W biały dzień, zaledwie sto metrów od ruchliwej drogi wilcza rodzina urządziła sobie biesiadę z upolowanego jelenia. Zdarzenie miało miejsce w piątek w okolicach Lisewa w gminie Przechlewo. W niedzielę inna mieszkanka gminy Przechlewa w okolicach Suszka natknęła się natomiast na młode wilki bawiące się na asfaltowej drodze.

- Wyjechałem zobaczyć pole ze zbożem w okolicach Lisewa – mówi Bogdan Zblewski, który w piątek, w samo południe, sto metrów od drogi powiatowej prowadzącej z Przechlewa w stronę Człuchowa natknął się na wilczą watahę. - Do Przechlewa wracałem nieco inną drogą. W pewnym momencie zobaczyłem wilki szarpiące jelenia. Jeden ciemniejszy i cztery jasne. Chciałem filmik nakręcić, ale z tego wrażenia nie wiedziałem co nacisnąć w telefonie. Gdy wjechałem w ciemniejszą część lasu, w samochodzie włączyły się automatycznie światła. Wilczyca spojrzała co się dzieje i uciekły. To wszystko trwało raptem sekundy.

Pan Bogdan z wilkami spotkał się po raz pierwszy.

- Mnie za dzieciństwa straszono wilkami, ale żeby je zobaczyć na żywo…? - mówi mieszkaniec Przechlewa. - Wrażenie było niesamowite. Wyszedłem z samochodu, żeby porobić kilka zdjęć, ale po chwili zwątpiłem. Bałem się, że wrócą, że będą sądziły, że chcę im zabrać obiad.
O tym, że jeleń został zagryziony przez wilki, a nie przez dzikie psy mówi Ireneusz Jażdżewski, nadleśniczy Nadleśnictwa Niedźwiady.

- Jest to o tyle ciekawe, że za tą częścią Brdy, w tak spektakularnych okolicznościach wilka nie spotykaliśmy – mówi Ireneusz Jażdżewski. - Zaskakujące jest to, że działo się to w okolicach szosy, w terenie bardziej zurbanizowanym.

Jeden z internautów zamieścił z kolei wpis o innym, dość nietypowym zdarzeniu z udziałem wilków. Z jego relacji wynika, że jego mama, pracująca przez wiele lat w lasach na terenie gminy Przechlewo podczas przejażdżki rowerowej natknęła się na młode wilki bawiące się na środku drogi. Co więcej, widziały one kobietę, dalej jednak baraszkowały na ulicy.


Flesz: Na te grzyby lepiej uważać:

POLECAMY NA STREFIE AGRO: