Logika wyborów prezydenckich jest taka, że zwycięzca bierze wszystko. Tym bardziej palące jest pytanie: co z 10 mln wyborców Trzaskowskiego?

Dariusz Szreter
Dariusz Szreter
Udostępnij:
Andrzej Duda w ciągu całej swojej pierwszej kadencji nie zrobił nic by choć poudawać, że chce być prezydentem wszystkich Polaków. Dlaczego teraz miałoby być inaczej?

Tuż po ogłoszeniu wstępnych wyników wyborów Andrzej Duda mówił o tym, jak to fantastycznie jest wygrać przy rekordowej frekwencji. Jak ma to w zwyczaju, mówił półprawdę. Stosunkowo niewielka przewaga nad konkurentem, przy niemal rekordowej liczbie głosujących, oznacza, że Duda ma też rekordowy elektorat negatywny – około 10 milionów obywateli.
Ta frekwencja, na poziomie blisko 68 procent, przy mniej więcej zrównoważonym podziale głosów między dwóch kandydatów, nie jest wcale objawem pozytywnym. Oznacza ona poszerzenie i pogłębienie podziału w polskim społeczeństwie. Bezprecedensowo liczne rzesze obywateli uznały bowiem, że wynik tych wyborów będzie miał realny wpływ na ich życie. Zabezpieczy polską tożsamość narodową (cokolwiek to znaczy) i zdobycze socjalne ostatnich pięciu lat – w przypadku wyborców Dudy. Bądź też – to przekonanie zwolenników Trzaskowskiego - powstrzyma dewastację polskiej demokracji i utrzyma nas w orbicie Zachodu.
W polityce nie chodzi o to kto ma rację, ale kto skuteczniej przemówi do emocji elektoratu. Wygrał Duda, a logika wyborów prezydenckich jest taka, że zwycięzca bierze wszystko. Tym bardziej palące jest pytanie: co dalej z tymi 10 milionami jego przeciwników?
Podczas powyborczych komentarzy dało się słyszeć opinie, że te blisko 10 milionów to liczba, której PiS nie może zignorować. Osobiście jestem innego zdania. Nie sądzę, żeby rządzący mieli dla nich jakąkolwiek wiarygodną ofertę, ani w ogóle chcieli ją mieć. Przez ostatnie tygodnie przekaz podporządkowanych PiS mediów był jednoznaczny: elektorat Trzaskowskiego to nie są Polacy (słynny pasek w TVP: „Wyborcy Trzaskowskiego szkodzą Polakom”). Oczywiście po zakończeniu kampanii ton rządowej propagandy może złagodnieć. W wieczór wyborczy usłyszeliśmy nawet piękne słowa prezydenckiej córki o potrzebie szacunku dla wszystkich - „niezależnie od tego, w co wierzymy, jaki mamy kolor skóry, jakie mamy poglądy, jakiego kandydata popieramy i kogo kochamy”. Brawo Kinga! Takiej wypowiedzi od pięciu lat oczekiwano od pierwszej damy, ale najwyraźniej jeszcze do niej nie dorosła. Podobnie Andrzej Duda w ciągu całej swojej pierwszej kadencji nie zrobił nic by choć poudawać, że chce być prezydentem wszystkich Polaków. Dlaczego teraz miałoby być inaczej? Szczególnie, że logika polityki PiS, którą prezydent żyruje, jest nieubłagana: dalsze podporządkowanie sądownictwa władzy wykonawczej, repolonizacja (czytaj: poddanie wpływom rządzących) mediów, ograniczenie kompetencji samorządów, marginalizacja tych organizacji pozarządowych, którym nie po drodze z władzą, ograniczenie autonomii wyższych uczelni, dalsza ideologizacja oświaty i w ogóle życia publicznego. Nie powstrzyma tego nawet konieczność walki ze skutkami pandemii, o czym świadczą rozmaite dziwaczne „wrzutki” do ustaw antycovidowych, jak na przykład zwiększenie odpowiedzialności karnej za błędy lekarskie.
Rafałowi Trzaskowskiemu udało się wykrzesać niewidziany od dawna entuzjazm w środowiskach prodemokratycznych. Ale ta niezwykła mobilizacja nie zmieniła ani o jotę położenia opozycji. A za trzy lata, jeśli system się domknie, kolejne wybory zorganizowane całkowicie na warunkach PiS, mogą być jedynie formalnością. W powyborczym, bardzo nieprzekonującym wystąpieniu Trzaskowskiego, próżno było szukać próby zmierzenia się na tym problemem. Pytanie o przyszłość 10 milionów Polek i Polaków, którzy czują, że w państwie PiS wyznaczono im role obywateli drugiej kategorii, pozostaje więc otwarte.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Jurij Belous o definicji ludobójstwa

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Bałtycki
Dodaj ogłoszenie