Książka "Sopot. Śladami znanych ludzi". Gdzie mieszkali: Zbigniew Cybulski, Bogumił Kobiela, Roman Polański i inni? [archiwalne zdjęcia]

Gabriela Pewińska, Grażyna Antoniewicz
Zbigniew Cybulski i Bogumił KobielaPoeta Jerzy Afanasjew pisał, że mimo iż mieszkali tu razem, „odnajmowali sobie co miesiąc to mieszkanie nawzajem i jeden od drugiego zdzierał przy tym strasznie. Aby tam wejść, trzeba było dzwonić po kilkanaście razy, beczeć, porykiwać pod oknami, nim otworzono balkon i zawołano oczekującego pacjenta”. Albo: „Całe to pomieszczenie, oczywiście jeśli istniała potrzeba, można było zamienić w czarujący buduar i klnę się na świętego Franciszka, że byłem świadkiem na imieninach Kobieli, gdy ten przyjmował nas goły, upozowany na podwyższeniu”. Panowie, wtedy aktorzy Teatru Wybrzeże, mieszkali tu siedem lat. Od 1953 roku. W jednym z pokoi na trzecim piętrze kamienicy z 1897 roku. Jeszcze niedawno w piwnicy tego domu stały narty Kobieli... Pokój, który wynajmowali na Świerczewskiego (dziś Andersa), miał ok. 40 m kw., balkon, łazienkę i buduarek z widokiem na morze. Mebli właściwie nie potrzebowali, żyrandol zrobili sobie z trzech brzozowych patyków. Nad drzwiami wisiały szpady i ochronny hełm szermierczy. Spali na materacach. Niespokojne dusze. Wracali nad ranem albo biesiadowali po nocy. Wiecznie głodni.Pod tym balkonem w czasach Kobieli i Cybulskiego porykiwało skoro świt mnóstwo znanych osób. Też takich, co tylko chcieli zahaczyć się na jedną noc - bo wtedy na lato wszyscy przyjeżdżali do Sopotu. Gościli tu Sławomir Mrożek, Roman Polański, który kręcił wtedy w Sopocie „Dwóch ludzi z szafą”, Jacek Fedorowicz, Wowo Bielicki, Janusz Morgenstern. Tu powstawały scenariusze do programów studenckiego teatrzyku Bim - Bom.Tu rodziły się pomysły na filmy, spektakle, wiersze... Przemysław Świderski
„Sopot śladami znanych ludzi” to książka o Sopocie, którego już nie ma, mieście z okruchów pamięci, z mgły, ze wspomnień. Wśród bohaterów m.in. Zbigniew Cybulski, Bogumił Kobiela, Janusz Christa, Adolf Dymsza, Lucyna Legut, Wojciech Jerzy Has, Czesław Miłosz, Klaus Kinski, Parasolnik i wielu innych...

Uzdrowisko jak dla karcianych królów. Dziwaczna architektura, nie zdziwiłby się Czytelnik, gdyby zobaczył tu na ulicy szachowego konia ciągnącego powóz zbiedniałej arystokratki” - pisał o Sopocie lat 50. Jerzy Afanasjew. Wspomnienie o nim rozpoczyna 35 innych opowieści.

To książka o Sopocie, którego już nie ma, mieście z okruchów pamięci, z mgły, ze wspomnień.

„Sopot śladami znanych ludzi” to opowieść o mieście, którego już nie ma, mieście z okruchów pamięci, ze wspomnień. Zbierałyśmy je rozrzucone po sopockich ulicach przez wiele lat. Chodziłyśmy po śladach, słuchałyśmy, zdając się na wrażenia jedynie, na emocje. Tak powstała ta książka.

Książka

Zbierałyśmy te okruchy rozrzucone po sopockich ulicach przez wiele lat. Chodziłyśmy po śladach, słuchałyśmy - niczego nie weryfikując, zdając się na ulotność, emocje chwili, wrażenia jedynie, czasem bardzo osobiste, wręcz intymne... Dziś mogłybyśmy - za poetą - przysiąc: „Klnę się na świętego Franciszka, że byłem świadkiem na imieninach Kobieli, gdy ten przyjmował nas goły, upozowany, na podwyższeniu. Czymże więc jest moje smutne granie z trąbą na Wieży Sopockiej, jeśli nie marną fanfaronadą tamtych chwil”.

Po mieście oprowadzali nas artyści dawno, dawno temu mieszkający i tworzący w Sopocie: aktorzy, malarze, reżyserzy, pisarze, poeci, muzycy, postaci charyzmatyczne, osobne, ludzie, którzy kiedyś pokochali to miasto i zapisali tu swoją barwną obecność. Dziś wielu z nich nie ma już na tym świecie, w książce, bywa, opowiadają o nich inni, ale - jeśli dobrze się wsłuchać w stare werandy i skrzypiące schody - z Sopotu nigdy nie wyjechali: wciąż gra-ją w tutejszym teatrze, chodzą na wódkę, łowią raki, piszą wiersze. Jakby to Sopot był niebem.

- Taki Parasolnik. Mnóstwo ludzi, którzy od niedawna przyjeżdżają do Sopotu, nie ma pojęcia, kim był - mówi bohater jednego z tekstów. - Nie czują tego. I trudno opowiedzieć im o duszy tamtego Sopotu i starym człowieku w za dużych butach, co tej duszy był wcieleniem. W żaden sposób nie przekażemy tamtej atmosfery miasta nowemu pokoleniu...

My jednak spróbowałyśmy tego dokonać. Tak powstała ta książka. Choć czymże jest nasze „smutne granie z trąbą na Wieży Sopockiej, jeśli nie marną fanfaronadą tamtych chwil”...

Książkę można kupić w księgarni „Dziennika Bałtyckiego” na stronie www.ksiegarnia.dziennikbaltycki.pl

Spacer po odnowionym "domu z wieżyczką" w Sopocie. W dawnej ...

FLESZ: Klimat nie zwariował, eksperci uspokajają

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 6

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

n
nunulek
15 lutego, 9:53, Gość:

Tak koncza wieczne pijanice i birbanci, pawie komuny, ktora ich nie dotyczyla, kiedy inna mlodziez latala po lasach z bronia.Ten "slepy" skonczyl najgorzej kiedy jak zwykle pijany wskakiwal do pociagu..

15 lutego, 11:22, Gość:

Idiota! Nie zapomnij lecieć do [wulgaryzm]ej zarazy po komunię katolu [wulgaryzm]ony!

Dla tego groszoroba , sztuką jest Zenek Martyniuk.

n
nunulek
15 lutego, 17:41, Gość:

Czyli w skrócie: żydokomuna w poniemieckim miescie.

Bełkoczesz.

n
nunulek
15 lutego, 9:53, Gość:

Tak koncza wieczne pijanice i birbanci, pawie komuny, ktora ich nie dotyczyla, kiedy inna mlodziez latala po lasach z bronia.Ten "slepy" skonczyl najgorzej kiedy jak zwykle pijany wskakiwal do pociagu..

Bo jak ci ktoś nawciska banialuków do łba , że ten i tamten , to twój wróg , to polecisz pseudo patrioto go zabić ?

...

Dawny Sopot był i już go nie ma. A obecny to zaśmiecony nocnymi burdami pijaństwem,meliniarstwem przygnanych ćpunów z całego kraju nad Wisłą.Nie jeden Warszawski słoik fika,a czubek z pobliskiej wiochy

jeżdzi czerwonym autem po molo i kaleczy tak sobie wiele spokojnych ludzi.

G
Gość

Szkoda, że nikt z Sopotu się nie zatroszczy o grób parasolnika! Smutne to!

G
Gość
15 lutego, 9:53, Gość:

Tak koncza wieczne pijanice i birbanci, pawie komuny, ktora ich nie dotyczyla, kiedy inna mlodziez latala po lasach z bronia.Ten "slepy" skonczyl najgorzej kiedy jak zwykle pijany wskakiwal do pociagu..

Idiota! Nie zapomnij lecieć do [wulgaryzm]ej zarazy po komunię katolu [wulgaryzm]ony!

Dodaj ogłoszenie