lipom formy szpalerowej, charakterystycznej dla Starej Oliwy - słyszymy w Gdańskim Zarządzie Dróg i Zieleni. Rzeczniczka GZDiZ Magdalena Kiljan mówi, że to kontynuacja wcześniejszych prac. Działania są prowadzone za zgodą Pomorskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków i na podstawie jego decyzji.

Zobaczcie zdjęcia przyciętych drzew!

- Poprzednie cięcia wykonywane były w roku 2015 - mówi Magdalena Kiljan. - Zaprzestanie rozpoczętych blisko dziesięć lat temu prac i pozostawienie drzew w formie przejściowej, między drzewami wysokimi a formą szpalerową, oznaczałby nie tylko zaprzepaszczenie dotychczas wykonanych zabiegów, ale także zwiększyłoby ryzyko wyłamywania gałęzi i wywrotów całych drzew w przyszłości. Dodatkowo uwzględniając, że wiele lip w Starej Oliwie, w tym także na ul. Alfa Liczmańskiego, jest w złym stanie technicznym i zdrowotnym pozostawienie ich w formie drzew wysokich, tj. takich, których środek ciężkości także usytuowany jest wysoko, grozi powstawaniem złomów lub wywrotów całych drzew. Takie wypadki niestety odnotowujemy często w obrębie drzewostanów oliwskich, ostatni tego typu wypadek miał miejsce podczas październikowej wichury, gdy na ul. Podhalańskiej doszło do wywrócenia jednej lipy na budynek mieszkalny. Jedyna realna alternatywą dla prowadzonych aktualnie prac byłaby całkowita wymiana drzewostanu, co uważamy za rozwiązanie nie do przyjęcia - tłumaczy przedstawicielka GZDiZ.

Wyjaśnienia te nie są przekonujące dla wszystkich. Roger Jackowski, miejski aktywista i radny dzielnicy Wrzeszcz Dolny, zaapelował do marszałka województwa pomorskiego Mieczysława Struka o nałożenie kary na władze Gdańska. Swój wniosek wysłał też do Prokuratury Rejonowej Gdańsk-Oliwa i do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska.

Roger Jackowski powołuje się na ustawę o ochronie przyrody, która ogranicza cięcia koron drzew do maksymalnie 30 proc. objętości. Jego zdaniem drzewa na ul. Liczmańskiego straciły aż 90 proc. objętości.

- Według informacji i zdjęć przekazanych przez mieszkańców Oliwy, w ostatnich dniach przy ul. Liczmańskiego doszło do zniszczenia 43 sztuk drzew lip w wieku ok 80 - 100 lat. Drzewa zostały praktycznie pozbawione koron, ucinano także pnie. Prace rzekomo "pielęgnacyjne" prowadzone są na zlecenie i pod nadzorem GZDiZ. Zgodnie z ustawą o ochronie przyrody, tego typu prace nie mają nic wspólnego z pielęgnacją roślin. Ustawa ogranicza cięcie koron do maks. 30 proc. objętości. Tymczasem drzewa po prostu zmasakrowano, niektóre straciły całą koronę, inne 90 proc. - mówi Roger Jackowski. - Tego typu postępowanie ustawa określa jako zniszczenie drzewa i określa wysokości kar za dokonanie czegoś takiego (dwukrotność opłaty za wycinkę drzewa). W przypadku, gdy dewastatorem są instytucje miejskie, karę musi nałożyć Marszałek Województwa. W związku z tym przesłałem dziś wniosek do Urzędu Marszałkowskiego o ustawowe ukaranie Miasta Gdańska wraz z bogatym materiałem dowodowym. Niezależnie od tego do prokuratury składam zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa zniszczenia w świecie roślinnym o znacznych rozmiarach. Tego typu dewastacje drzewostanu prowadzone pod pretekstem "pielęgnacji" powodują wprost zamieranie lub ogromne osłabienie drzew, które potem w ciągu kilku lat padają ofiarą infekcji grzybowych, kolonizacji jemioły, itp. W Gdańsku zniszczono w ten sposób kilka lat temu Wielką Aleję Lipową i wiele innych szpalerów, np. klony wzdłuż ul. Kościuszki, które obecnie masowo zamierają na choroby grzybowe po niefachowym cięciu ok 60% koron. Koszt odtworzenia jednego drzewa w tym wieku to co najmniej kilkadziesiąt tysięcy złotych i jest to bardzo trudne ze względu na coraz gorsze warunki środowiska - dodaje aktywista.

Urząd Marszałkowski Województwa Pomorskiego informuje, że choć zawiadomienie ze strony Rogera Jackowskiego jeszcze nie wpłynęło do urzędu, zajmie się on sprawą. Jak mówi rzecznik UMWP Michał Piotrowski - drzewostanowi przyjrzy się Certyfikowany Inspektor Drzew. Po ustaleniu przez niego ewentualnych szkód i przeprowadzeniu analizy, możliwe będzie wymierzenie pieniężnej kary administracyjnej.

Wycinki drzew w Trójmiejskim Parku Krajobrazowym. Mieszkańcy...

JAK NIE SZKODZIĆ ZWIERZĘTOM?

Drożyzna nad Bałtykiem. Lepiej wyjechać za granicę?

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

I
Inni

Od uderzenia spadającego drzewa umiera rocznie mniej ludzi niż od pioruna, więc zamista wycinać drzewa, niech wszystkim w Polsce każą chodzić z drutem który odprowadzi pioruna do ziemi, tak administracja musi zacząć dbać o nasze. Bezpieczeństwo od przyszłego mc każdy chodzi z metalowym prętem długim.

Dodaj ogłoszenie