Luksus wymiany auta na nowe

    Luksus wymiany auta na nowe

    Piotr Dominiak, ekonomista

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Byliśmy przekonani, że samochód to dobro powszechnego użytku, bez którego coraz trudniej się obejść. Przynajmniej w krajach wysoko i średnio rozwiniętych. W nich posiadanie własnego auta już dawno przestało być przejawem luksusu. Samochód służy nam na co dzień - wtedy gdy pracujemy i wtedy gdy odpoczywamy.
    Większość infrastruktury transportowej w tych dwóch grupach krajów zorientowana jest na użytkowników prywatnych samochodów osobowych. Samochód stał się w związku z tym środkiem zapewniającym nam osobistą wolność przemieszczania się, czymś nierozerwalnie związanym ze współczesną cywilizacją Zachodu.

    Nagłe załamanie sprzedaży i produkcji przemysłu samochodowego wydaje się zaskakujące. Czy rzeczywiście to wielka niespodzianka?

    Dwa lata temu wielu ekspertów tej branży przepowiadało, że rok 2008 będzie pierwszym, po pięciu latach wielkiego boomu, rokiem dekoniunktury. Te prognozy przygotowywane były na długo przed nadejściem obecnego kryzysu na rynkach finansowych.
    Kilkanaście dni temu jeden z szefów Fiata wyraził opinię, że na świecie jest miejsce dla co najwyżej sześciu producentów samochodów. Wydaje się, że ci analitycy, którzy chłodnym okiem oceniali i oceniają sytuację, spodziewali się załamania.

    Po świecie jeździ dziś ponad 600 mln aut pasażerskich, w samych tylko Stanach Zjednoczonych około 140 milionów. W kilkunastu krajach świata na 100 mieszkańców przypada prawie 50 samochodów (nie liczę tu ciężarówek, półciężarówek, autobusów itp.). Roczna produkcja przekracza 50 milionów pojazdów.

    Czy tyle nam potrzeba? Czy popyt na samochody wynika z rzeczywistych potrzeb ludzi (cały czas biorę pod uwagę społeczeństwa najbardziej rozwinięte, w których sprzedaje się najwięcej pojazdów)? W dużej części tak. Ale w sporej jest wynikiem działań marketingowych producentów i sprzedawców, którzy wywierają presję na konsumentów, wmawiając im, że samochody trzeba ciągle wymieniać na nowe, bo te są coraz lepsze, nowocześniejsze, ładniejsze.

    W tych marketingowych przedsięwzięciach akcentuje się użyteczność nowych pojazdów wcale niezwiązaną z zaspokajaniem codziennych, podstawowych potrzeb nabywców. Kup nowy samochód, bo inni już go mają! Nie kupisz, będziesz od innych odstawał! To ta część nabywców rezygnuje teraz z kupna nowych aut. Obawiając się o swą ekonomiczną przyszłość, nie reagują na zachęty. Ci, którym samochody są "naprawdę" potrzebne, kupują nadal.

    Bardzo głęboki, z pewnością przekraczający pesymistyczne przewidywania sprzed dwóch lat, kryzys przemysłu samochodowego wynika nie tylko z cyklu koniunkturalnego. Załamanie rynków finansowych ujawniło, że spora część popytu na samochody to wciąż popyt na samochód jako dobro luksusowe. A popyt na dobra luksusowe jest bardzo elastyczny wobec cen, a także wobec dochodów.

    Jeśli dochody rosną, popyt na "luksus" szybko wzrasta, jeśli dochody maleją lub są zagrożone - popyt taki szybko spada. Normalne, bo z luksusu rezygnujemy w pierwszej kolejności.
    W przypadku samochodów nie oznacza to, że auto osobowe jest luksusem. Luksusem jest jego nadmiernie szybka wymiana, wymuszana przez agresywny marketing. Producenci sami są sobie winni, kreując sztuczne potrzeby. Nie powinni się dziwić, że gdy przyszłość staje się niepewna, ludzie schodzą na ziemię i stają się bardziej odporni na argumenty promocyjne.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Bałtyckim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo